Drzewo spadło na jadący samochód. Kierowcy omijali korek chodnikiem
Drzewo, które spadło na ulicę Górczewską w Warszawie, na kilkadziesiąt minut zablokowało przejazd w kierunku Jelonek. Na szczęście nikt nie został poszkodowany. Zdjęcia leżącego na ulicy drzewa zamieścili w naszym serwisie Reporterzy 24.
Wszystko wydarzyło się w sobotnie popołudnie. Jak informuje Cezary Gotowicki z warszawskiej straży pożarnej, drzewo spadło na wysokości ulicy Góralskiej.
"Spadające drzewo uszkodziło auto, które akurat jechało ulicą Górczewską. Na szczęście nikt nie został ranny" – powiedział strażak.
Jezdnia ulicy Górczewskiej w kierunku Jelonek była zablokowana. Jak relacjonują świadkowie, niektórzy kierowcy nie czekali w korku i próbowali ominąć przeszkodę jadąc chodnikiem dla pieszych.
Autor: aolsz,bf/mj
Podziel się
- Podziel się
- Tweetnij
- Wyślij znajomemu
Kierowca Porsche, który zaatakował starsze małżeństwo na skrzyżowaniu w Warszawie, jest nieuchwytny dla policji. Ale jego auto zostało namierzone na jednym z parkingów w dzielnicy Praga Południe. Służby przeszukały pojazd.
Zaatakował małżeństwo na drodze. Znaleziono auto, kierowca nieuchwytny
- Źródło:
- tvnwarszawa.pl, Wirtualna Polska
W piątek na zjeździe z Trasy Siekierkowskiej kierująca samochodem osobowym najechała na bariery. Od rana w Warszawie utrzymuje się mgła, która utrudnia ruch w niektórych częściach miasta.
Straciła panowanie nad autem. Samochód zawisł na barierce
- Źródło:
- tvnwarszawa.pl, Kontakt24
Nie żyje 45-letni kierowca samochodu dostawczego, który w rejonie dworca kolejowego w Katowicach zderzył się z autobusem. Mężczyzna prawdopodobnie zasłabł. Do zderzenia doszło po tym, jak jego pojazd stoczył się ze wzniesienia.
Samochód dostawczy stoczył się i uderzył w autobus. Kierowca nie żyje
58-letni mieszkaniec Legnicy trafił do aresztu po śmierci swojej żony. Według śledczych podczas domowej awantury zadał kobiecie cios nożem. Mężczyzna usłyszał zarzut spowodowania ciężkich obrażeń, których skutkiem była śmierć.
Kobieta zginęła od ciosu nożem. Mąż trafił do aresztu
Placówki rehabilitacyjne wykonują świadczenia, ale na znaczną część pieniędzy muszą zaczekać do przyszłego roku. Dla małych i średnich przychodni oznacza to konieczność finansowania świadczeń z własnej kieszeni, ale niektóre już sygnalizują, że ich na to nie stać. Pacjenci na rehabilitację muszą więc zaczekać… nawet powyżej roku.
