Poznańscy policjanci zatrzymali mężczyznę podejrzanego o kradzieże samochodów. Goniąc go po osiedlu Bolesława Śmiałego, oddali strzały ostrzegawcze w niebo. W końcu jeden z policjantów dorwał zbiega. Obaj spadli ze stromej skarpy. Pierwszą informację i zdjęcie otrzymaliśmy na Kontakt 24.
Reporter 24 widział, jak policja ścigała sprawców na terenie osiedla. Informację tę potwierdził Maciej Święcichowski z zespołu prasowego wielkopolskiej policji. - Zatrzymanie było zaplanowane i związane było z przestępczością samochodową - powiedział chwilę po godzinie 14.
Jednak same okoliczności zatrzymania są o wiele bardziej dramatyczne niż początkowy, lakoniczny komentarz policji.
Pościg, strzały...
W akcji udział brało około 10 policjantów - kilku z nich zajmujących się przestępczością samochodową, reszta z zespołu realizacyjnego, specjalizującego się w zatrzymaniach.
Kiedy podejrzany zorientował się, że zbliża się do niego policja, zaczął uciekać. Funkcjonariusze ruszyli w pościg. Wtedy padły strzały ostrzegawcze w powietrze. Mężczyzna nie zareagował, biegł dalej. Niewiele później jeden z policjantów go dogonił.
... i upadek
- Doszło do szarpaniny, w efekcie czego obaj spadli na ziemię - mówił już na miejscu zdarzenia, przy dawnych fortyfikacjach, Święcichowski podczas rozmowy z reporterem TVN24. To właśnie tam policjant i podejrzany zaliczyli upadek z wysokości kilku metrów.
- Niedaleko nas, na działkach, pozostali policjanci zatrzymali tego mężczyznę - dodał policjant. Obaj poturbowani zostali przewiezieni do szpitala. Nie doznali żadnych groźnych obrażeń, ale na wszelki wypadek zostaną przebadani. Dopiero później policja będzie wykonywać dalsze czynności z zatrzymanym.
Autor: ib/mś