tvnpix
Pijany lekarz zatrzymany w szpitalu w Białymstoku, Foto: tvn24

Pijany lekarz zatrzymany w szpitalu. Teraz traci pracę

Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku w trybie natychmiastowym wypowiedział kontrakt lekarzowi, który w sobotę pod wpływem alkoholu przebywał na terenie placówki. Mężczyzna miał blisko 1,6 promila. Ze szpitala wyprowadzili go policjanci. Pierwszą informację otrzymaliśmy na Kontakt 24.
Nadkom. Tomasz Krupa z KWP w Białymstoku o pijanym lekarzu
Nadkom. Tomasz Krupa z KWP w Białymstoku o pijanym lekarzu Źródło: tvn24

Policja otrzymała zgłoszenie tuż przed godziną 12 w sobotę. - Zostaliśmy powiadomieni o tym, że na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym ma przebywać nietrzeźwy pracownik personelu medycznego - powiedział w rozmowie z redakcją Kontaktu 24 nadkomisarz Tomasz Krupa, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

Jak dodał, funkcjonariusze pojechali na miejsce i faktycznie potwierdzili - lekarz miał prawie 1,6 promila alkoholu w organizmie.

Nadkomisarz Krupa wyjaśnił, że 39-latek opuścił budynek w obecności policjantów. - Do sądu zostanie wysłany wniosek o popełnionym wykroczeniu. Najpierw będziemy ustalać, czy lekarz jedynie przebywał w miejscu pracy, czy jednak miał kontakt z pacjentami - mówił w sobotę Krupa.

Uniwersytet sprawdzi monitoring

Sprawę wyjaśniają również władze uniwersyteckie. - W tej chwili dyrekcja powołała specjalny sztab, który wyjaśnia sytuację. Będziemy przeglądać  monitoring, o której ten lekarz przyszedł do pracy i czy rzeczywiście przyjmował pacjentów - poinformował w poniedziałek Marcin Tomkiel, rzecznik prasowy Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Jak mówił w poniedziałek rano, mężczyzna został odsunięty od pełnionych obowiązków. - Jeszcze dzisiaj, jeżeli potwierdzimy, że ten lekarz przyszedł normalnie, świadczył pracę i był po spożyciu alkoholu, to w trybie natychmiastowym zostanie rozwiązany kontrakt z nim - zapewniał rzecznik.

Reporterka TVN24 Anna Borkowska-Minko sprzed szpitala w Białymstoku
Reporterka TVN24 Anna Borkowska-Minko sprzed szpitala w Białymstoku Źródło: tvn24

Chwilę po godzinie 15 w rozmowie z TVN24 Tomkiel powiedział, że 39-latkowi "został wypowiedziany kontrakt".

- To jest kontrakt z miesięcznym okresem wypowiedzenia. To oznacza, że przez najbliższy miesiąc nie będzie on przyjmował pacjentów, nie będzie tutaj świadczył żadnych usług, a jednocześnie jest to taki czas, żeby dokładnie wyjaśnić, co się wydarzyło - relacjonowała na antenie TVN24 Anna Borkowska-Minko.

Jak dodawała, 39-letni lekarz posiada doktorat. Obecnie robi także drugą medyczną specjalizację.

- (Podczas przesłuchania - red.), jak twierdzi policja, mówił o tym, że faktycznie dzień wcześniej spotkał się ze znajomymi, pił alkohol. To lekarz kontraktowy, a nie lekarz etatowy. Kontraktowy, to oznacza, że nie ma możliwości, aby wziąć na przykład urlop na żądanie. W związku z tym, przyszedł na dyżur do szpitala będąc pod wpływem alkoholu - powiedziała Borkowska-Minko.

W imieniu szpitala rzecznik Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku przeprosił za zaistniałą sytuację. - Chciałbym dodać, że dobro i bezpieczeństwo pacjentów było cały czas zabezpieczone - mówił Tomkiel.

Komisja zbada czy lekarz przyjmował pacjentów
Komisja zbada czy lekarz przyjmował pacjentów Autor: TVN24
Autor: mj,bkol//ank

Komentarze (1)

Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
~Gość

to nie szpital powinien sprawdzac monitoring lecz prokooratora bylo zagrozenie zdrowia izyca

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      • Udostępnij komentarz w:
      • Kopiuj
      Pomoc | Zasady forum
      Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.