Lista leków refundowanych opublikowana w miniony piątek wywołała sporo kontrowersji zarówno w środowisku medycznym jak i wśród samych pacjentów. Największe oburzenie wzbudził fakt, że zniknęło z niej blisko 850 leków, które dotychczas refundował NFZ. Głosy krytyki odbiły się szerokim echem w ministerstwie zdrowia, które aby załagodzić sytuację zorganizowało w czwartek konferencję prasową z udziałem szefa resortu. Jednak podczas gdy Bartosz Arłukowicz przekonywał o potrzebie radykalnego zreformowania rynku leków w Polsce, przed niektórymi aptekami ustawiały się gigantyczne kolejki. Jedną z nich - w Lublinie - uchwycili nasi Reporterzy 24.
Informacja o zniknięciu z listy leków refundowanych wielu leków i preparatów skłoniła pacjentów do zaopatrzenia się w zapasy. Przed aptekami zaczęły ustawiać się tłumy klientów chcących nabyć leki po starych cenach.
"Wiele ludzi obawia się, że będzie musiało kupić leki drożej, dlatego stara się kupić leki jeszcze przed nowym rokiem. Lista jest znana od 23 grudnia i informacje jakie pojawiły się na ten temat wzbudzają niepokój" - komentuje Tomasz Barszcz, prezes Lubelskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej.
Część leków wraca na listę
Lista refundacyjna została opublikowana w miniony piątek, zniknęło z niej 847 leków do tej pory finansowanych przez NFZ. Wzbudziła wiele kontrowersji i protestów pacjentów i środowisk medycznych. Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz zapowiedział podczas dzisiejszej konferencji prasowej o dodaniu na listę kolejnych leków.
Znajdą się w niej m.in. leki wziewne używane w leczeniu astmy oskrzelowej u dzieci. Będą dostępne za odpłatnością ryczałtową, niezależnie od dawki. Refundowany będzie także lek zawierający aripiprazol (Abilify) stosowany w schizofrenii i chorobie afektywnej dwubiegunowej, także u dzieci i młodzieży. Pacjenci zapłacą za niego opłatę ryczałtową (3,20 zł).
Na listę trafią także: lek stosowany w chorobie Parkinsona oraz w neutropenii - po chemioterapii u chorych na nowotwory. Minister zdrowia podkreślił także, że spadły ceny 32 z 38 insulin. "Gwarantujemy bezpieczeństwo polskich pacjentów z cukrzycą" - powiedział. CZYTAJ WIĘCEJ NA TVN24.PL
Arłukowicz: Recepty nie stracą "swojej wartości merytorycznej"
Arłukowicz zapewnił, że recepty wypisywane do 31 grudnia 2011 r. nie stracą - jak to określił - "swojej wartości merytorycznej" po 1 stycznia, ale będą realizowane w oparciu o nowy system refundacji. Zaznaczył, że jest on korzystny dla pacjenta.
Minister oświadczył, że recepty z pieczątką: "Refundacja do decyzji NFZ" będą realizowane w aptekach. Wcześniej lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego zdecydowali, że rozpoczną akcję protestacyjną przeciw przepisom ws. recept. Zapowiedzieli, że przestaną określać uprawnienia pacjentów do refundacji leków i od 2 stycznia będą stawiać na receptach pieczątki: "Refundacja leku do decyzji NFZ".
Arłukowicz poinformował, że prezes NFZ Jacek Paszkiewicz wydał polecenie dyrektorom oddziałów wojewódzkich Funduszu, by takie recepty były także finansowane. Minister zdrowia dodał, że "wierzy w odpowiedzialność lekarzy" i ma nadzieję, że nie będą oni sprawiać pacjentom problemów z dostępem do leków refundowanych.
Z kolei Naczelna Rada Aptekarska nie podjęła jeszcze decyzji w sprawie realizacji recept z pieczątką: "Refundacja do decyzji NFZ". Rada podkreśla, że obecnie nie ma jasnych przepisów w tej sprawie. Aptekarze obawiają się, że po realizacji takich recept mogą zostać obciążeni karami umownymi.
Autor: mmt,ak//tka
