Od kilku dni na budowie Stadionu Narodowego w Warszawie, trwa akcja podnoszenia konstrukcji dachu linowego, wraz z wieńczącą go iglicą - "Big Lift", czyli wielkie unoszenie. Zdjęcia iglicy nad płytą boiska umieścił w swoim profilu Reporter 24 TO3.
Jak możemy przeczytać na oficjalnej stronie stadionnarodowy.pl, w skomplikowanej operacji bierze udział, aż 200 osób. Do górnej części iglicy przymocowane jest 60 specjalnych lin, a w kolejnych etapach jej unoszenia do dolnych części doczepiane są następne.
Docelowo iglica ma się znaleźć na wysokości 30 metrów nad płytą boiska. całą operację można obserwować z domu, podczas wirtualnego spaceru po stadionie. Więcej informacji na tvn24.pl.
Więcej informacji o 100-tonowej iglicy tutaj.
Autor: pś//jaś
Podziel się
- Podziel się
- Tweetnij
- Wyślij znajomemu
Kierowca Porsche, który zaatakował starsze małżeństwo na skrzyżowaniu w Warszawie, jest nieuchwytny dla policji. Ale jego auto zostało namierzone na jednym z parkingów w dzielnicy Praga Południe. Służby przeszukały pojazd.
Zaatakował małżeństwo na drodze. Znaleziono auto, kierowca nieuchwytny
- Źródło:
- tvnwarszawa.pl, Wirtualna Polska
W piątek na zjeździe z Trasy Siekierkowskiej kierująca samochodem osobowym najechała na bariery. Od rana w Warszawie utrzymuje się mgła, która utrudnia ruch w niektórych częściach miasta.
Straciła panowanie nad autem. Samochód zawisł na barierce
- Źródło:
- tvnwarszawa.pl, Kontakt24
Nie żyje 45-letni kierowca samochodu dostawczego, który w rejonie dworca kolejowego w Katowicach zderzył się z autobusem. Mężczyzna prawdopodobnie zasłabł. Do zderzenia doszło po tym, jak jego pojazd stoczył się ze wzniesienia.
Samochód dostawczy stoczył się i uderzył w autobus. Kierowca nie żyje
58-letni mieszkaniec Legnicy trafił do aresztu po śmierci swojej żony. Według śledczych podczas domowej awantury zadał kobiecie cios nożem. Mężczyzna usłyszał zarzut spowodowania ciężkich obrażeń, których skutkiem była śmierć.
Kobieta zginęła od ciosu nożem. Mąż trafił do aresztu
Placówki rehabilitacyjne wykonują świadczenia, ale na znaczną część pieniędzy muszą zaczekać do przyszłego roku. Dla małych i średnich przychodni oznacza to konieczność finansowania świadczeń z własnej kieszeni, ale niektóre już sygnalizują, że ich na to nie stać. Pacjenci na rehabilitację muszą więc zaczekać… nawet powyżej roku.
