Szczepienia, protesty, ogrom wsparcia. Rok 2021 w materiałach Reporterów 24

Taki był 2021 rok

Za nami kolejny rok walki z pandemią. Chociaż cały czas wiele jest niewiadomych, to w 2021 roku najwięcej dyskusji wywołały szczepionki przeciw koronawirusowi. Również w tym roku Polacy wyszli na ulice, między innymi w obronie wolnych mediów, które zostały zagrożone przez tak zwaną ustawę lex TVN, ale także, by upomnieć się o życie i zdrowie kobiet, którym - jak tragicznie zmarłej Izie z Pszczyny - odmówiono prawa do aborcji. Mimo tych wszystkich, często bardzo trudnych sytuacji, nie zapomnieliście o tym, jak ważne są niesienie pomocy i zachwyt nad otaczającym nas światem. Dziękujemy za wszystkie życzenia na 20-lecie, a także wsparcie, jakie w tym roku otrzymała od Was stacja TVN24. Dziękujemy, że jesteście z nami w Kontakcie 24!

WASZE MATERIAŁY BARDZO CZĘSTO POJAWIAŁY SIĘ NA ANTENACH TVN24, TVN24 BIS W "FAKTACH" TVN ORAZ W PORTALU TVN24.PL. OTO WYBRANE WYDARZENIA 2021 ROKU:

2021 to już drugi rok naszej wspólnej walki z pandemią COVID-19, która - mimo krótkich momentów wytchnienia - cały czas jest bardzo niebezpieczna, a kolejne warianty koronawirusa zagrażają zdrowiu i życiu kolejnych pacjentów.

Pracownicy medyczni robili, co mogli, aby zapewnić chorym profesjonalną opiekę, choć nie zawsze było to łatwe. - W pierwszej fali brakowało sprzętu, w drugiej fali brakowało łóżek, w trzeciej fali zorganizowane są szpitale tymczasowe, oczywiście pacjentów jest bardzo dużo, coraz więcej, wczoraj otworzyła się u nas kolejna hala, kolejni pacjenci, a niestety nie ma ludzi do pracy - tłumaczyła Anna Rokita, pielęgniarka specjalizacji kardiologicznej, która napisała na Kontakt 24 w ramach akcji #NaPierwszejLinii.

Ale nieustępująca pandemia to również kolejne, niekończące się miesiące zamknięcia, które dały się we znaki wszystkim, bez względu na wiek. - Do szpitala trafiają coraz młodsi. Jeszcze w styczniu zajmowałem się głównie pacjentami w wieku 60/70 lat, a teraz są to osoby po trzydziestce, czterdziestce - mówił na antenie TVN24 Jacek Koprowicz, kierownik przychodni zdrowia psychicznego Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie.

DO AKCJI #NAPIERWSZEJLINII DOŁĄCZYLI PRACOWNICY MEDYCZNI Z CAŁEJ POLSKI

Akcja TVN24 #NaPierwszejLinii
Akcja TVN24 #NaPierwszejLiniitvn24

Po szczepienie na drugi koniec kraju

Akcja szczepień przeciwko COVID-19 zaczęła się już pod koniec 2020 roku, choć obecnie wiele osób przyjęło już lub czeka na trzecią dawkę, to początki nie zawsze i nie dla wszystkich były proste.

Pani Elżbiecie wyznaczono miejsce szczepienia oddalone o 600 kilometrów od jej domu

W lutym na Kontakt 24 otrzymaliśmy zgłoszenia, że część osób została zapisana na szczepienie nawet kilkaset kilometrów od swojego domu. W takiej sytuacji znalazła się na przykład pani Elżbieta z Jawora na Dolnym Śląsku, której system przydzielił szczepienie 600 kilometrów od domu, w województwie lubelskim. - Gdyby to było na terenie powiatu czy chociaż województwa, to bym pojechała, ale na drugi koniec Polski? Ja jestem po dwóch zawałach i chorobie nowotworowej. A co jeśli zasłabnę po drodze? - zastanawiała się przeszło 70-letnia kobieta.

74-latek ma wyznaczone szczepienie ponad 850 kilometrów od domu

W podobnej sytuacji został postawiony również pan Stanisław, który na szczepienie miał się zgłosić aż 850 kilometrów od domu. - To chyba nie powinno tak wyglądać. Nie pojadę przez całą Polskę do Rzeszowa, nie mam już dwudziestu lat. Takie hasanki już nie są dla mnie - tłumaczył 74-latek z miejscowości Dargobądz w województwie zachodniopomorskim.

WASZE WĄTPLIWOŚCI DOTYCZĄCE SZCZEPIEŃ NA ANTENIE TVN24 WYJAŚNIALI EKSPERCI

"Szczepię się, bo
"Szczepię się, botvn24

Ruszyliście na ratunek ludziom i zwierzętom

Koronawirus to nie jedyne niebezpieczeństwo, na jakie byliśmy narażeni. Na szczęście sąsiedzi, a nawet przypadkowi przychodnie, zachowali czujność.

Tak było między innymi w Warszawie, gdy spacerująca w parku Cietrzewia para znalazła się w gronie osób, które zauważyły i ruszyły na pomoc topiącemu się w stawie wędkarzowi. - Ktoś zadzwonił po straż, która przyjechała dosłownie w kilka minut i od razu zaczęli bardzo sprawną akcję ratunkową - relacjonowała pani Katarzyna, która przesłała do nas film, na którym widać działania strażaków. Na szczęście mężczyznę udało się uratować.

Wędkarz pod lodem

Strażacy nie zawiedli również kilka miesięcy później, gdy na warszawskich Bielach sąsiedzi usłyszeli płaczące na balkonie dziecko. Jak ustaliła reporterka TVN24 Katarzyna Gozdawa-Litwińska, maluch wyszedł na balkon, gdy jego ojciec na chwilę zasnął i nie był w stanie wrócić do środka. Strażacy zaalarmowani przez sąsiadów, zaledwie po kilku minutach zjawili się na miejscu i dostali się do mieszkania.

Do innej niebezpiecznej sytuacji z udziałem dziecka doszło także w Gdańsku. Gdy 11-miesięczny synek pani Giulii zaczął się krztusić, a próby ratowania go nie przynosiły rezultatów, zrozpaczona kobieta wybiegła na dwór, wołać na pomoc strażaków, których jednostka sąsiadowała z jej domem. - Na szczęście mnie usłyszeli, brama była zamknięta, ale przeskoczyli przez płot. Jeden ze strażaków, pan Mariusz, przejął ode mnie syna i zaczął akcję ratunkową. Uratował mu życie - opisywała wdzięczna matka, która napisała na Kontakt 24, aby podzielić się swoją historią i podziękować strażakom.

Kontakt24 - Opinia użytownika

Pomocy nie potrzebowali wyłącznie ludzie. Jak zawsze, Wasze serca pozostały wrażliwe także na krzywdę naszych zwierzęcych przyjaciół.

Na początku roku w Zatoce Puckiej na Pomorzu łabędzie przymarzły do tafli lodu. - Nasz pies podbiegł do niego i próbował go zaczepiać, ale widać było, że ptak jest w słabej kondycji - relacjonował pan Tomasz, który o zdarzeniu powiadomił służby. Na miejsce pojechali strażacy, którym udało się oswobodzić łabędzia i trafił on pod opiekę weterynarza, który zapewnił, że mimo wychłodzenia ptak powinien dojść do siebie.

Straż interweniowała także wtedy, gdy otrzymali zgłoszenie o młodych żurawiach uwięzionych na stawie w Żytowiecku (Wielkopolska). Po przyjeździe na miejsce, ratownicy wypłynęli łodzią na wodę, skąd wyłowili zatopione gniazdo oraz dwa pisklaki. Strażacy, po konsultacji z lokalnymi biologami, zdecydowali o pozostawieniu młodych ptaków na brzegu. To była dobra decyzja - po kilku chwilach odnalazły je dorosłe żurawie.

W innej, bo niestety zgotowanej przez ludzi pułapce znalazł się pewien jeż, który zaklinował się w plastikowym kubeczku po lodach w Kozienicach (Mazowieckie). - Maleństwo wsadziło łebek w wąski otwór i nie było w stanie się oswobodzić. Po zdjęciu kubka jeżyk był tak zdezorientowany i wystraszony, że przez dłuższy czas stał w miejscu i się nie ruszał - opowiadał pan Grzegorz, który uwolnił zwierzątko i zaznaczył, że do sytuacji nie doszłoby, gdyby kubek trafił do śmieci, zamiast na ziemię.

głupota ludzka

Łebek w nieodpowiednie miejsce wsadziła także pewna sarną, która zaklinowała się między prętami bramy wjazdowej do jednej z posesji w Alwerni (Małopolskie). - Przejeżdżałem samochodem i zauważyłem sarnę. Zawróciłem i zatrzymałem się obok. Nie było szans, żebym sam zdołał ją wydostać. Od razu zadzwoniłem pod 112 - relacjonował pan Krystian. Zwierzę zostało uratowane przez strażaków.

Zwrócił uwagę, że zwierzę zakleszczone było przez około 10 minut, ale mimo dużego ruchu na drodze, nikt się nie zatrzymał. - Znieczulica ludzka - skomentował postawę innych kierowców Reporter 24.

Kontakt24 - Opinia użytownika

Zachowaliście czujność na drodze

Niestety często to właśnie brak wyobraźni i nieodpowiedzialność sprowadzają na nas i innych zagrożenie, również na drodze, gdzie cały czas dochodzi do niebezpiecznych sytuacji.

Jedną z nich zarejestrował pan Dariusz, który na trzypasmowej ulicy we Włochach w Warszawie zauważył mężczyznę jadącego hulajnogą. - Kierowcy zwalniali, zmieniali pas, pukali się po głowie. Wołali, by zjechał z ulicy. Jechał szybko, myślę, że z prędkością 50-60 kilometrów na godzinę. Modliłem się, żeby się nie przewrócił, bo wtedy nawet kilka samochodów mogłoby go potrącić. A ten bez kasku, w słuchawkach, zupełna brawura - relacjonował Reporter 24.

Hulajnoga na ulicy Hynka w Warszawie

Inną, nieprzyjemną sytuację zarejestrowała pani Patrycja, która w ostatniej chwili zahamowała przed przebiegającą przez jedną z krakowskich ulic kobietą. - Pani, nie dość, że przechodziła w niedozwolonym miejscu, to jeszcze miała do mnie pretensje o to, że przecież musiałam widzieć, że idzie. Ale to zupełnie nie o to chodzi, czy ją widziałam, bo wystarczy, że jechałabym szybciej i mogłoby się to skończyć inaczej - podkreśliła.

wyobraźni

Nie tylko nie pozostawaliście obojętni na zagrożenia, ale często to właśnie Wy, Reporterzy 24 podejmowaliście działania zapobiegające niebezpieczeństwu.

Jak pan Dariusz, który w kwietniu, wraz z innymi uczestnikami ruchu dokonał zatrzymania obywatelskiego na dolnośląskim odcinku autostrady A4. - Samochód jechał od jednej krawędzi pasa do drugiej. Włączyliśmy światła awaryjne. Inni kierowcy zaczęli spowalniać na awaryjnych tego kierowcę. Świetnie się zachowali - relacjonował mężczyzna. Jak się później okazało, zatrzymany przez niego kierujący miał ponad 3 promile alkoholu.

Obywatelskie zatrzymanie na A4

Niezwykłą czujnością i odpowiedzialnością wykazał się także pan Marcin. Nauczyciel ze Strupina jechał z uczniami na szkolną wycieczkę, kiedy nad ranem, na ciemnej jeszcze trasie w okolicach Rzeszowa, zauważył dziwnie zachowującego się kierowcę. - Wyskoczyłem z autokaru, podbiegłem do drzwi kierowcy, otworzyłem je i udało mi się zabrać mu kluczyki. Pan odmówił wyjścia z samochodu, więc razem z naszym kierowcą zepchnęliśmy auto na pobocze. Ponownie zadzwoniłem na policję i powiedziałem, że już go mamy. Po godzinie przyjechał patrol i przy nas przeprowadzili badanie alkomatem - opowiadał. Zatrzymany miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu.

Zatrzymanie pijanego kierowcy pod Rzeszowem

Do innej niebezpiecznej sytuacji doszło w Gliwicach (Śląskie), gdy w jadącym przed Reporterem 24 samochodzie nagle otworzyły się tylne drzwi, przy których znajdował się fotelik z małym dzieckiem. – Dziecko, siedząc w foteliku, musiało jakoś otworzyć drzwi w jadącym przede mną samochodzie – relacjonował pan Grzegorz, który przesłał nagranie sytuacji na Kontakt 24.

Tym razem na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Reporter 24 dodał, że prowadząca pojazd kobieta zatrzymała się po kilkunastu sekundach z wyrazem wyraźnego szoku na twarzy.

Dziecko w foteliku otworzyło drzwi w aucie , Gliwice

Kompletną nieodpowiedzialnością wykazała się para biegaczy, która na trasę joggingu wybrała sobie pas awaryjny krakowskiego odcinka autostrady A4. - Te osoby miały na sobie charakterystyczny strój do biegania, a na głowach specjalne opaski ocieplające. Poza tym ich bieg nie wskazywał, że byli to ludzie uciekający czy tacy, których dotknęła sytuacja losowa. To był trucht, sport - skomentował pan Jakub, który przesłał do nas nagranie, na którym widać groźną sytuację.

Kontakt24 - Opinia użytownika

Inni niecodzienni biegacze pojawili się niedaleko Kamieńska (Łódzkie), w pobliżu autostrady A1. Reporterka 24 zarejestrowała konie, które biegały jezdnią między samochodami.

- Przestraszone konie uciekały jedyną możliwą drogą. W pewnym momencie, gdy kierowcy zdali już sobie sprawę z powagi sytuacji, postanowili zatrzymać się i dać koniom uciec, aby poczuły się bezpieczniej a nie jakby goniły je samochody - relacjonowała pani Dominika.

Kontakt24 - Opinia użytownika

Walczyliście w naszej wspólnej sprawie

Odpowiedzialnością wykazaliście się także wtedy, gdy w kraju dochodziło do sytuacji zagrażających wszystkich obywatelom. Podobnie jak 2020, również 2021 okazał się rokiem, podczas którego Polacy wychodzili na ulice, by manifestować swoją troskę o ważne sprawy.

10 sierpnia w całej Polsce odbyły się manifestacje w obronie wolnych mediów, które zostały zagrożone przez tak zwaną ustawę lex TVN. Na Kontakt 24 otrzymaliśmy od Was tysiące wiadomości z wyrazami poparcia i dobrymi życzeniami, za które dziękujemy w imieniu stacji TVN.

Tym bardziej, że kiedy niebezpieczeństwo ponownie pojawiło się w grudniu, znów zebraliście się, aby okazać nam swoje wsparcie, także poprzez podpisanie naszego apelu do prezydenta Andrzeja Dudy, który 27 grudnia ostatecznie zawetował ustawę, między inny również dzięki Waszym głosom. Dziękujemy!

WASZE RELACJE Z PROTESTÓW W OBRONIE WOLNYCH MEDIÓW

W październiku na ulice wyszli także ci z Was, którzy chcieli zamanifestować swój sprzeciw wobec działań rządu, które mogą zagrozić członkostwu Polski w Unii Europejskiej. W wielu miastach odbyły się wtedy protesty pod hasłem "Zostajemy w Unii", a ich uczestnicy nie zgadzali się z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że przepisy prawa UE są niezgodne z konstytucją.

Z kolei pod koniec miesiąca, w Bydgoszczy zorganizowano milczący protest pod nazwą "Granica człowieczeństwa", mający na celu zwrócenie uwagi Polaków na sytuację migrantów na polsko-białoruskiej granicy.

Polacy w całym kraju wyszli w tym roku na ulice również po to, aby wyrazić swój żal i smutek po śmierci 30-letniej Izy z Pszczyny, która trafił do szpitala po tym, jak w 22. tygodniu ciąży odeszły jej wody.

Protesty pod hasłem "Ani jednej więcej" były wyrazem sprzeciwu wobec śmierci młodej kobiety, która zmarła w szpitalu po wstrząsie septycznym. Była w 22. tygodniu ciąży, a jak twierdzi rodzina zmarłej, w szpitalu zwlekano z przerwaniem ciąży w związku ze zmianą przepisów dotyczących aborcji, które wprowadzono 22 października 2020 roku na skutek wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

Kontakt24 - Opinia użytownika

Walka w słusznej sprawie nie zawsze musi być przeciwko czemuś, ale może polegać również na tym, by sobie nawzajem pomagać, co razem z Fundacją Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy czynimy już od niemal 30 lat.

31 stycznia 2021 roku wspólnie świętowaliśmy 29. Finał WOŚP, podczas którego udało się zebrać rekordową kwotę 127 495 626 złotych, które tym razem przeznaczone były na systemowe wsparcia laryngologii i otolaryngologii.

29. FINAŁ WOŚP W WASZYCH RELACJACH

Relacjonowaliście z kraju i ze świata

Dzięki Waszym obiektywom, również w tym roku mogliśmy razem przeżywać istotne wydarzenia z całego świata.

Gdy na początku kwietnia w wieku 99 lat zmarł książę Filip, mąż angielskiej królowej Elżbiety II, a mieszkańcy i odwiedzający Londyn zaczęli zbierać się przed zamkiem w Windsorze i pod Pałacem Buckingham, to właśnie dzięki Waszym relacjom, mogliśmy razem z nimi pożegnać monarchę.

Kontakt24 - Opinia użytownika

Dzięki Reporterowi 24 mogliśmy dowiedzieć się także, jak wyglądała sytuacja w Izraelu po tym, jak w maju doszło tam do ataku rakietowego przeprowadzonego przez Hamas i grupę bojowników Islamskiego Dżihadu w Gazie.

- Dzisiaj rakiety spadły 20 kilometrów ode mnie, na Aszkelon. Spadają od wczoraj na Jerozolimę i inne miasta Izraela. Dziś około 16.00 podawali w telewizji, że od wczoraj zostało wystrzelonych ponad 650, ale myślę, że teraz już jest ponad 1000. Alarmy wyją co chwilę - relacjonował pan Adam, który wówczas pracował w tym rejonie.

Atak rakietowy na Izrael

W marcu na Islandii przebudził się po 800 latach wulkan Fagradalsfjall i z miejsca stał się ogromną atrakcją turystyczną. I nie było nic dziwnego w tym, że chętnych do obserwacji tego zjawiska nie brakowało, nawet w nocy. Właśnie na nocne obserwacje wypływającej z wulkanu lawy skusił się Reporter 24 Piotr Roszkowski.

- To była najpiękniejsza rzecz, jaką w życiu widziałem! Zdjęcia zostały wykonane w nocy z soboty na niedzielę, w godzinach 1.30-4.30. Trzymałem się na dystans. Za każdym razem, gdy podchodziłem bliżej, aby uzyskać lepsze zdjęcia, zakrywałem twarz i ograniczałem czas do minimum. W pobliżu znajdowała się również grupa Search and Rescue z gazometrami - opisał.

Równie ciekawie było także w ciągu dnia, gdzie - jak opisywała pani Magdalena - zdarzały się przypadki pieczenia kiełbasek na lawie.

Kontakt24 - Opinia użytownika
wybuch wulkanu

Razem przyglądaliśmy się groźnym pożarom w Turcji, gdzie pod koniec lipca żywioł spustoszył obszar o powierzchni kilkunastu hektarów. Relacjonowaliście także pożary w Grecji i Chorwacji, gdzie w sierpniu płomienie oraz kłęby dymu górowały nad wyspą Rodos i miejscowością Seget Gornji.

- Widzieliśmy z okna hotelu, jak pożar zaczął się rozwijać. Na początku kłęby dymu, później płomienie, wyglądało to groźnie - relacjonował Reporter 24 wypoczywający w Grecji.

Z kolei pan Zbigniew, który spędzał wakacje w Chorwacji, podczas rozmowy z redakcją Kontaktu 24, informował o co najmniej trzech samolotach i śmigłowcu, które próbowały zwalczyć żywioł.

Oczywiście, nie przeoczyliście również ważnych i ciekawych wydarzeń w Polsce. Dzięki Wam mogliśmy podziwiać czwarte lądowanie Antonowa An-225 Mrija w Rzeszowie-Jasionce. Największy samolot świata wyruszył z Kijowa i zmierzał do chińskiego Tianjin.

An-225 Mrija to sześciosilnikowy samolot transportowy produkcji radzieckiej, stworzony na Ukrainie. Ma długość 84 metrów i jest największym obecnie używanym samolotem. Jego ładownia mieści do 250 tysięcy kilogramów. Zbudowano tylko jeden egzemplarz tej maszyny.