tvnpix
Taki był 2021 rok, Foto: Reporterzy 24, Kontakt 24

Szczepienia, protesty, ogrom wsparcia. Rok 2021 w materiałach Reporterów 24

Za nami kolejny rok walki z pandemią. Chociaż cały czas wiele jest niewiadomych, to w 2021 roku najwięcej dyskusji wywołały szczepionki przeciw koronawirusowi. Również w tym roku Polacy wyszli na ulice, między innymi w obronie wolnych mediów, które zostały zagrożone przez tak zwaną ustawę lex TVN, ale także, by upomnieć się o życie i zdrowie kobiet, którym - jak tragicznie zmarłej Izie z Pszczyny - odmówiono prawa do aborcji. Mimo tych wszystkich, często bardzo trudnych sytuacji, nie zapomnieliście o tym, jak ważne są niesienie pomocy i zachwyt nad otaczającym nas światem. Dziękujemy za wszystkie życzenia na 20-lecie, a także wsparcie, jakie w tym roku otrzymała od Was stacja TVN24. Dziękujemy, że jesteście z nami w Kontakcie 24!

WASZE MATERIAŁY BARDZO CZĘSTO POJAWIAŁY SIĘ NA ANTENACH TVN24, TVN24 BIS W "FAKTACH" TVN ORAZ W PORTALU TVN24.PL. OTO WYBRANE WYDARZENIA 2021 ROKU:

 

2021 to już drugi rok naszej wspólnej walki z pandemią COVID-19, która - mimo krótkich momentów wytchnienia - cały czas jest bardzo niebezpieczna, a kolejne warianty koronawirusa zagrażają zdrowiu i życiu kolejnych pacjentów.

Pracownicy medyczni robili, co mogli, aby zapewnić chorym profesjonalną opiekę, choć nie zawsze było to łatwe. - W pierwszej fali brakowało sprzętu, w drugiej fali brakowało łóżek, w trzeciej fali zorganizowane są szpitale tymczasowe, oczywiście pacjentów jest bardzo dużo, coraz więcej, wczoraj otworzyła się u nas kolejna hala, kolejni pacjenci, a niestety nie ma ludzi do pracy - tłumaczyła Anna Rokita, pielęgniarka specjalizacji kardiologicznej, która napisała na Kontakt 24 w ramach akcji #NaPierwszejLinii.

Ale nieustępująca pandemia to również kolejne, niekończące się miesiące zamknięcia, które dały się we znaki wszystkim, bez względu na wiek.  - Do szpitala trafiają coraz młodsi. Jeszcze w styczniu zajmowałem się głównie pacjentami w wieku 60/70 lat, a teraz są to osoby po trzydziestce, czterdziestce - mówił na antenie TVN24 Jacek Koprowicz, kierownik przychodni zdrowia psychicznego Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie.

DO AKCJI #NAPIERWSZEJLINII DOŁĄCZYLI PRACOWNICY MEDYCZNI Z CAŁEJ POLSKI

Akcja TVN24 #NaPierwszejLinii Źródło: tvn24

Po szczepienie na drugi koniec kraju

Akcja szczepień przeciwko COVID-19 zaczęła się już pod koniec 2020 roku, choć obecnie wiele osób przyjęło już lub czeka na trzecią dawkę, to początki nie zawsze i nie dla wszystkich były proste.

W lutym na Kontakt 24 otrzymaliśmy zgłoszenia, że część osób została zapisana na szczepienie nawet kilkaset kilometrów od swojego domu. W takiej sytuacji znalazła się na przykład pani Elżbieta z Jawora na Dolnym Śląsku, której system przydzielił szczepienie 600 kilometrów od domu, w województwie lubelskim. -  Gdyby to było na terenie powiatu czy chociaż województwa, to bym pojechała, ale na drugi koniec Polski? Ja jestem po dwóch zawałach i chorobie nowotworowej. A co jeśli zasłabnę po drodze? - zastanawiała się przeszło 70-letnia kobieta.

W podobnej sytuacji został postawiony również pan Stanisław, który na szczepienie miał się zgłosić aż 850 kilometrów od domu. - To chyba nie powinno tak wyglądać. Nie pojadę przez całą Polskę do Rzeszowa, nie mam już dwudziestu lat. Takie hasanki już nie są dla mnie - tłumaczył 74-latek z miejscowości Dargobądz w województwie zachodniopomorskim.

WASZE WĄTPLIWOŚCI DOTYCZĄCE SZCZEPIEŃ NA ANTENIE TVN24 WYJAŚNIALI EKSPERCI

"Szczepię się, bo..." Źródło: tvn24

Ruszyliście na ratunek ludziom i zwierzętom

Koronawirus to nie jedyne niebezpieczeństwo, na jakie byliśmy narażeni. Na szczęście sąsiedzi, a nawet przypadkowi przychodnie, zachowali czujność.

Tak było między innymi w Warszawie, gdy spacerująca w parku Cietrzewia para znalazła się w gronie osób, które zauważyły i ruszyły na pomoc topiącemu się w stawie wędkarzowi. - Ktoś zadzwonił po straż, która przyjechała dosłownie w kilka minut i od razu zaczęli bardzo sprawną akcję ratunkową - relacjonowała pani Katarzyna, która przesłała do nas film, na którym widać działania strażaków. Na szczęście mężczyznę udało się uratować.

Strażacy nie zawiedli również kilka miesięcy później, gdy na warszawskich Bielach sąsiedzi usłyszeli płaczące na balkonie dziecko. Jak ustaliła reporterka TVN24 Katarzyna Gozdawa-Litwińska, maluch wyszedł na balkon, gdy jego ojciec na chwilę zasnął i nie był w stanie wrócić do środka. Strażacy zaalarmowani przez sąsiadów, zaledwie po kilku minutach zjawili się na miejscu i dostali się do mieszkania.

Do innej niebezpiecznej sytuacji z udziałem dziecka doszło także w Gdańsku. Gdy 11-miesięczny synek pani Giulii zaczął się krztusić, a próby ratowania go nie przynosiły rezultatów, zrozpaczona kobieta wybiegła na dwór, wołać na pomoc strażaków, których jednostka sąsiadowała z jej domem. - Na szczęście mnie usłyszeli, brama była zamknięta, ale przeskoczyli przez płot. Jeden ze strażaków, pan Mariusz, przejął ode mnie syna i zaczął akcję ratunkową. Uratował mu życie - opisywała wdzięczna matka, która napisała na Kontakt 24, aby podzielić się swoją historią i podziękować strażakom.

Pomocy nie potrzebowali wyłącznie ludzie. Jak zawsze, Wasze serca pozostały wrażliwe także na krzywdę naszych zwierzęcych przyjaciół.

Na początku roku w Zatoce Puckiej na Pomorzu łabędzie przymarzły do tafli lodu. - Nasz pies podbiegł do niego i próbował go zaczepiać, ale widać było, że ptak jest w słabej kondycji - relacjonował pan Tomasz, który o zdarzeniu powiadomił służby. Na miejsce pojechali strażacy, którym udało się oswobodzić łabędzia i trafił on pod opiekę weterynarza, który zapewnił, że mimo wychłodzenia ptak powinien dojść do siebie.

Straż interweniowała także wtedy, gdy otrzymali zgłoszenie o młodych żurawiach uwięzionych na stawie w Żytowiecku (Wielkopolska). Po przyjeździe na miejsce, ratownicy wypłynęli łodzią na wodę, skąd wyłowili zatopione gniazdo oraz dwa pisklaki. Strażacy, po konsultacji z lokalnymi biologami, zdecydowali o pozostawieniu młodych ptaków na brzegu. To była dobra decyzja - po kilku chwilach odnalazły je dorosłe żurawie.

W innej, bo niestety zgotowanej przez ludzi pułapce znalazł się pewien jeż, który zaklinował się w plastikowym kubeczku po lodach w Kozienicach (Mazowieckie). - Maleństwo wsadziło łebek w wąski otwór i nie było w stanie się oswobodzić. Po zdjęciu kubka jeżyk był tak zdezorientowany i wystraszony, że przez dłuższy czas stał w miejscu i się nie ruszał - opowiadał pan Grzegorz, który uwolnił zwierzątko i zaznaczył, że do sytuacji nie doszłoby, gdyby kubek trafił do śmieci, zamiast na ziemię.

Łebek w nieodpowiednie miejsce wsadziła także pewna sarną, która zaklinowała się między prętami bramy wjazdowej do jednej z posesji w Alwerni (Małopolskie). - Przejeżdżałem samochodem i zauważyłem sarnę. Zawróciłem i zatrzymałem się obok. Nie było szans, żebym sam zdołał ją wydostać. Od razu zadzwoniłem pod 112 - relacjonował pan Krystian. Zwierzę zostało uratowane przez strażaków.

Zwrócił uwagę, że zwierzę zakleszczone było przez około 10 minut, ale mimo dużego ruchu na drodze, nikt się nie zatrzymał. - Znieczulica ludzka - skomentował postawę innych kierowców Reporter 24.

Zachowaliście czujność na drodze

Niestety często to właśnie brak wyobraźni i nieodpowiedzialność sprowadzają na nas i innych zagrożenie, również na drodze, gdzie cały czas dochodzi do niebezpiecznych sytuacji.

Jedną z nich zarejestrował pan Dariusz, który na trzypasmowej ulicy we Włochach w Warszawie zauważył mężczyznę jadącego hulajnogą. - Kierowcy zwalniali, zmieniali pas, pukali się po głowie. Wołali, by zjechał z ulicy. Jechał szybko, myślę, że z prędkością 50-60 kilometrów na godzinę. Modliłem się, żeby się nie przewrócił, bo wtedy nawet kilka samochodów mogłoby go potrącić. A ten bez kasku, w słuchawkach, zupełna brawura - relacjonował Reporter 24.

Inną, nieprzyjemną sytuację zarejestrowała pani Patrycja, która w ostatniej chwili zahamowała przed przebiegającą przez jedną z krakowskich ulic kobietą. - Pani, nie dość, że przechodziła w niedozwolonym miejscu, to jeszcze miała do mnie pretensje o to, że przecież musiałam widzieć, że idzie. Ale to zupełnie nie o to chodzi, czy ją widziałam, bo wystarczy, że jechałabym szybciej i mogłoby się to skończyć inaczej - podkreśliła.

Nie tylko nie pozostawaliście obojętni na zagrożenia, ale często to właśnie Wy, Reporterzy 24 podejmowaliście działania zapobiegające niebezpieczeństwu.

Jak pan Dariusz, który w kwietniu, wraz z innymi uczestnikami ruchu dokonał zatrzymania obywatelskiego na dolnośląskim odcinku autostrady A4. - Samochód jechał od jednej krawędzi pasa do drugiej. Włączyliśmy światła awaryjne. Inni kierowcy zaczęli spowalniać na awaryjnych tego kierowcę. Świetnie się zachowali - relacjonował mężczyzna. Jak się później okazało, zatrzymany przez niego kierujący miał ponad 3 promile alkoholu.

Niezwykłą czujnością i odpowiedzialnością wykazał się także pan Marcin. Nauczyciel ze Strupina jechał z uczniami na szkolną wycieczkę, kiedy nad ranem, na ciemnej jeszcze trasie w okolicach Rzeszowa, zauważył dziwnie zachowującego się kierowcę. - Wyskoczyłem z autokaru, podbiegłem do drzwi kierowcy, otworzyłem je i udało mi się zabrać mu kluczyki. Pan odmówił wyjścia z samochodu, więc razem z naszym kierowcą zepchnęliśmy auto na pobocze. Ponownie zadzwoniłem na policję i powiedziałem, że już go mamy. Po godzinie przyjechał patrol i przy nas przeprowadzili badanie alkomatem - opowiadał. Zatrzymany miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu.

Do innej niebezpiecznej sytuacji doszło w Gliwicach (Śląskie), gdy w jadącym przed Reporterem 24 samochodzie nagle otworzyły się tylne drzwi, przy których znajdował się fotelik z małym dzieckiem. – Dziecko, siedząc w foteliku, musiało jakoś otworzyć drzwi w jadącym przede mną samochodzie – relacjonował pan Grzegorz, który przesłał nagranie sytuacji na Kontakt 24.

Tym razem na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Reporter 24 dodał, że prowadząca pojazd kobieta zatrzymała się po kilkunastu sekundach z wyrazem wyraźnego szoku na twarzy.

Kompletną nieodpowiedzialnością wykazała się para biegaczy, która na trasę joggingu wybrała sobie pas awaryjny krakowskiego odcinka autostrady A4. - Te osoby miały na sobie charakterystyczny strój do biegania, a na głowach specjalne opaski ocieplające. Poza tym ich bieg nie wskazywał, że byli to ludzie uciekający czy tacy, których dotknęła sytuacja losowa. To był trucht, sport - skomentował pan Jakub, który przesłał do nas nagranie, na którym widać groźną sytuację.

Inni niecodzienni biegacze pojawili się niedaleko Kamieńska (Łódzkie), w pobliżu autostrady A1. Reporterka 24 zarejestrowała konie, które biegały jezdnią między samochodami.

- Przestraszone konie uciekały jedyną możliwą drogą. W pewnym momencie, gdy kierowcy zdali już sobie sprawę z powagi sytuacji, postanowili zatrzymać się i dać koniom uciec, aby poczuły się bezpieczniej a nie jakby goniły je samochody - relacjonowała pani Dominika.

Walczyliście w naszej wspólnej sprawie

Odpowiedzialnością wykazaliście się także wtedy, gdy w kraju dochodziło do sytuacji zagrażających wszystkich obywatelom. Podobnie jak 2020, również 2021 okazał się rokiem, podczas którego Polacy wychodzili na ulice, by manifestować swoją troskę o ważne sprawy.

10 sierpnia w całej Polsce odbyły się manifestacje w obronie wolnych mediów, które zostały zagrożone przez tak zwaną ustawę lex TVN. Na Kontakt 24 otrzymaliśmy od Was tysiące wiadomości z wyrazami poparcia i dobrymi życzeniami, za które dziękujemy w imieniu stacji TVN.

Tym bardziej, że kiedy niebezpieczeństwo ponownie pojawiło się w grudniu, znów zebraliście się, aby okazać nam swoje wsparcie, także poprzez podpisanie naszego apelu do prezydenta Andrzeja Dudy, który 27 grudnia ostatecznie zawetował ustawę, między inny również dzięki Waszym głosom. Dziękujemy!

WASZE RELACJE Z PROTESTÓW W OBRONIE WOLNYCH MEDIÓW

 

W październiku na ulice wyszli także ci z Was, którzy chcieli zamanifestować swój sprzeciw wobec działań rządu, które mogą zagrozić członkostwu Polski w Unii Europejskiej. W wielu miastach odbyły się wtedy protesty pod hasłem "Zostajemy w Unii", a ich uczestnicy nie zgadzali się z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że przepisy prawa UE są niezgodne z konstytucją.

Z kolei pod koniec miesiąca, w Bydgoszczy zorganizowano milczący protest pod nazwą "Granica człowieczeństwa", mający na celu zwrócenie uwagi Polaków na sytuację migrantów na polsko-białoruskiej granicy.

Polacy w całym kraju wyszli w tym roku na ulice również po to, aby wyrazić swój żal i smutek po śmierci 30-letniej Izy z Pszczyny, która trafił do szpitala po tym, jak w 22. tygodniu ciąży odeszły jej wody.

Protesty pod hasłem "Ani jednej więcej" były wyrazem sprzeciwu wobec śmierci młodej kobiety, która zmarła w szpitalu po wstrząsie septycznym. Była w 22. tygodniu ciąży, a jak twierdzi rodzina zmarłej, w szpitalu zwlekano z przerwaniem ciąży w związku ze zmianą przepisów dotyczących aborcji, które wprowadzono 22 października 2020 roku na skutek wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

 

Walka w słusznej sprawie nie zawsze musi być przeciwko czemuś, ale może polegać również na tym, by sobie nawzajem pomagać, co razem z Fundacją Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy czynimy już od niemal 30 lat.

31 stycznia 2021 roku wspólnie świętowaliśmy 29. Finał WOŚP, podczas którego udało się zebrać rekordową kwotę 127 495 626 złotych, które tym razem przeznaczone były na systemowe wsparcia laryngologii i otolaryngologii.

29. FINAŁ WOŚP W WASZYCH RELACJACH

 

Relacjonowaliście z kraju i ze świata

Dzięki Waszym obiektywom, również w tym roku mogliśmy razem przeżywać istotne wydarzenia z całego świata.

Gdy na początku kwietnia w wieku 99 lat zmarł książę Filip, mąż angielskiej królowej Elżbiety II, a mieszkańcy i odwiedzający Londyn zaczęli zbierać się przed zamkiem w Windsorze i pod Pałacem Buckingham, to właśnie dzięki Waszym relacjom, mogliśmy razem z nimi pożegnać monarchę.

Dzięki Reporterowi 24 mogliśmy dowiedzieć się także, jak wyglądała sytuacja w Izraelu po tym, jak w maju doszło tam do ataku rakietowego przeprowadzonego przez Hamas i grupę bojowników Islamskiego Dżihadu w Gazie.

- Dzisiaj rakiety spadły 20 kilometrów ode mnie, na Aszkelon. Spadają od wczoraj na Jerozolimę i inne miasta Izraela. Dziś około 16.00 podawali w telewizji, że od wczoraj zostało wystrzelonych ponad 650, ale myślę, że teraz już jest ponad 1000. Alarmy wyją co chwilę - relacjonował pan Adam, który wówczas pracował w tym rejonie.

W marcu na Islandii przebudził się po 800 latach wulkan Fagradalsfjall i z miejsca stał się ogromną atrakcją turystyczną. I nie było nic dziwnego w tym, że chętnych do obserwacji tego zjawiska nie brakowało, nawet w nocy. Właśnie na nocne obserwacje wypływającej z wulkanu lawy skusił się Reporter 24 Piotr Roszkowski.

- To była najpiękniejsza rzecz, jaką w życiu widziałem! Zdjęcia zostały wykonane w nocy z soboty na niedzielę, w godzinach 1.30-4.30. Trzymałem się na dystans. Za każdym razem, gdy podchodziłem bliżej, aby uzyskać lepsze zdjęcia, zakrywałem twarz i ograniczałem czas do minimum. W pobliżu znajdowała się również grupa Search and Rescue z gazometrami - opisał.

Równie ciekawie było także w ciągu dnia, gdzie - jak opisywała pani Magdalena - zdarzały się przypadki pieczenia kiełbasek na lawie.

 

Razem przyglądaliśmy się groźnym pożarom w Turcji, gdzie pod koniec lipca żywioł spustoszył obszar o powierzchni kilkunastu hektarów. Relacjonowaliście także pożary w Grecji i Chorwacji, gdzie w sierpniu płomienie oraz kłęby dymu górowały nad wyspą Rodos i miejscowością Seget Gornji.

- Widzieliśmy z okna hotelu, jak pożar zaczął się rozwijać. Na początku kłęby dymu, później płomienie, wyglądało to groźnie - relacjonował Reporter 24 wypoczywający w Grecji.

Z kolei pan Zbigniew, który spędzał wakacje w Chorwacji, podczas rozmowy z redakcją Kontaktu 24, informował o co najmniej trzech samolotach i śmigłowcu, które próbowały zwalczyć żywioł.

 

Oczywiście, nie przeoczyliście również ważnych i ciekawych wydarzeń w Polsce. Dzięki Wam mogliśmy podziwiać czwarte lądowanie Antonowa An-225 Mrija w Rzeszowie-Jasionce. Największy samolot świata wyruszył z Kijowa i zmierzał do chińskiego Tianjin.

An-225 Mrija to sześciosilnikowy samolot transportowy produkcji radzieckiej, stworzony na Ukrainie. Ma długość 84 metrów i jest największym obecnie używanym samolotem. Jego ładownia mieści do 250 tysięcy kilogramów. Zbudowano tylko jeden egzemplarz tej maszyny.

 

Pamiętaliście o ważnych rocznicach. Na Kontakt 24 otrzymaliśmy Wasze relacje z "Godziny W', podczas której co roku o godzinie 17 warszawiacy minutą ciszy upamiętniają bohaterów Powstania Warszawskiego. Do tego hołdu dołączają też inne polskie miasta, których mieszkańcy chcą uhonorować walczących za wolność stolicy.

Przeżywaliście niezwykłe historie

W 2021 roku dzieliliście się z nami także najbardziej niezwykłymi historiami. Jak pani Natalia, która skontaktowała się z redakcją Kontaktu 24, by opowiedzieć o niespodziewanym liście, który otrzymała 10 lat po tym, jak podczas wymiany międzynarodowej, jako studentka Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie pojechała do Petersburga, gdzie wrzuciła do wody butelkę z wiadomością.

Wiele razy zastanawiała się później, czy ktoś odnalazł jej oryginalny list, aż pewnego dnia otrzymała wiadomość ze zdjęciem butelki. Okazało się, że odnalazł ją rosyjski ekolog. - Maksim wyszedł na spacer po wyspie Verpeluda i natknął się na naszą wiadomość. Butelka musiała zostać wyrzucona na brzeg podczas przypływu - tłumaczyła zaskoczona, choć uradowana kobieta.

Z kolei pan Jerzy napisał na Kontakt 24, aby podzielić się z nami miłością do pięciorga swoich wnucząt, dla których wybudował czołg.

- Cała budowa zajęła mi półtora roku. Żona była trochę niezadowolona, ale teraz się do mnie śmieje. Było ciężko zacząć, ale jak się zaczęło, to wszystko wychodziło. Albo się dokładało do tego, co już było, albo się zakładało i demontowało, ale cały czas szło do przodu. Koledzy pomagali, kolega coś tam wyspawał, zawsze ktoś pomógł, a ja wszystko do kupy składałem - opisywał i dodał, że do pracy motywowały go wnuki.

Pani Anna i jej mąż Matúš, za pomocą niezwykłych zdjęć, pokazali nam swoją niezwykłą, ponad studniową wyprawę, podczas której przeszli 3000 kilometrów dookoła Islandii.

- Cała podróż trwała około 103 dni, z czego sam marsz zajął nam 89, bo co dwa lub trzy dni robiliśmy przerwę na pranie, obsługę naszych social mediów, wrzucenie postów na bloga czy Instagrama. Staraliśmy się jak najbardziej omijać drogi, zagłębiając się w miejsca, gdzie dociera niewielu ludzi - opisywała Reporterka 24.

 

Odnaleźliście wytchnienie w przyrodzie

To dzięki Waszym materiałom w 2021 roku mogliśmy podziwiać jedne z najpiękniejszych widoków, jakie oferuje nam natura.

Zaczynając od styczniowego popołudnia w Karkonoszach, podczas którego Reporter 24 zaobserwował także zjawisko nazywane słupem słonecznym. - To pionowa wąska smuga światła, która rozciąga się w górę lub w dół od słońca. Smugi te mogą mieć wysokość od 5 do 10 stopni, a czasem są nawet wyższe - wyjaśnił pan Grzegorz.

Z kolei pan Łukasz podzielił się z nami ujęciami wyspy o niecodziennym kształcie. - Wybraliśmy się z żoną nad Dolinę Baryczy, żeby uwiecznić jesienny krajobraz. Nie spodziewaliśmy się takiego efektu. Po publikacji zdjęć wiele osób zwróciło uwagę na to, że wyspy kształtem przypominają psa czy odbicie dłoni matki natury - opisywał fotograf.

- Tutaj jest naprawdę pięknie. Nie tylko z lotu ptaka, ale także podczas spaceru można podziwiać przyrodę. Niewiele ludzi tutaj przyjeżdża, zwłaszcza podczas pandemii, ale naprawdę warto się tutaj wybrać i to zobaczyć - przekonywał w rozmowie z redakcją Kontaktu 24.

Nie tyko widoki zapierały w tym roku dech w naszych piersiach. Niesamowite były także Wasze spotkania ze zwierzętami, zwłaszcza tymi żyjącymi dziko.

Pan Dariusz z mazowieckiego Izabelina zarejestrował swoją niecodzienną interakcję z pewnym łosiem, który nie tylko pozwolił mu się nagrać, ale nawet postanowił zapoznać się z zaskoczonym rowerzystą. - Podszedł do mnie, obwąchał sobie koło, potem kierownicę i poszedł dalej. Ja też już odjechałem. To nie było moje pierwsze doświadczenie z łosiem, ale nigdy aż tak bliskiego spotkania nie miałem - przyznał Reporter 24.

Wyjątkowo ciekawski okazał się także pewien niedźwiedź, który wybrał się na spacer po centrum Zakopanego.

- Bardzo się zdziwiłem tym widokiem. Niedźwiedź, spacerujący 600 metrów od Krupówek, po godzinie 8 rano w weekend to zdecydowanie niecodzienna sprawa. Zdarzało się, że z wizytą do nas przychodziły jelenie, by podjeść nam jabłka: z tyłu naszego obiektu. Przy parkingu rosną bowiem jabłonie. Niedźwiedzia jeszcze nie było - opowiadał pan Paweł, właściciel hotelu, który przesłał do nas nagranie z kamer swojego monitoringu.

Niezwykłą pomysłowością wykazała się z kolei para pliszek, która uwiła swojego gniazdo w koparce. Tam również na świat przyszły pisklaki i w ten sposób ptasia rodzina zatrzymało prace na posesji Reportera 24, który wstrzymał swoje plany aż do czasu, gdy ptaki będą na tyle duże, by odlecieć.

- Koparka jest uziemiona, dopóki młode nie wylecą. Stoi już na pewno trzy tygodnie i myślę, że postoi jeszcze z tydzień albo dwa - mówił w lipcu pan Andrzej.

 

Dzięki Wam mogliśmy również wspólnie spojrzeć w niebo, na którym w tym roku pojawiły się, między innymi zachwycające Perseidy, czyli kosmiczne skały, które są fragmentami komety Swifta-Tuttle'a, krążącej między Słońcem a orbitą Pluton.

Wrażenie wywarły na Was także "bąbelkowe" chmury, czyli mammatusy, które spowiły warszawskie niebo podczas tegorocznych wakacji. "Coś pięknego" - napisał jeden z Reporterów 24, który przesłał do nas zdjęcia wspaniałego nieba.

 

Wspólnie świętowaliśmy 20-lecie TVN24

2021 rok, choć niewątpliwie pod wieloma względami był dla nas wszystkich trudny, miał również swoje jasne strony. Dla redakcji Kontaktu 24 i całego TVN24 bez wątpienia były to nasze 20. urodziny, ale ich świętowanie nie byłoby nawet w połowie tak piękne, gdyby nie to, że mogliśmy obchodzić je z Wami!

ŻYCZENIA NA 20-LECIE TVN24 WYSYŁALIŚCIE NA KONTAKT 24

Stacja TVN24, czyli pierwszy w Europie Środkowo-Wschodniej całodobowy kanał informacyjny zaczął działać 9 sierpnia 2001 roku.

- Jak podajecie wiadomości nadawane z balkoniku, to ja pamiętam jak konstrukcję stalową zamawiałem, jak dźwig to przekładał. Jak nadajecie informacje z dachu, z widoczną panoramą Warszawy, to pamiętam jak nadzorowałem, żeby te wszystkie kamyczki były ułożone i żeby to pracowało – wspominał Paweł Miąskiewicz, inżynier, który dwadzieścia lat temu budował naszą dzisiejszą siedzibę przy ulicy Wiertniczej w Warszawie.

Wy również podzieliliście się z nami wspomnieniami związanymi z naszą pracą, przesyłając do nas zdjęcia, nagrania, ale przede wszystkim przepiękne życzenia, za które - w imieniu całego zespołu TVN24 - dziękujemy! Jesteśmy wdzięczni, że jesteście z nami już od tylu lat. To dzięki Waszym materiałom, często jako pierwsi dowiadujemy się o ważnych sprawach. Codziennie pomagacie nam poruszać tematy, które są dla Was istotne i interweniować, gdy zgłaszacie niebezpieczeństwo. Razem z Wami możemy podziwiać najpiękniejsze widoki z całego świata, wzruszać się podczas niewiarygodnych historii, o których nam opowiadacie i cieszyć się, gdy nasze wspólne działania przynoszą rezultaty i pomagają potrzebującym.

"Kontakt 24 to mocno bijące serce TVN24" właśnie dzięki Wam!

Otrzymaliśmy od Was wiele nagrań, zdjęć i relacji. Dziękujemy za każde z nich i za to, że od tylu lat jesteście z nami! Życzymy Wam, abyście zawsze byli w centrum najważniejszych i najciekawszych wydarzeń. Szczęśliwego 2022 roku, spędźmy go razem!

Autor: est/popi Źródło: Kontakt 24