MATERIAŁ INTERNAUTYNIEZWERYFIKOWANE

Zuryski szpital dla lalek i misów.

Pod igłą miał już setki lalek i pluszowych misiów: Meinrad Röösli prowadzi "szpital" dla lalek i niedźwiedzi od 31 lat! Pan Röösli za młodu tańczył na lodzie jako łyżwiarz figurowy, dziś jest "lekarzem zabawek". Ten 70. latek ma pełne ręce roboty, ponieważ do jego "kliniki" w Zurychu przyjeżdżają klienci z całego świata! Pomimo doskwierających bóli placów od szycia, Meinrad chce kontynuować swoją pracę do czasu, aż już nie będzie w stanie chwycić igły. Za młodu, w wolnym czasie, prowadził kursy malowania lalek, projektował i szył ubrania dla nich, a także nauczył się reprodukować antyczne lalki porcelanowe. W wieku 40. lat zamienił swoje hobby w zawód. Naprawiał lalki i misie, które były uszkodzone, a także sam je wykonywał i sprzedawał. Para się tym do dziś. Röösli wykonuje kopie przy użyciu odlewów gipsowych z oryginalnych lalek. Na półkach warsztatu przechowuje dziesiątki porcelanowych główek. Przez lata zdobył dużą wiedzę na temat lalek i misiów pod kątem używanych do ich tworzenia materiałów. Wie również jak rozpoznać francuskie lalki po ich arystokratycznym ułożeniu dłoni i bladych twarzach. Niemieckie lalki są zaś czerwone i mocne. „Gdy w warsztacie są dzieci, nie wkładam misiom oczu, bo żeby to zrobić, muszę nakłuć igłą pluszaka” - mówi Röösli. "Lekarz" nie chce aby mali klienci patrzyli na cierpienie małych przyjaciół. Dostaje nawet ranne pluszowe zabawki z Singapuru lub USA. Dzieci są najważniejszymi klientami. Docenia, kiedy maluchy przyglądają się pluszakom, które naprawił. Fot. hellozurich.ch / Raja Läubli