Pożar kamienicy w centrum Bytomia. Lokatorzy ewakuowani
Ponad 40 strażaków walczyło z pożarem kamienicy w centrum Bytomia (Śląskie). 12 lokatorów zostało ewakuowanych, jeden z nich wymagał pomocy medycznej. Nagrania z akcji strażaków otrzymaliśmy na Kontakt 24.
Informacja o pożarze dotarła do strażaków tuż przed godziną 15.
- Zawiadomiono nas o pożarze dachu kamienicy na ulicy Piłsudskiego w centrum Bytomia. Budynek liczy pięć kondygnacji. Ewakuowano 12 osób, jedna została poszkodowana. Ratownicy medyczni stwierdzili jednak, że nie jest konieczna hospitalizacja - poinformował mł. asp. Wojciech Krawczyk.
Noc poza domem
Jak dodał, w wyniku pożaru zniszczony został dach i lokal użytkowy na poddaszu.
- Pożar został ugaszony szybko, bo po około 40 minutach. Na początku niemożliwe było gaszenie od wewnątrz, więc kilka mieszkań zostało zalanych w trakcie akcji gaśniczej - przekazał strażak.
Mieszkańcom budynku zaoferowano lokale zastępcze, jednak mieli oni skorzystać z pomocy rodzin. O tym, kiedy będą mogli wrócić do swoich mieszkań zadecyduje inspektor nadzoru budowlanego.
W kulminacyjnym momencie na miejscu pracowało 43 strażaków z 13 zastępów państwowej i ochotniczej straży pożarnej.
Autor: ek/ak
Podziel się
- Podziel się
- Tweetnij
- Wyślij znajomemu
Wtorkowe trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,8 spowodowało poważne szkody w japońskiej prefekturze Kumamoto. W nocy z wtorku na środę w wielu miastach wciąż trwała akcja poszukiwawczo-ratunkowa. Wstrząsy zmusiły ponad 300 tysięcy osób do opuszczenia domów, wiele gospodarstw nie ma także prądu i wody.
Trzęsienie ziemi w Japonii. Nocna akcja ratunkowa. "Nie możemy się z nikim skontaktować"
Na terenie Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania zapaliła się śmieciarka. Pojazd znajdował się w jednym z budynków zakładu, ale strażakom udało się opanować sytuację, zanim ogień rozprzestrzenił się na jego wnętrze. Nikt nie ucierpiał.
Włochy żyją sprawą interwencji policji w Bolonii, w trakcie której zmarł 42-letni mężczyzna pochodzenia marokańskiego. Człowiek zachowywał się agresywnie, ale równocześnie miał wzywać pomocy. Tej się nie doczekał - policja i pogotowie zbagatelizowały jego stan. Włosi zbulwersowani sytuacją domagają się sprawiedliwości, ale prawo jest po stronie funkcjonariuszy.
