Wezbrane rzeki oraz potoki zalewają ulice, podwórka i garaże. Pokazują to zdjęcia, które dostajemy od Państwa na Kontakt 24.
"Tak wygląda zalana ulica Christo Botewa w Krakowie (na Rybitwach) po kilkugodzinnych opadach deszczu" - napisała do nas internautka podpisująca się nickiem Aszja19.
"To tylko rów melioracyjny, a wystarczyła jedna ulewa i rozebrało nam wjazd" - napisała do Kontaktu 24 pani Marta z Tomaszowa Lubelskiego. Internautka przysłała nam również zdjęcie:
Dzień wcześniej (we wtorek) z zalanymi ulicami zmagali się białostoccy kierowcy.
Zanim jeszcze spadł deszcz, pani Marta alarmowała w mailach o nadchodzącej nawałnicy. Zdjęcia te zostały wykonane o godzinie 18.
Autor: redakcja
Podziel się
- Podziel się
- Tweetnij
- Wyślij znajomemu
W poniedziałek rano w Białej Podlaskiej uzbrojony napastnik zastrzelił mężczyznę. Policja przekazała, że ofiarą jest 44-letni Rosjanin. Z ustaleń Roberta Zielińskiego z tvn24.pl wynika, że zabity to Siemion Skrepetski - artysta, krytyk Władimira Putina. Najpoważniej zakładaną przez policjantów hipotezą - dowiedział się nasz dziennikarz - jest egzekucja.
Strzały w Białej Podlaskiej, nie żyje jedna osoba. Znamy tożsamość zabitego
Rosja w nocy masowo zaatakowała Ukrainę. Prezydent Wołodymyr Zełenski powiadomił, że Moskwa użyła w uderzeniach 70 rakiet i ponad 600 dronów. W Kijowie uderzono między innymi w klasztor Ławra Peczerska. W związku z atakami Polska poderwała myśliwce.
Nocny ostrzał Kijowa, Ławra Peczerska w ogniu. "Brutalny atak na naszych ludzi i nasze dziedzictwo"
Policja w Belfaście spodziewa się kolejnego niespokojnego wieczoru po tym, jak minionej nocy na ulicach miasta płonęły pojazdy w trakcie zamieszek. - Nikt nie wychodził, wszyscy się bali - relacjonował w rozmowie z BBC świadek zdarzeń. Resort dyplomacji przekazał informacje o Polakach przebywających na miejscu.
Zamieszki w Belfaście. Apel dyplomatów do Polaków przebywających w mieście
CLN, zwana demencją dziecięcą, to ultrarzadka, nieuleczalna choroba, która manifestuje się około trzeciego roku życia. Taka diagnoza dotyczy zaledwie kilkudziesięciorga dzieci w Polsce. W poszukiwaniu ratunku ich rodzice często decydują się na wyjazd z kraju. Dlaczego jedyna dostępna terapia nie jest refundowana w Polsce?
