tvnpix
Pożar wniecił się po kilku godzinach, Foto: greg

"Usłyszałem krzyki, że znowu się pali". Ogień wrócił po kilku godzinach

W nocy, po zaledwie kilku godzinach od zakończonych działań strażaków w mieszkaniu, które spłonęło w Łodzi, ponownie buchały płomienie. - Zaprószyła się szafa, prawdopodobnie od wiatru - powiedział nam starszy kapitan Jędrzej Pawlak z łódzkiej straży pożarnej. Informację i zdjęcia otrzymaliśmy na Kontakt 24.

W sobotę po godzinie 17 przy ulicy Służbowej w Łodzi spłonęło mieszkanie na szóstym piętrze. Przebywający w nim mężczyzna uciekł na balkon, skąd uratowali go strażacy.

Jak poinformował nas Reporter 24, w nocy ogień pojawił się ponownie. - Usłyszałem krzyki jakichś ludzi, że znowu się pali - relacjonował. - Okazało się, że płomienie buchały z tego samego mieszkania, które wieczorem podobno spłonęło już doszczętnie - dodał Greg i przesłał nam zdjęcia.

"Zaprószyła się szafa"

Informacje potwierdził rzecznik łódzkich strażaków. - O godzinie 00:15 mieliśmy powtórkę przy działaniach gaśniczych w mieszkaniu przy ulicy Służbowej. Zaprószyła się szafa, prawdopodobnie od wiatru - powiedział w niedzielę rano starszy kapitan Jędrzej Pawlak.

Jak tłumaczył, w przypadku pożaru na niższych kondygnacjach meble są wyrzucane przez okno. - Tutaj ze względu na to, że pożar był na szóstym piętrze, strażacy nie mogli tego zrobić i szafa się zajęła - dodał.

Podczas nocnego pożaru na miejsce ściągnięto trzy zastępy. Akcja trwała kilkanaście minut.

Autor: mj//ank