15 zastępów straży pożarnej walczyło z ogniem, który pojawił się wczoraj wieczorem w salonie meblowym w Lesznie (woj. wielkopolskie). W ogniu stanęła cała konstrukcja i mimo wielogodzinnej akcji gaśniczej budynku nie dało się ocalić. To, co z niego zostało, na zdjęciach uwiecznił Reporter 24 Patryk_Moryson.
Zgłoszenie o pożarze strażacy otrzymali o 21:04. "Na miejscu z ogniem walczyło 65 strażaków. Łącznie wysłanych zostało 15 jednostek straży pożarnej" - powiedział w rozmowie z redakcją Kontaktu 24 dyżurny z Komendy Miejskiej PSP w Lesznie.
Cała konstrukcja stanęła w ogniu a część budynku zawaliła się do środka. "Ilość składowanych mebli w salonie spowodowała to, że było duże obciążenie ogniowe związane z meblami, ich obiciem oraz innymi materiałami palnymi, które znajdowały się w salonie fryzjerskim i w salonie fotograficznym" - poinformował Józef Samol z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Lesznie.
Strażacy musieli też zabezpieczyć znajdujący się obok supermarket. Wszystkie sklepy znajdujące się w pawilonie były już zamknięte, dlatego nie było potrzeby ewakuacji.
Autor: dsz,ja/jaś
Podziel się
- Podziel się
- Tweetnij
- Wyślij znajomemu
Policjanci z Łodzi zatrzymali mężczyznę, który jest podejrzewany o brutalne pobicie pana Piotra, który z poważnymi obrażeniami głowy trafił do szpitala. Powodem ataku miało być błędne przekonanie napastnika, że Łodzianin pochodzi z Ukrainy.
Krzyknął: wynoś się stąd, Ukraińcu. I zadał dwa ciosy
Wrocławscy policjanci zatrzymali we wtorek 38-latka podejrzewanego o grożenie przechodniom nożem. Nagranie z tego zdarzenia opublikował w mediach społecznościowych jeden z mieszkańców. Jak relacjonuje, ludzie uciekali z przystanku, a cała sytuacja trwała kilka minut.
"Ludzie uciekali z przystanku". Mężczyzna zatrzymany
W kopalni miedzi w Lubinie zakończyła się akcja wycofywanie górników z zagrożonego rejonu. Działania podjęto po tym, jak rano doszło do wstrząsu w Zagłębiu Miedziowym na Dolnym Śląsku. Wszyscy górnicy są już bezpieczni.
Zakończyła się ewakuacja górników w Lubinie
Po brutalnym gwałcie na 30-latce w Łodzi prokuratura podała nowe szczegóły sprawy. Zatrzymany 63-latek usłyszał zarzut seksualnego wykorzystania kobiety i trafił do aresztu. Prokurator zlecił dodatkowe badania, które zadecydują o tym, czy mężczyzna odpowie za zabójstwo. Rodzina zmarłej jest zdruzgotana i oczekuje od śledczych wyjaśnienia sprawy.
Brutalny gwałt na 30-latce. Dodatkowe badania wyjaśnią, dlaczego zmarła
Bez kasków, za to po ruchliwej drodze i z dużą prędkością - tak jechało przez Poznań dwóch mężczyzn na hulajnogach. - Droga jest nierówna, w niektórych miejscach są dziury, z taką prędkością łatwo o wypadek - skomentował kierowca, który nagrał ich "rajd".
