tvnpix

"Wszyscy po kolei tracili szyby". Mnóstwo interwencji po silnym gradobiciu

Zniszczone dachy, uszkodzone samochody i powalone drzewa. Takie są skutki gwałtownych burz oraz gradobić, jakie nawiedziły w piątek południe Polski. Od tego czasu strażacy zanotowali już 470 interwencji. Zdjęcia przedstawiające krajobraz po opadach na bieżąco otrzymywaliśmy od Was na Kontakt 24.

Wieczór z gwałtownymi zjawiskami - czytaj więcej na tvnmeteo.pl

"Wszystko trwało 20 minut. Była normalna pogoda, malutki deszczyk, potem jedna, biała kula. Zniszczony samochód, przedziurawiony dach. Można makaron przesiewać, takie są dziury"- relacjonował na antenie TVN24 Konrad Frąc, mieszkaniec Jonin.

Konrad Frąc o gradobiciu w Joninach koło Tarnowa (woj. małopolskie) / TVN24

Mieszkańcy Woli Lubeckiej koło Tarnowa o zniszczeniach / TVN24 Autor: TVN24

W ostatnim czasie "poburzowych" interwencji było w Polsce 470 (regiony, w których miały miejsce to: Podkarpacie, Małopolska, Dolny Śląsk). Najwięcej razy, bo około 170, interweniowano na Podkarpaciu, a za najbardziej dotknięte uznaje się dwa tamtejsze powiaty: leżajski i rzeszowski.

W czasie nawałnic nikt nie został ranny.

Najwięcej pracy z uszkodzonymi dachami

Na Podkarpaciu strażacy najczęściej byli wzywani do pomocy przy zabezpieczaniu uszkodzonych przez grad dachów. Jak poinformowała w sobotnie popołudnie straż, do tego typu interwencji wyjeżdżano 105 razy. Podczas nawałnic nie dochodziło do zrywania poszyć dachowych, grad jedynie je dziurawił. Siła żywiołu była znaczna, bo grad przebijał nawet ceramiczne dachówki.

Pozostałe interwencje polegały na: pompowaniu wody, udrażnianiu przepustów, usuwaniu powalonych drzew i konarów.

W Małopolsce do sobotniego południa strażacy interweniowali ponad 170 razy. W Tarnowie wyjeżdżali do 70 przypadków, w Miechowie do 53, w Olkuszu do 26, w Krakowie do 15, w Nowym Sączu do 11, a w Proszowicach do trzech.

22 interwencje dotyczyły uszkodzonych dachów budynków mieszkalnych. Poza tym na drodze gminnej w miejscowości Uniszowa (powiat tarnowski) zarwał się mostek. Z kolei w Małyszycach (powiat olkuski) na skutek ulewnego deszczu utworzyło się rozlewisko wodne.

Ulewy na Dolnym  Śląsku

Także na Dolnym Śląsku, gdzie jednak nie padał grad, burze powodowały problemy. Z intensywnymi opadami deszczu zmagano się we Wrocławiu i w powiecie oleśnickim. Tam głównie strażacy wypompowywali wodę z piwnic.

CZYTAJ WIĘCEJ NA TVNMETEO.PL

Autor: ak//tka