Zamknięty

Pisze o tym:

28 reporterów

Dodano:

28 materiałów

"Złośliwość pani prezydent". Internauci komentują słowa Gronkiewicz-Waltz o pomniku świateł

Jak czytamy na portalu tvnwarszawa.pl, część rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej uważa, że warto wrócić do pomysłu z budową "pomnika światła" na Krakowskim Przedmieściu. Hanna Gronkiewicz-Waltz skrytykowała pomysł na antenie TVN24. - Pomnik światła to pomysł podobny do tego, co było na wiecach NSDAP - powiedziała. Internauci już komentują słowa prezydent Warszawy. A co Wy sądzicie o tej sprawie? Dołączcie do naszego Gorącego tematu!

"Pomnik Światła podobny do monumentu z nazistowskich Niemiec" Źródło: tvn24

Prezydent stolicy na antenie TVN24 odniosła się do wątpliwości związanych z planowaną budową pomnika smoleńskiego u zbiegu ul. Trębackiej i Focha w Warszawie. Jak poinformowało radio RMF FM, część rodzin osób, które zginęły w katastrofie 10 kwietnia 2010 roku, wycofała poparcie dla tej lokalizacji i uważa, że warto wrócić do pomysłu z budową "pomnika światła" na Krakowskim Przedmieściu, przed Pałacem Prezydenckim.

- Taki pomnik widoczny byłby tylko w nocy. Byłby na chodniku, więc chodzilibyśmy po tych światełkach - wyliczała wady pomysłu Hanna Gronkiewicz-Waltz na antenie TVN24.

Dodała, że pomysł przypomina to, co robiono w nazistowskich Niemczech. - To pomnik z 1937 roku, w Norymberdze był wtedy zjazd NSDAP - przekonywała, pokazując przyniesione do studia zdjęcia. - Ja bym nie chciała, żeby tak samo wyglądał pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej - stwierdziła pani prezydent.

Czytaj na tvnwarszawa.pl.

Internauci komentują

Wielu naszych internautów wzburzyły słowa pani prezydent. Niektórzy z Was piszą wprost, że "porównanie tego z pomnikiem z 1937 roku to tylko i wyłącznie złośliwość". Tak napisał Wiesław. Internauta Rafał napisał do Kontaktu, że "światełka" są "za mało wyraziste, jak na taką tragedię i stolicę".

Czekamy na Wasze komentarze w tej sprawie! Dołączcie do naszego Gorącego tematu!

Czytaj też na tvn24.pl: "Żenada". W internecie zawrzało po słowach Hanny Gronkiewicz-Waltz