Około godziny 5:30 jadąc drogą DK35 (kilometr 54, gm. Marcinowice, Dln. Śląsk), zauważyłem z kolegą ciężarówkę w rowie oraz osobę leżącą obok. Chcąc zobaczyć czy osoba nie jest rannna podeszliśmy do Auta, kierowca tegoż auta nakryty był śpiworem, i widząc nas zaczął mówić do nas w języku Ukraińskim albo Rosyjskim. Nie wyglądał na rannego. Zadzwoniłem na 112, po 10 minutach rozmowy poproszono mnie o poczekanie na przyjazd Policji i Straży, (śmierdziało ropą), przez ponad 45 minut nikt się koło ciężarówki nie zatrzymał ani nie przyjechały też rządne służby. Zadzwoniłem ponownie na 112, poinformowano mnie po ponad moim godzinnym postoju tam na miejscu a byłem w drodze do pracy, że wypadek miał miejsce wczoraj wieczorem , Policja była i kierowca powiedział że musi czekać na auto zastępcze. Ja się pytam dlaczego mnie nikt o tym nie poinformował , przecież ja tam stałem i czekałem, pozostawiono tam pana , mógł być w szoku, drogą ruchliwa , auto nie zabezpieczone no i pełno gapiów co hamują. Jak ja mam następnym razem coś zgłosić skoro zostaje zignorowany przez operatorów 112. Masakra. Kolega Niemiec który jest że mną w trasie, pyta czy to normalne, u was, dobrze że zadzwoniłem bo bym sobie jeszcze Postał.