"Już nigdy nikomu nie pomoże". Pijany nastolatek przejechał policjanta
"To był młody, rokujący policjant, który już nigdy nie wyjdzie na ulicę i nikomu nie pomoże" - mówią przełożeni o 24-letnim policjancie z Kozienic, który zginął na służbie, potrącony przez pijanego 19-latka. Koledzy dodają, że zawsze był uśmiechnięty i kochał swoją pracę.
W niedzielę rano funkcjonariusz pomagał wyciagnąć z rowu auto innego nietrzeźwego kierowcy. Zza zakrętu nagle wyjechał rozpędzony samochód. Policjant zginął na miejscu.
19-latek miał we krwi ponad 1,5 promila alkoholu. Auto, którym oprócz kierowcy podróżowały cztery inne osoby, dachowało.
O wypadku Redakcję Kontaktu 24 poinformowała @dora. Sprawie przyjrzała się reporterka programu "Prosto z Polski" Agnieszka Idzik.
Autor: ja//ŁUD
Podziel się
- Podziel się
- Tweetnij
- Wyślij znajomemu
Przebita przednia szyba, kierowca busa raniony w twarz. Śledczy badają, co się stało na drodze wojewódzkiej numer 163 pomiędzy Wałczem a Czaplinkiem (Zachodniopomorskie). Informację otrzymaliśmy na Kontakt24.
Dziura w szybie busa, ranny kierowca. Śledczy sprawdzają, co się stało na drodze
Nastolatka została zaatakowana przez nieznanego sprawcę w parku w Rawie Mazowieckiej (Łódzkie). Dwa dni po zdarzeniu zatrzymano 40-letniego mężczyznę, który usłyszał zarzuty i został tymczasowo aresztowany.
Nastolatka zaatakowana w parku miejskim. Areszt dla 40-latka
W środę przy ulicy Franciszkańskiej w Sosnowcu na samochodzie eksplodował nieduży ładunek wybuchowy. Zatrzymano 45-letniego mężczyznę.
Ładunek eksplodował na samochodzie. 45-latek w rękach policji
Dziecko siedzące na kolanach kierowcy, samochód jadący ulicą i telefon w ręce prowadzącego - taką scenę nagrała córka pana Pawła podczas przejazdu przez Poznań. Według autora nagrania kierowca jedną ręką trzymał dziecko i prowadził samochód, a w drugiej miał telefon.
Dziecko na kolanach kierowcy, telefon w drugiej ręce. Nagranie
Łoś znalazł się na torach Dworca Centralnego w Warszawie. Nagranie pokazujące zwierzę biegające po peronie otrzymaliśmy na Kontakt24. - Ludzie byli zszokowani. Gdy pojawiły się pierwsze głosy o łosiu, niektórzy myśleli, że to żart. Potem już każdy chwycił za telefon i zaczął nagrywać - powiedział nam jego autor.
Na torach na Dworcu Centralnym w Warszawie znalazł się łoś. Ruch pociągów został sparaliżowany. Na miejsce wezwano łowczego.