tvnpix
2019 rok w Kontakcie 24

Zawsze w centrum wydarzeń. Rok 2019 w Kontakcie 24

2019 rok minął w okamgnieniu. Przez ten czas byliście nierozłączni z Kontaktem 24. Wysyłaliście materiały z całego świata, pokazując nam nietypowe zdarzenia, ważne wydarzenia i zabawne historie. Reporterzy 24, którzy są nieocenionym źródłem informacji, jak zawsze dali z siebie wszystko. Dziękujemy, że jesteście z nami!

WASZE MATERIAŁY BARDZO CZĘSTO POJAWIAŁY SIĘ NA ANTENACH TVN24, TVN24 BIS W "FAKTACH" TVN ORAZ W PORTALU TVN24.PL. OTO WYBRANE WYDARZENIA 2019 ROKU:

 

Atak na prezydenta Gdańska

 

14 stycznia, podczas "Światełka do nieba", wieńczącego 27. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy,  doszło do ataku na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Napastnik ugodził go nożem, po czym przez kilkadziesiąt sekund poruszał się po scenie. Na Kontakt 24 otrzymaliśmy nagranie z  momentu ataku. Prezydent Gdańska jeszcze na scenie był reanimowany, potem został przewieziony do szpitala. Niestety, mimo starań lekarzy nie udało go uratować.

Przez kilka dni tysiące mieszkańców Gdańska zbierały się przy pomniku Neptuna na Długim Targu, aby oddać hołd tragicznie zmarłemu. Podobne marsze i spotkania odbyły się w dziesiątkach miast w całej Polsce.

"Pamiętajmy o ostatnich słowach Pawła Adamowicza, że to jest czas dzielenia się dobrem", "po raz kolejny pokazaliśmy naszą solidarność, tym razem solidarność z Gdańskiem"- wspominaliście. Trzy dni po ataku na prezydenta mieszkańcy wielu miast wzięli udział w akcji "największe serce świata". Po raz kolejny zapłonęły świece, tym razem ułożone w kształcie serca - symbolu WOŚP.

19 stycznia w Bazylice Mariackiej odbyła się msza pogrzebowa. Prezydenta żegnały tysiące osób, w tym najważniejsze osoby w państwie. Urnę z prochami zmarłego złożono w kaplicy kościoła św. Marcina. Uroczystości pogrzebowe transmitowane były na telebimach w wielu miastach. Zdjęcia z pożegnania przysłaliście na Kontakt 24.

 

Pieszy, który oszukał przeznaczenie, koziołkowanie na S8, dachowanie po zderzeniu z jeleniem

Najpierw auta się zderzają, później wpadają na chodnik, a pieszy cudem unika potrącenia. Tak wyglądała sytuacja zarejestrowana chwilę przed świętami bożonarodzeniowymi w Śremie. Wszystko dlatego, że jedna z kierujących nie ustąpiła pierwszeństwa.

Pierwszeństwa nie ustąpił też jeden z kierowców w okolicach Inowrocławia, który z impetem uderzył w jadącego prawidłowo motocyklistę. Kierowca jednośladu również mógł mówić o szczęściu, ponieważ mimo groźnie wyglądającej sytuacji, nie odniósł poważnych obrażeń.

Niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze to częsta przyczyna wypadków. Tak było między innymi na trasie między Jerzmanową a Smardzowem. Tam kierowca postanowił wyprzedzać na zakręcie i w deszczu. Jego auto wpadło w poślizg, a następnie do rowu. W wyniku tego kierowca został wyrzucony na drugą stronę drogi. Z kolei inny z kierowców, z drogi S7 urządził sobie tor rajdowy. - Hamował, prowokował innych kierowców do tego, żeby hamowali, bo bali się go wyprzedzić. Każdy się go bał, bo nie był pewien, czy nie wjedzie na jego pas ruchu - komentował autor nagrania, pan Robert.

Do nietypowej sytuacje doszło w Rakowie. Tam auto dachowało, a następnie wpadło do rowu po tym, jak jeleń wybiegł na drogę. Świadkiem był Reporter 24, pan Jacek. - Jechałem wiaduktem, kiedy zobaczyłem na łące trzy jelenie. Zwolniłem, bo bałem się, że może dojść do zderzenia - mówił. Pan Jacek zatrzymał się na poboczu. - Poszedłem sprawdzić, czy wszystko w porządku. Kobieta, która kierowała samochodem, wysiadła sama. Po chwili wysiadła pasażerka - dodał.

Auto uderza z dużą siłą w jadące przed nim, a później koziołkuje - takie zderzenie na S8 nagrał pan Andrzej. Podkreślił, że nagranie wysłał nam ku przestrodze. - Trzeba piętnować takie zachowanie, ostrzegać ludzi, prosić, żeby bardziej uważali, żeby nie jechali "na zderzaku" - zaznaczył.

Ku przestrodze otrzymaliśmy też nagranie z Warszawy. Reporter 24 zarejestrował na nim kierowcę jadącego pod prąd mostem Świętokrzyskim. - Człowiekowi robią się wielkie oczy i zastanawia się, czy zdąży wyhamować - mówił pan Andrzej w rozmowie z naszą redakcją.

Trudno powiedzieć, co dokładnie wydarzyło się pod koniec listopada na warszawskich Bielanach. Pewne jest to, co udało się nagrać innemu Reporterowi 24. Ktoś najpierw szarpał się z kierowcą jednego auta, potem kopnął świadka zdarzenia, wreszcie próbował odjechać nie swoim autem, ale od razu rozbił je na słupie. Jak się okazało, mężczyzna był pod wpływem alkoholu.

Udekorowany świątecznymi lampkami samochód zwrócił uwagę kierowców na zakopiance. Nagranie z niecodziennym widokiem tak rozświetlonego auta otrzymaliśmy z okolic Jawornika.

 

#WOŚPwTVN24. Wielkie serca Polaków i rekordowa zbiórka

Podczas 27. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pokazaliście nam swoje wielkie serca i nieocenioną dobroczynność. Na zdjęciach i nagraniach pokazywaliście jak wyjątkowo, kolorowo i przede wszystkim radośnie było tam, gdzie byliście. Otrzymaliśmy mnóstwo relacji nie tylko z Polski, ale i z całego świata. Dzięki Waszym wielkim sercom udało się zebrać 175 938 717,56 złotych.

- Rekordowa zbiórka, trudno aż nie używać tego słowa, ale nie możemy go nie użyć, bo nie spodziewaliśmy się tak wielkich pieniędzy - mówił Jurek Owsiak, szef Fundacji WOŚP.

 

Piorun uderzył w Giewont, samolot runął do Wisły

Cztery osoby zginęły, a ponad 100 zostało rannych podczas burzy, która w sierpniu niespodziewanie pojawiła się w rejonie Giewontu w Tatrach. - Po godzinie 13 na Krupówkach słychać było pierwsze grzmoty i widać błyskawice szalejące nad Zakopanem. Chwilę później usłyszeliśmy kolejne, tym razem tak potężne, że dzieci na ulicy zaczęły płakać, a niejeden dorosły zastygł - informowała nas wówczas Sylwia.

- Schodziłem z Kasprowego Wierchu w kierunku na Kuźnice. Raptem 10 minut po wyjściu ze schroniska zobaczyłem błysk. Poczułem się tak, jakby ktoś prosto w oczy zrobił mi zdjęcie aparatem z wielką lampą błyskową - mówił nam Dawid123.

Na Kontakt 24 otrzymaliśmy od Was również nagrania z tragedii podczas pikniku lotniczego w Płocku. W trakcie wykonywania manewrów samolot wpadł do Wisły i przełamał się na dwie części. Po około dwóch godzinach akcji z jej wraku wydobyto ciało pilota.

To był samolot JAK-52, który przyleciał z Niemiec. Maszyna była produkcji radzieckiej, a czasy świetności miała w latach 70. i 80.

Tegoroczny piknik lotniczy powrócił do Płocka po ośmiu latach. W 2011 roku - również w trakcie manewru - maszyna spadła do Wisły. Zginął pilot Marek Szufa. Nagrania z tamtego tragicznego wypadku także otrzymaliśmy od Reporterów 24.

 

Kolizja Beaty Szydło, wypadki SOP, incydent przed pałacem prezydenckim

W styczniu przed Pałacem Prezydenckim doszło do incydentu. Kierowca volkswagena golfa jechał pod prąd ulicą Focha, następnie potrącił policjanta i zaczął uciekać. Przejazd skończył się na podjeździe przed pałacem, po czym został zatrzymany.

W lutym auto Służby Ochrony Państwa brało udział w wypadku pod Warszawą. Dwoje dzieci z drugiego, cywilnego pojazdu, zostało przewiezionych do szpitala. Miesiąc wcześniej również doszło do kolizji z udziałem pojazdu SOP. Kierowca wymusił wtedy pierwszeństwo i uderzył w samochód Reportera 24.

W sierpniu w Krakowie doszło do stłuczki z udziałem samochodu kierowanego przez Beatę Szydło. Uczestnik kolizji relacjonował, że uderzył w auto, które wjechało na lewy pas prosto z drogi podporządkowanej. Była premier dostała mandat. Nagranie otrzymaliśmy na Kontakt 24.

We wrześniu w pobliżu Łodzi doszło do kolejnej kolizji z udziałem samochodu Służby Ochrony Państwa. W pojeździe, który jechał jako uprzywilejowany, znajdowali się tylko funkcjonariusze. Ranny został kierowca samochodu osobowego.

Z kolei w grudniu samochód Służby Ochrony Państwa zderzył się z samochodem ciężarowym na drodze krajowej numer 7, w miejscowości Kuklin koło Mławy (Mazowieckie). Limuzyną SOP jechał wicepremier Jarosław Gowin. Rzecznik Służby Ochrony Państwa ppłk Bogusław Piórkowski mówił  w rozmowie z reporterem TVN24, że do kolizji doszło w trakcie wyprzedzania. Kierowca SOP został ukarany 250-złotowym mandatem.

 

Pożar katedry Notre Dame i wieżowca Warsaw Hub, wybuch gazu w Szczyrku

W kwietniu wybuchł pożar w katedrze Notre Dame w Paryżu. Cały świat ze łzami w oczach śledził relacje z miejsca zdarzenia. We Francji byli także Reporterzy 24, którzy pokazywali nam katedrę w ogniu, a także zdjęcia, które zrobili podczas jej zwiedzania, jeszcze przed tragedią.

Zwiedzaliśmy Notre Dame jeszcze wczoraj, a dzisiaj płaczemy z mieszkańcami Paryża - pisał w dniu pożaru pan Paweł.

W czerwcu, w ścisłym centrum Warszawy, w ogniu stanął wieżowiec Warsaw Hub. Najpierw płomienie pojawiły się na 25 piętrze, krótko potem przenosiły się na niższe kondygnacje. Na Kontakt 24 otrzymaliśmy od Was mnóstwo zdjęć i nagrań płonącego wieżowca.

W grudniu w jednym z domów w  Szczyrku wybuchł gaz, po czym budynek stanął w płomieniach i zawalił się. Spod gruzów wydobyto ciała ośmiu osób. - Fala uderzeniowa była tak mocna, że odepchnęło mnie z pół metra w stronę ściany - mówił nam pan Michał, który w momencie wybuchu był w garażu w jednej z pobliskich posesji.

Na początku grudnia informowaliśmy Was również o awarii ciepłowniczej na warszawskim Mokotowie. "Ogromna awaria i kłęby pary ograniczające widoczność do kilkudziesięciu centymetrów, na skrzyżowaniu Idzikowskiego i Powsińskiej. Wygląda jak armagedon" - pisał Reporter 24 luca.

 

 

Protesty w Hongkongu, Barcelonie, Chile i Gruzji

Rok 2019 stał pod znakiem protestów na świecie. W Hongkongu przez kilka miesięcy miliony mieszkańców wychodziły na ulice i sprzeciwiały się proponowanej przez rząd nowelizacji prawa ekstradycyjnego.

Z kolei Gruzini sprzeciwiali się wkroczeniu do parlamentu Sergieja Gawriłowa. Ponad 10 tysięcy osób protestowało przed parlamentem w Tbilisi. Policjanci użyli gumowych kul i gazu łzawiącego. Manifestanci obrzucali funkcjonariuszy kamieniami. – Było bardzo niebezpiecznie. Nieprzerwanie krążyły karetki pogotowia – pisał Reporter 24.

Podwyżka cen biletów na metro o 30 pesos (ponad jedno euro) spowodowała gwałtowne protesty w Chile, między innymi w stolicy - Santiago. Wznoszono barykady, podpalano autobusy, budynki, plądrowano sklepy, zniszczono wiele stacji metra. Demonstranci starli się z policją, która w odwecie używała armatek wodnych i gazu łzawiącego. Trzy osoby zginęły, wiele zatrzymano. "Sytuacja na ulicach pogarszała się z godziny na godzinę" - informował nas pan Hubert.

Kamienie, barykady i płonące kosze na śmieci - tak w październiku wyglądały ulice Barcelony. W centrum stolicy kilka tysięcy zwolenników niepodległości starło się z policją. Na miejscu byli również Reporterzy 24.

- Katalończycy wyszli na ulice, jednak po krótkiej manifestacji policja ruszyła, żeby przegonić tłum. W ruch poszły pałki i pistolety na gumowe kulki - relacjonował pan Antoni.

Policja strzelała do protestantów z broni gładkolufowej. Ponad 40 osób potrzebowało pomocy medycznej, część z nich ucierpiała w efekcie użycia przez policję broni.

W marcu Nowa Zelandia pogrążona była w żałobie po najkrwawszym akcie terroru w historii kraju. Uzbrojony mężczyzna ubrany w ''wojskowym stylu'' wszedł do dwóch meczetów i zaczął strzelać. Do pierwszego ataku doszło w meczecie Masdżid Al-Nur, kilka godzin później napastnik zaatakował w położonym na przedmieściu Christchurch meczecie Masdżid Linwood. Zginęło 49 osób, a rannych zostało 48.

Odpowiedzialność za obydwa ataki wziął na siebie 28-letni Australijczyk Brendon Tarrant - były instruktor fitness i prawicowy działacz.

Ciemność na Manhattanie, wybuch na Cyprze, erupcja wulkanu na Stromboli

 

We wrześniu na wyspie Zakintos płonęły lasy. Ogień pojawił się w miejscowości Agalas i rozprzestrzeniał się w kierunku miejscowości Keri. Ewakuowano około 300 osób, w tym pensjonariuszy lokalnego hotelu. Spłonął jeden dom. Służby gasiły pożar z powietrza za pomocą śmigłowców.

Również we wrześniu w składzie amunicji w północnej części Cypru doszło do serii wybuchów. Były tak silne, że w hotelach popękały szyby i zarwały się sufity. Turyści musieli przeczekać noc na plaży.

Eksplozje nastąpiły po wybuchu pożaru w strefie wojskowej na wschód od Kirenii, historycznego miasta portowego na północnym wybrzeżu, w regionie często odwiedzanym przez turystów.

Na Cyprze znajdował się Reporter 24 Paweł, który przesłał nam zdjęcia widocznej łuny ognia. "Byłem ewakuowany na plażę. Całą noc spędziliśmy tam. Większość z pokoi od strony lądu, czyli od strony eksplozji, została uszkodzona. Hotel nie nadaje się do użytku" - relacjonował.

W lipcu na włoskiej wyspie Stromboli w wyniku gwałtownej aktywności wulkanu zginął turysta. Doszło do silnych eksplozji, po których uniosła się gęsta chmura dymu. Ludzie wypoczywający na plaży rzucali się w panice do morza. - Pierwszy raz widziałem coś takiego, przestraszyliśmy się - przyznał pan Jakub.

- Nasza wycieczka zawróciła. Ewakuowaliśmy się na sąsiednią wyspę. Z tego, co mówił przewodnik, ostatnia taka silna erupcja miała miejsce około 10 lat temu. Pierwszy raz widziałem coś takiego, przestraszyliśmy się - relacjonował.

Z kolei w połowie lipca na Manhattanie wszystko zgasło. Zrobiła się cisza, jak w środku lasu. Taka cisza, której na Manhattanie nigdy nie ma. Na ulicy można było mówić szeptem - mówił pan Adam. Z powodu awarii w ciemności pogrążyły się między innymi Times Square i słynny Broadway, ludzie utknęli w windach. Przerwano koncert Jennifer Lopez.

- Cisza była niesamowita, jednak 2-3 minuty później rozdźwięczały syreny wozów strażackich. I już nie kończyły się przez kolejne dwie godziny. Przyjechały ich dziesiątki, by wyciągać ludzi z wind i ze stacji metra. Największy chaos był na Columbus Circle, na rogu Central Park - opowiadał Reporter 24.

 

 

 

Dwa polskie satelity wyleciały w kosmos. Nagranie startu

Polskie satelity KRAKsat i Światowid zostały umieszczone wewnątrz statku kosmicznego Cygnus, którego na orbitę wyniosła rakieta Antares 230. Rakieta wystartowała 15 kwietnia o 22.46 czasu polskiego z ośrodka NASA Mid-Atlantic Regional Spaceport przy Wallops Flight Facility na wschodnim wybrzeżu USA. Na pokładzie statku w kosmos poleciały także satelity badawcze z innych krajów. Polskie satelity będą w przestrzeni kosmicznej przez około rok, potem spalą się w atmosferze.

Studencki KRAKsat, jako pierwszy na świecie zbada to, czy ciecz magnetyczna, czyli ferrofluid, wprawiony w ruch wpływa na położenie satelity w kosmosie. Jeżeli wirujący ferrofluid wywoła zmianę prędkości i kierunku obrotów satelity, system będzie można wykorzystać do sterowania orientacją obiektów na orbicie. Ze względu na niski koszt takiego rozwiązania, jego prostotę i niezawodność, ferrofluidowe koło zamachowe - według krakowskich studentów - mogłoby stanowić konkurencyjną technologię dla tych obecnie stosowanych.

Nagranie redakcji Kontaktu 24 przysłał pan Michał. Jak zauważył Reporter 24, zaaferowani startem obserwatorzy, nie zauważyli innej ciekawostki, która znalazła się na nagraniu. - W trakcie startu nikt nie zauważył, iż przez zatokę płyną jakieś zwierzęta przypominające sarny. Taka ciekawostka. Widać trzy głowy wystające z wody i przemieszczające się po słonych wodach zatoki - relacjonował.

 

Parada św. Patryka, karnawał w Wenecji, Las Fallas

17 marca Irlandczycy hucznie obchodzili Dzień Świętego Patryka. Setki tysięcy osób wychodziły na ulice, śpiewały i tańczyły. Tradycyjnie na zielono zaświeciło się też wiele obiektów na świecie - chociażby karuzela London Eye. Zdjęcia i nagrania z irlandzkiego Swords otrzymaliśmy od Reportera 24 Piotra.

Miesiąc wcześniej pan Krzysztof bawił się na karnawale w Wenecji. Jak co roku, ulice miasta zapełniły się wielobarwnymi strojami i tajemniczymi maskami. Zabrakło jednak plastikowego konfetti, którego użycia zabroniły w tym roku władze miasta.

Z kolei pana Piotra, chwilę przed kalendarzową wiosną, nie zabrakło na święcie ognia w Walencji. Na ulicach można było spotkać barwne i imponujące rzeźby złożone z kukieł, czyli ninots.

- W Polsce topimy marzannę, mieszkańcy Walencji palą wszystko to, co złe. Stąd nazwa Las Fallas, czyli ognie - mówił nam Reporter 24.

 

 

#30latzmian. Pokazaliście, jak zmieniła się Polska

 

4 czerwca 1989 roku poszliśmy do pierwszych częściowo wolnych wyborów, by opowiedzieć się za kontynuacją skompromitowanego systemu lub zażądać zmian. I wybraliśmy zmianę.

Na Kontakcie 24 czekamy na Wasze zdjęcia zrobione u schyłku PRL i wykonane współcześnie. Pokażcie, jak zmieniła się Polska od 1989 roku.

Po 30 latach od tamtego czerwca nie ma wątpliwości co do tego, że mimo nieraz wyboistej drogi, na której nie wszystkim poszczęściło się tak samo, była to zmiana na lepsze. Ludzka pamięć bywa jednak zawodna, a wielu dorosłych dziś Polaków nie było wtedy nawet na świecie.

Dlatego chcieliśmy razem z Wami pokazać, jak zmieniła się Polska. Na Kontakcie 24 wysyłaliście zdjęcia zrobione u schyłku PRL i wykonane współcześnie.

 

Ze zwierzętami za pan brat

 

 

Czasami napotkane przypadkowo, czasem wyczekiwane całymi dniami. Na filmach i zdjęciach nadsyłanych do naszej redakcji możemy zobaczyć naprawdę rzadkie i piękne obrazki, w których bohaterami są zwierzęta.

Pan Edward spotkał dwa stada muflonów w okolicach Czerlina obok Lubawy (Warmińsko-Mazurskie). - Jestem na emeryturze. Od wielu lat chodzę na takie spacery, bardzo często widywałem sarny, ale na muflony trudno jest trafić. Miałem mnóstwo szczęścia - cieszył się Reporter 24.

Z kolei pani Edyta miała przyjemność wypić poranną kawę spoglądając na rysia. - To nie było nasze pierwsze spotkanie, ale pierwszy raz podszedł tak blisko - opowiadała nam Reporterka 24 prosto z Truckee w Stanach Zjednoczonych.

Również niezwykłe, ale i wyczerpujące spotkanie mieli w lipcu strażacy ochotnicy w Sochocinie na Mazowszu. A wszystko z powodu krowy, która pokonała dwa piętra i weszła na dach dawnego dworku. To, w jaki sposób dostała się ona do środka budynku, do dziś pozostaje zagadką.

Z kolei szusujący w tatrzańskiej Dolinie Gąsienicowej narciarze spotkali na swojej drodze młodego niedźwiedzia. Zwierzę przebiegło tuż obok nich.

- Strach mnie trochę ogarnął, bo był taki wychudzony - mówiła nam pani Mariola. Jak mówiła, zanim dostrzegła dzikie zwierzę, usłyszała dobiegające krzyki innych osób: "Patrzcie, patrzcie!".

 

 

 

Kombinował, szukał drogi, aż w końcu skoczył. Bobra kaskadera z Żelisławia (Lubuskie) nagrał pan Norbert. - Stałem sobie nieopodal i wędkowałem. On się tam kręcił od jakichś 10-15 minut. Stanąłem za kamieniem, żeby mnie nie zobaczył. Zacząłem go nagrywać. W pewnym momencie skoczył. Bobrów jest tu mnóstwo, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem - śmiał się Reporter 24.

W podwarszawskich Łazach pani Dominika razem z mężem i synem uratowali sójkę. Ptak utknął w płocie, w którym zaklinowała mu się głowa. Dzięki sprawnej akcji wszystko dobrze się skończyło.

- Gdyby psy go nie zauważyły, kot mógłby się zaczaić. Płot, w którym ptak był uwięziony, jest oddalony. Nikt mógłby go nie zauważyć. Ptak chyba jakiś czas się szamotał, bo pod płotem było dużo piór - relacjonowała.

Miłością do naszych małych przyjaciół wykazał się także mieszkaniec Krakowa. To on w drodze do pracy zauważył bawiącą się na chodniku srokę. Kiedy podjechał bliżej, ptak odleciał, a oczom krakowianina ukazał się wycieńczony nietoperz.

- Nie próbował uciekać, piszczał. Leżał na plecach i nie mógł się przewrócić na brzuszek. Może był ogłuszony przez tę srokę. Zabrałem go ze sobą do biura i czekałem na weterynarza. Powiedzieli mi, że w ciągu dwóch godzin weterynarz przyjedzie - opisywał pan Jarek. Ssak został zabrany przez weterynarza, który - według relacji Reportera 24 - stwierdził, że zwierzę "wyliże się".

Z kolei w Krynicy-Zdroju (Małopolskie) spacerował daniel. Zwierzę nie bało się samochodów i zachowywało się tak, jakby znało przepisy ruchu drogowego.

Na terenie wielkopolskiego Nadleśnictwa Czerniejewo pan Marek nagrał jelenie w "leśnym spa". - Jestem miłośnikiem natury, spędzam tam każdą wolną chwilę. Razem z kilkoma kolegami prowadzimy obserwację przyrody. Podpatrujemy, jak zachowuje się zwierzyna, bardzo to lubię. Interesuje mnie to od dzieciństwa. Moim marzeniem jest zwiększenie świadomości ludzi, chciałbym zbliżyć ludzkość do przyrody. Przyroda potrzebuje nas, żeby przetrwać. I robię to dzięki takim nagraniom, to bezbolesny i ciekawy sposób - mówił pan Marek.

W Inowrocławiu schorowany lis wszedł do jednego ze sklepów budowlanych. Straży miejskiej udało się schwytać chore i przerażone zwierzę i przetransportować do kliniki weterynaryjnej.

 

 

 

 

Peru, Oman, ale i Polska. Niezwykłe widoki Reporterów 24 z różnych zakątków świata

 

Ameryka Łacińska jest coraz popularniejszym celem podróży Polaków. - Peru zachwyca zarówno z ziemi, jak i z powietrza – zachęca pan Aleksander, dlatego postanowił sfotografować ten kraj z drona.

Reporter 24 przyznaje, że drony to jego pasja. Na wycieczki pakuje urządzenie i używa go wszędzie, gdzie tylko może, żeby uchwycić piękno przyrody i odkrywanych miejsc.

Drony to również pasja pana Jacka. Gdy na mapie w okolicach Jawora na Dolnym Śląsku odkrył las w kształcie psa, stwierdził, że musi zobaczyć go na własne oczy. - To chyba jedyne takie miejsce na świecie - mówił.

Z kolei w Trzebnicy kolejny Reporter 24 sfotografował zielone serce w kształcie lasu w środku rzepakowego pola.

A pan Norbert, aby sfotografować zaćmienie słońca, musiał przyjść na plażę z samego rana. Na co dzień mieszka z rodziną w Omanie. "Wspaniała przygoda" - tak Reporter 24 Krzysztof Podgórzak podsumował swoją podróż do Norwegii. Na zdjęciach uchwycił renifery, zorzę polarną i wzgórza przysypane śniegiem. "Już wiem, że wrócę" - przyznał i pokazał bajeczne zdjęcia.

"To był jeden z piękniejszych poranków na najwyższym szczycie w Sudetach, Śnieżce" - pisał nam pan Grzegorz. Na dowód przesłał zdjęcia fantastycznych widoków w śnieżnej scenerii.

 

 

 

 

Otrzymaliśmy od Was wiele nagrań, zdjęć i relacji. Dziękujemy za każde z nich i za to, że od tylu lat jesteście z nami! Życzymy Wam, abyście zawsze byli w centrum najważniejszych i najciekawszych wydarzeń. Szczęśliwego Nowego Roku!


Autor: mj//ank

Komentarze (0)

Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Pomoc | Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.