tvnpix
Atak rakietowy w Izraelu

"Alarmy wyją co chwilę". Polak w Izraelu o ataku

We wtorek wieczorem doszło do ataku rakietowego na Izrael. "Dzisiaj rakiety spadły 20 kilometrów ode mnie, na Aszkelon" - poinformował redakcję Kontaktu 24 pan Adam, który przebywa w izraelskim mieście Aszdod. Nagranie z ataku przesłał na Kontakt 24.

Nagranie przesłane przez pana Adama powstało we wtorek o godzinie 20:59 (lokalnego czasu - dop. red.), na plaży w Aszdod. To właśnie tam po wieczornym alarmie udał się Polak, który obecnie pracuje w Izraelu.

"Alarmy były rano i teraz wieczorem. Teraz jestem w hotelu. Rano byłem w pracy, tam są bunkry, a wieczorem wyszedłem na plażę" - relacjonował pan Adam.

Wieczorny ostrzał rakietowy Tel Awiwu we wtorek wieczorem zapowiedziały Hamas i grupa bojowników Islamskiego Dżihadu w Gazie. To odwet za to, że izraelska rakieta uderzyła w 12-piętrowy wieżowiec w Gazie, gdzie - według Reutersa - mieścić się miało biuro kierownictwa politycznego Hamasu.

CZYTAJ WIĘCEJ O KONFLIKCIE IZRAELSKO-PALESTYŃSKIM

"Centra handlowe i plaże świecą pustkami"

"Dzisiaj rakiety spadły 20 kilometrów ode mnie, na Aszkelon. Spadają od wczoraj na Jerozolimę i inne miasta Izraela.  Dziś około 16.00 podawali w telewizji, że od wczoraj zostało wystrzelonych ponad 650, ale myślę, że teraz już jest ponad 1000. Alarmy wyją co chwilę" - opisał sytuację pan Adam.

Podkreślił, że we wtorek w Aszdod była odczuwalna panika. "Centra handlowe i plaże świecą pustkami" - opisał.

W jego ocenie alarmy w Izraelu są dobrze zorganizowane. "Jak jest alarm, ludzie chowają się w schronach albo wychodzą na ulice" - zakończył.

Autor: ek/popi Źródło: Kontakt 24, tvn24.pl