30 zastępów straży pożarnej i samoloty gaśnicze walczyło z pożarem lasu i pól w okolicach Jarentowskiego Pola i Górki (woj. mazowieckie). Pożar został zlokalizowany, trwa dogaszanie, które potrwa jeszcze do środowego po południa. Informacje i zdjęcia otrzymaliśmy na Kontakt 24.
- Pali się duży kompleks leśny w powiecie lipskim - taką informacje otrzymaliśmy od Reportera 24. Zdarzenie potwierdza straż pożarna.
Płonie 20 hektarów
- Od 13.30 straż pożarna walczy z ogniem. Pali się 20 hektarów terenu. Na miejscu jest 30 zastępów straży pożarnej, które wspomagały samoloty gaśnicze. Do tej pory było sześć zrzutów - poinformował st. kpt. Paweł Niewczas z Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Lipsku.
Ogień przez pewien czas się rozprzestrzeniał, ale strażacy przed godz. 17 zlokalizowali go. - Obstawialiśmy również drogi krajowe w obawie przed rozprzestrzenieniem się ognia na budynki mieszkalne. Teraz trwa dogaszanie pożaru, które bez wątpienia potrwa całą noc - dodał strażak.
Jak poinformował nas w środę przed godz. 8 dyżurny KP PSP w Lipsku nadal trwa dogaszanie pożaru, które może zakończyć się nawet po południu.
Autor: ło/aw
Podziel się
- Podziel się
- Tweetnij
- Wyślij znajomemu
Pali się warsztat na Targówku i połączony z nim salon samochodowy. Na miejscu pracuje kilkadziesiąt zastępów straży pożarnej. Nagrania z pożaru otrzymaliśmy na Kontakt24.
Pożar warsztatu samochodowego. Kłęby dymu nad Targówkiem
- Źródło:
- tvn24
Włochy żyją sprawą interwencji policji w Bolonii, w trakcie której zmarł 42-letni mężczyzna pochodzenia marokańskiego. Człowiek zachowywał się agresywnie, ale równocześnie miał wzywać pomocy. Tej się nie doczekał - policja i pogotowie zbagatelizowały jego stan. Włosi zbulwersowani sytuacją domagają się sprawiedliwości, ale prawo jest po stronie funkcjonariuszy.
Wilczęta wędrują już po lasach. Na Kontakt24 otrzymaliśmy nagranie, na którym widać młode drapieżniki przechadzające się w towarzystwie matki. Autor nagrania przyznał, że nie spodziewał się zaobserwować wilków w tym miejscu.
Wilczęta na spacerze z mamą. "Nieoczekiwanie wkroczyły w sam kadr"
Do niebezpiecznej sytuacji doszło przy wyjeździe z tunelu pod ulicą Patriotów Wawrze. Jedno z aut jechało pod prąd. - Nawet nie chce myśleć, co by było, gdybyśmy byli na tym samym pasie i jechali trochę szybciej. No czołówka - opowiedział pan Paweł, który mijał ten samochód.
Wyjeżdżał z tunelu. Nagle zauważył samochód jadący pod prąd
- Źródło:
- Kontakt24, tvnwarszawa.pl
