"Ciemność na Dworcu Zachodnim w Warszawie. Totalna awaria zasilania" - zaalarmował redakcję Kontaktu 24 internauta Rdk97. Na miejsce pojechał reporter tvnwarszawa.pl. Jak się okazało, bez prądu podróżni i obsługa musieli sobie radzić około pół godziny.
Sygnał o awarii otrzymaliśmy po godz. 16.30.
Jak udało się ustalić, chodzi o budynek dworca autobusowego. - W naszym budynku przy Tunelowej były chwilowe zakłócenia, ale światło po chwili się pojawiło. Wiemy o awarii prądu w budynku PKS do strony Alei Jerozolimskich - powiedziała w rozmowie z tvnwarszawa.pl Paulina Jankowska z biura prasowego PKP SA.
Na miejscu był Artur Węgrzynowicz, reporter tvnwarszawa.pl. - Światło już jest, zarówno w budynku dworca, jak i przy wiatach przystankowych na zewnątrz. Awaria trwała około 30 minut - relacjonował.
Źródło: tvnwarszawa.pl
Podziel się
- Podziel się
- Tweetnij
- Wyślij znajomemu
Opóźnienia w kursowaniu promów na trasie Gdynia–Karlskrona. Kilkaset osób wciąż czeka na wypłynięcie do Gdyni po problemach przy cumowaniu promu Stena Spirit. Unieruchomiona jednostka blokuje ruch w porcie i powoduje zakłócenia w rejsach innych statków.
Problemy pasażerów Stena Line. Opóźnienia promów na trasie Gdynia - Karlskrona
- Źródło:
- RMF FM, Kontakt24, tvn24.pl
Zakładali firmy, korzystali z dotacji, byli pewni, że działają zgodnie z zasadami. Po latach dowiadują się, że mogą zostać wezwani do zwrotu pieniędzy wraz z wysokimi odsetkami. Dla przedsiębiorców to początek wieloletnich sporów z państwem - obciążających nie tylko finansowo, ale też psychicznie. - Dla wielu osób to koszt nie do udźwignięcia - mówi adwokat Wojciech Przybyła.
W niedzielę na Lotnisku Chopina doszło do zatrzymania obywatela Polski, który przyleciał do kraju z Hiszpanii. Jak poinformował przedstawiciel policji, to działania wymierzone w przestępczość narkotykową.
Akcja CBŚP na Lotnisku Chopina. Chodzi o "zorganizowaną przestępczość narkotykową"
- Źródło:
- tvnwarszawa.pl, Kontakt24
W Białymstoku nie będzie już, istniejącej od 1929 roku, huty szkła. Produkcja przenosi się na Dolny Śląsk - 700 kilometrów od Podlasia. Hutnicy, którzy nie chcą przenosić się na drugi kraniec Polski muszą jechać przynajmniej na tydzień do nowego zakładu i dopiero tam rozwiązywać umowy o pracę oraz odbierać należne im odprawy. Tego wymaga od nich prezes firmy.
