Nie żyje 48-letni mężczyzna, pilot szybowca, który przed godziną 11 spadł na las pod Olsztynem. Samolot runął zaledwie 200 metrów od pasa na pobliskim lotnisku w Dajtkach. Zdjęcia rozbitej maszyny nadesłał @Tomek.
"O godzinie 10.59 otrzymaliśmy informację od kierowcy wyjeżdżającego z Olsztyna w kierunku Ostródy, że spadł szybowiec. Potwierdził to pierwszy przybyły na miejsce dowódca zastępu straży pożarnej. Na miejscu byli już ratownicy pogotowia" - poinformował Sławomir Filipowicz z olsztyńskiej straży pożarnej.
Strażacy starali się wyciągnąć nieprzytomnego pilota z wraku samolotu, który znalazł się między drzewami. "Przekazaliśmy go ratownikom, którym niestety nie udało się uratować mu życia" - powiedział Filipowicz. 200 metrów przed lotniskiem Maszyna runęła około 200 metrów przed pasem do lądowania na lotnisku w Dajtkach. 48-letni mężczyzna leciał sam. Wiadomo, że był to lot prywatny. Policja i straż pożarna zabezpieczyła teren. "Zabezpieczyliśmy też wrak szybowca, odłączyliśmy akumulatory" - powiedział Filipowicz. Na razie nie wiadomo, z jakiego aeroklubu jest pilot.
Autor: ktom,ak//ja
