tvnpix
Pożar fabryki w Skórczu, Foto: Tomaszcp0i

Ogromny pożar na Kociewiu. Kilkadziesiąt zastępów w akcji

W nocy z wtorku na środę zakończono neutralizowanie amoniaku po pożarze hali magazynowo-produkcyjnej w Skórczu (Pomorskie). Z ogniem walczyło ponad 60 zastępów straży pożarnej z terenu całego województwa pomorskiego, w tym specjalistyczna grupa ratownictwa chemiczno-ekologicznego. Informacje, zdjęcia i nagrania otrzymaliśmy na Kontakt 24.

 

Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do straży pożarnej o godzinie 1.40 w nocy z niedzieli na poniedziałek.

- Pożar zgłosiła osoba z zakładu, pozostałe osoby zachowały się bardzo odpowiedzialnie i ewakuowały się przed naszym przybyciem - relacjonowała redakcji Kontaktu 24 st. kpt. Karina Stankowska, rzeczniczka prasowa Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Starogardzie Gdańskim.

Czterech strażaków poszkodowanych

Jak poinformowała przed godziną 8 rano w poniedziałek, na miejscu pracowało ponad 50 zastępów straży pożarnej, czyli ponad 200 strażaków z całego województwa. - Aktualnie na miejscu pracuje 60 zastępów - powiedziała Karina Stankowska przed godziną 21, podczas akcji dogaszania obiektu. Jak dodała, w czasie akcji gaśniczej poszkodowanych zostało czterech strażaków. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

"Mieszkańcy proszeni o nieotwieranie okien"

- To jest hala o powierzchni 20 tysięcy metrów kwadratowych w zakładzie przetwórstwa spożywczego. W środku znajdują się zbiorniki oraz instalacja z amoniakiem. Można uspokoić mieszkańców, ponieważ na miejscu pracuje specjalistyczna grupa ratownictwa chemiczno-ekologicznego. Mieszkańcy proszeni są o nieotwieranie okien - apelowała w poniedziałek st. kpt. Karina Stankowska.

Rzeczniczka straży ze Starogardu Gdańskiego poinformowała, że nad halą unosiło się dużo dymu. - W środku jest dużo produktów spalania, stąd ten dym - przekazała.

Po godzinie 20 burmistrz miejscowości Skórcz, Janusz Kosecki poinformował o profilaktycznej ewakuacji Osiedla Leśnego. Jak sam przekazał, ma ono charakter "prewencyjny" i wiąże się z unieszkodliwianiem amoniaku, który był używany w zakładach.

Niewiele ponad 20 osób noc z poniedziałku na wtorek spędziło w szkole podstawowej w pobliskim Pączewie, a reszta skorzystała z gościnności rodziny i znajomych.

"Koleżanka dzwoniła, żeby nie szykować się na rano do pracy"

Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego poinformowało, że nie ma już zagrożenia rozszczelnienia czterotonowego zbiornika amoniaku. Zniszczeniu uległo 2/3 zakładu. Zagrożenia, w tym chemicznego dla okolicznych mieszkańców nie ma.

Na razie nie jest znana przyczyna pożaru, ale jest to jeden z większych pożarów ostatnich lat w Polsce.

W zakładach pracuje bardzo wielu mieszkańców okolicy. Niektórzy z nich przyszli na miejsce zobaczyć skalę zniszczeń.  - Koleżanka dzwoniła w nocy, żeby nie szykować się na rano do pracy, bo wszystko w płomieniach jest - opowiada nam pani Krystyna Lanzer. Przyznaje, że jest załamana. - Trzynaście lat tu pracowałam. To jeden taki duży zakład w okolicy. Nie wiem, co dalej - mówi nam.

Zakończono prace

Burmistrz Skórcza, Janusz Kosecki, poinformował w środę na stronie internetowej urzędu gminy o zakończeniu prac związanych z neutralizacją amoniaku.

"W godzinach nocnych dokonano neutralizacji amoniaku w ostatniej instalacji i tym samym zakończono prace związane z tym środkiem. Nie ma już żadnego zagrożenia chemicznego związanego z wyciekiem amoniaku" - napisał burmistrz.

 

Czytaj też na tvn24.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Autor: ok,mj,MAK/popi,ak Źródło: Kontakt 24, tvn24.pl, PAP