Rozpędzone Audi wjechało na przejazd. Kierowca nie żyje
Niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze było najprawdopodobniej przyczyną wypadku, do którego doszło w sobotę około godziny 5 rano. W wypadku, do którego doszło w Żernikach Wrocławskich, zginął kierowca samochodu osobowego. Dwóch pasażerów w poważnym stanie zostało przewiezionych do szpitala. O wypadku redakcję Kontaktu 24 poinformował @Ratownik Artur.
Jak potwierdził st. asp. Łukasz Dutkowiak z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy wynika, że kierowca nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze.
"Do wypadku doszło po godzinie 5 rano na drodze krajowej 395 w Żernikach Wrocławskich. Kierowca samochodu marki Audi najprawdopodobniej z dużą prędkością wjechał na przejazd kolejowy, w wyniku czego stracił panowanie nad pojazdem. Samochód zjechał do rowu, dachował. Nie żyje kierowca, trzech pasażerów zostało przewiezionych do szpitala" - poinformował rzecznik.
Jak dodał policjant, stan dwóch osób jest poważny. Samochodem jechało czworo Bułgarów: trzech mężczyzn i kobieta.
Policja i prokurator wciąż pracują w miejscu, gdzie doszło do wypadku.
Autor: ak/mj
Podziel się
- Podziel się
- Tweetnij
- Wyślij znajomemu
Wtorkowe trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,8 spowodowało poważne szkody w japońskiej prefekturze Kumamoto. W nocy z wtorku na środę w wielu miastach wciąż trwała akcja poszukiwawczo-ratunkowa. Wstrząsy zmusiły ponad 300 tysięcy osób do opuszczenia domów, wiele gospodarstw nie ma także prądu i wody.
Trzęsienie ziemi w Japonii. Nocna akcja ratunkowa. "Nie możemy się z nikim skontaktować"
Na terenie Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania zapaliła się śmieciarka. Pojazd znajdował się w jednym z budynków zakładu, ale strażakom udało się opanować sytuację, zanim ogień rozprzestrzenił się na jego wnętrze. Nikt nie ucierpiał.
Włochy żyją sprawą interwencji policji w Bolonii, w trakcie której zmarł 42-letni mężczyzna pochodzenia marokańskiego. Człowiek zachowywał się agresywnie, ale równocześnie miał wzywać pomocy. Tej się nie doczekał - policja i pogotowie zbagatelizowały jego stan. Włosi zbulwersowani sytuacją domagają się sprawiedliwości, ale prawo jest po stronie funkcjonariuszy.
