Spłonął drewniany barak przy Al. Jerozolimskich w Warszawie. Na miejscu były trzy zastępy straży pożarnej. Nikt nie został poszkodowany. Zdjęcia otrzymaliśmy na Kontakt 24 od internautów.
Strażacy otrzymali zgłoszenie kilka minut po godz. 15. "Zapalił się drewniany barak o powierzchni około 50 metrów kwadratowych" - poinformował nas kpt. Artur Laudy z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie.
"Barak spłonął. Zachowała się tylko jego metalowa konstrukcja" - powiedział strażak. Jak dodał, zagrożony był samochód, ale udało się go zabezpieczyć, nie został uszkodzony.
Nie ma osób poszkodowanych. "Najprawdopodobniej mieszkali tam bezdomni. W chwili pożaru nikogo nie było" - mówił kpt. Artur Laudy.
Na miejscu były trzy zastępy straży pożarnej. Akcja gaśnicza zakończyła się po godz. 16.
Autor: js/ja
Podziel się
- Podziel się
- Tweetnij
- Wyślij znajomemu
Przebita przednia szyba, kierowca busa raniony w twarz. Śledczy badają, co się stało na drodze wojewódzkiej numer 163 pomiędzy Wałczem a Czaplinkiem (Zachodniopomorskie). Informację otrzymaliśmy na Kontakt24.
Dziura w szybie busa, ranny kierowca. Śledczy sprawdzają, co się stało na drodze
Nastolatka została zaatakowana przez nieznanego sprawcę w parku w Rawie Mazowieckiej (Łódzkie). Dwa dni po zdarzeniu zatrzymano 40-letniego mężczyznę, który usłyszał zarzuty i został tymczasowo aresztowany.
Nastolatka zaatakowana w parku miejskim. Areszt dla 40-latka
W środę przy ulicy Franciszkańskiej w Sosnowcu na samochodzie eksplodował nieduży ładunek wybuchowy. Zatrzymano 45-letniego mężczyznę.
Ładunek eksplodował na samochodzie. 45-latek w rękach policji
Dziecko siedzące na kolanach kierowcy, samochód jadący ulicą i telefon w ręce prowadzącego - taką scenę nagrała córka pana Pawła podczas przejazdu przez Poznań. Według autora nagrania kierowca jedną ręką trzymał dziecko i prowadził samochód, a w drugiej miał telefon.
Dziecko na kolanach kierowcy, telefon w drugiej ręce. Nagranie
Łoś znalazł się na torach Dworca Centralnego w Warszawie. Nagranie pokazujące zwierzę biegające po peronie otrzymaliśmy na Kontakt24. - Ludzie byli zszokowani. Gdy pojawiły się pierwsze głosy o łosiu, niektórzy myśleli, że to żart. Potem już każdy chwycił za telefon i zaczął nagrywać - powiedział nam jego autor.
Na torach na Dworcu Centralnym w Warszawie znalazł się łoś. Ruch pociągów został sparaliżowany. Na miejsce wezwano łowczego.
