Zamknięty

Pisze o tym:

72 reporterów

Dodano:

75 materiałów

"Tłumaczą: panie władzo... krowa mi się cieli". Wraca dyskusja o zaostrzonych przepisach

Dyskusja o zaostrzonych karach wobec kierowców wraca. Wszystko za sprawą Rzecznika Praw Obywatelskich, który zaskarżył w Trybunale Konstytucyjnym przepisy dotyczące automatycznego odbierania prawa jazdy za przekroczenie prędkości.

Zgodnie z nowymi przepisami kierowcom, którzy przekroczą dozwoloną prędkość o więcej niż 50 km/h w obszarze zabudowanym, prawo jazdy zostanie odebrane bezpośrednio przez kontrolującego ich policjanta. Przepisy weszły w życie 18 maja. Do połowy lipca prawo jazdy straciło blisko 5 tysięcy osób, a statystyki stale rosną.

Zmiana wywołała gorącą dyskusję wśród kierowców, co widać w komentarzach, które dostawaliśmy na Kontakt 24. Opinie były podzielone. Niektórzy uważali, że zaostrzenie przepisów to dobry pomysł. - Jeżeli ktoś świadomie łamie przepisy drogowe to znaczy, że dokonał świadomie wyboru - napisał na Kontakt 24 Waldemar. Wielu kierowców twierdziło jednak, że nowe przepisy, to nic innego jak próba sięgnięcia głęboko w ich kieszenie. - Na drogach byłoby bezpieczniej, gdyby one były w lepszym stanie - skomentował jeden z nich.

Wasze opinie o zmianie przepisów Źródło: tvn24

Teraz atmosferę na nowo podgrzał Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, który zaskarżył przepisy w Trybunale Konstytucyjnym. Kontakt 24 postanowił wrócić do dyskusji i zachęcić Was do wypowiedzenia się w naszym Gorącym Temacie.

- Najpierw podważamy kwestię, czy automatyczne pozbawianie prawa jazdy w trybie administracyjnym nie narusza zasady podwójnego karania za ten sam czyn - tłumaczył Bondar na antenie TVN24, mając na myśli to, że taką samą karę można zastosować wobec kierowcy także na podstawie kodeksu wykroczeń. Rzecznik postuluje też, by prawo dawało gwarancję, że sądy możliwie najszybciej będą rozpatrywały ewentualne odwołania kierowców.

- A tutaj może być tak, że prawo jazdy jest zabierane od razu, natomiast możemy czekać rok i dłużej na rozstrzygnięcie sprawy do końca - wyjaśniał Bodnar.