Policyjny pościg nie trwał długo. Uciekinier wpadł do rowu
Kierowca forda mondeo nie zatrzymał się do policyjnej kontroli. Jego ucieczka przed policją skończyła się w Kochlicach w powiecie legnickim (woj. dolnośląskie), gdzie auto wpadło do rowu. Kierowca i dwóch pasażerów trafili do szpitala. Zdjęcia i informację zamieścił na Kontakcie 24 serwis www.lca.pl.
Jak poinformował w rozmowie z redakcją Kontaktu 24 asp. sztab. Jan Pociecha, oficer prasowy policji w Lubinie, przed godz. 11 policjanci z wydziału drogowego na wysokości miejscowości Karczewiska chcieli zatrzymać do rutynowej kontroli samochód jadący drogą krajową nr 3, prowadzącą z Lubina do Legnicy.
"Ford mondeo zamiast zatrzymać się, mimo widocznych znaków funkcjonariuszy, przyspieszył. Policjanci zaczęli jechać za nim" - relacjonował Pociecha. Jak dodał, pościg nie trwał długo, bo w oddalonych o ok. 2 kilometry Kochlicach, samochód wpadł do rowu. "Kierowca chciał wyminąć z prawej strony kolumnę pojazdów, ale podczas tego manewru, zjechał do rowu" - poowiedział. "Trzech mężczyzn karetki pogotowia zabrały do okolicznych szpitali" - dodał.
Jak się dowiedzieliśmy, mężczyzna kierujący fordem miał zakaz prowadzenia pojazdów do 2015 r.
Autor: ap/ja
Podziel się
- Podziel się
- Tweetnij
- Wyślij znajomemu
Wtorkowe trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,8 spowodowało poważne szkody w japońskiej prefekturze Kumamoto. W nocy z wtorku na środę w wielu miastach wciąż trwała akcja poszukiwawczo-ratunkowa. Wstrząsy zmusiły ponad 300 tysięcy osób do opuszczenia domów, wiele gospodarstw nie ma także prądu i wody.
Trzęsienie ziemi w Japonii. Nocna akcja ratunkowa. "Nie możemy się z nikim skontaktować"
Na terenie Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania zapaliła się śmieciarka. Pojazd znajdował się w jednym z budynków zakładu, ale strażakom udało się opanować sytuację, zanim ogień rozprzestrzenił się na jego wnętrze. Nikt nie ucierpiał.
Włochy żyją sprawą interwencji policji w Bolonii, w trakcie której zmarł 42-letni mężczyzna pochodzenia marokańskiego. Człowiek zachowywał się agresywnie, ale równocześnie miał wzywać pomocy. Tej się nie doczekał - policja i pogotowie zbagatelizowały jego stan. Włosi zbulwersowani sytuacją domagają się sprawiedliwości, ale prawo jest po stronie funkcjonariuszy.
