"Samochody stały w gorącej wodzie". Awaria w Warszawie
"Poważna awaria", "zalane tory i jezdnia, nad ulicą unosi się para". Pierwsze sygnały o awarii w alei Waszyngtona otrzymaliśmy na Kontakt 24. Reporterzy 24 wysyłali do nas zdjęcia i nagrania.
Do awarii ciepłociągu doszło minionej nocy. W wyniku pęknięcia rury zamknięty był ruch na odcinku Wiatraczna - Międzyborska, nieprzejezdny był także fragment alei Waszyngtona.
"Prawdopodobnie pękła rura z ciepłą wodą. Zalane tory i jezdnia, nad ulicą unosi się para" – napisała Reporterka 24, Aleksandra. "Awaria ciepłownicza w rejonie Al. Waszyngtona/Siennickiej/Grenadierów. Samochody stojące w gorącej wodzie" - dodał wolos, Reporter 24. Inni użytkownicy wysyłali filmy.
Kilka dni prac
"Wznowienie dostaw przewidywane jest 26 października około godziny 2:00" - czytamy w komunikacie Veoili. Aleksandra Żurada z Dyrekcji Komunikacji podkreśliła jednak, że awaria powinna być usunięta najpóźniej w ciągu doby.
Zaznaczyła jednocześnie, że mowa o wznowieniu dostaw ciepła, natomiast przywrócenie ruchu potrwa znacznie dłużej. - Myślę, że to będą 24 godziny na usunięcie awarii i kolejne dwie doby na przywrócenie ruchu - podkreśliła Żurada.
Autor: kz/mś / Źródło: tvnwarszawa.pl/Kontakt 24
Podziel się
- Podziel się
- Tweetnij
- Wyślij znajomemu
Wtorkowe trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,8 spowodowało poważne szkody w japońskiej prefekturze Kumamoto. W nocy z wtorku na środę w wielu miastach wciąż trwała akcja poszukiwawczo-ratunkowa. Wstrząsy zmusiły ponad 300 tysięcy osób do opuszczenia domów, wiele gospodarstw nie ma także prądu i wody.
Trzęsienie ziemi w Japonii. Nocna akcja ratunkowa. "Nie możemy się z nikim skontaktować"
Na terenie Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania zapaliła się śmieciarka. Pojazd znajdował się w jednym z budynków zakładu, ale strażakom udało się opanować sytuację, zanim ogień rozprzestrzenił się na jego wnętrze. Nikt nie ucierpiał.
Włochy żyją sprawą interwencji policji w Bolonii, w trakcie której zmarł 42-letni mężczyzna pochodzenia marokańskiego. Człowiek zachowywał się agresywnie, ale równocześnie miał wzywać pomocy. Tej się nie doczekał - policja i pogotowie zbagatelizowały jego stan. Włosi zbulwersowani sytuacją domagają się sprawiedliwości, ale prawo jest po stronie funkcjonariuszy.
