MATERIAŁ INTERNAUTY
Aktualizacja:

Tęsknota na emigracji.

Tęsknota towarzyszy każdemu z nas na co dzień. To uczucie wywołuje skrajne emocje, negatywne i pozytywne. Tęsknię, ale dzięki temu wiem, że w moim życiu jest wiele ważnych osób, rzeczy i miejsc, które tworzą mój świat, są jego częścią, mimo iż nie mam ich na wyciągnięcie ręki.

Z tęsknotą zaczęłam oswajać się już od najmłodszych lat. Tato pracował w Niemczech z dala od rodziny. Przebywał w wielu zakątkach sąsiedniego kraju, w związku z czym nie widywałam go często. Podróże były męczące, stany dróg i samochodów nie dawały dużego komfortu jazdy. Rodził się strach przed podróżą, ponieważ w latach '90 kontakt telefoniczny był utrudniony, nie mówiąc już o możliwości wysłania SMSa. Pamiętam jak dziś, kiedy z mamą mieszkałyśmy u dziadków, ponieważ od nich odległość do miejsca zamieszkania taty była krótsza niż do Wrocławia. Co kilka dni zamawiałyśmy na poczcie rozmowę międzynarodową, o określonej godzinie stawiałyśmy się i próbowałyśmy skontaktować z tatą. Po jakimś czasie pojawiły się budki telefoniczne na kartę, wtedy również przy automacie spędzałyśmy dużo czasu. Kiedy tato przyjeżdżał na kilka dni, było to ogromne święto. Wielkie oczekiwanie, gotowanie, radość. Myślę, że wtedy nie zdawałam sobie sprawy z tego czym jest tęsknota. Bardziej odczuwałam i rozpoznawałam stan oczekiwania i radości. Dopiero teraz, z perspektywy czasu wiem, jak ogromną tęsknotę miała w sercu moja mama i ja. Lata mijały, pojawiła się możliwość zamieszkania za granicą, z której skorzystałyśmy. To były piękne i niezapomniane czasy. Skończyły się jednak, gdy podrosłam na tyle, że nadszedł czas pójścia do przedszkola. Później zaczęła się szkoła, lata wciąż mijały, tęsknota i brak rosły. Dla mnie to było wychowywanie się bez ojca, nie był, a bywał. Do czasu kiedy byłam dzieckiem oczekiwało się jego przyjazdów, a potem wykorzystywało i chłonęło każdą najmniejszą chwilę. Kiedy zaczęłam wchodzić w okres dojrzewania tęsknota odeszła na drugi plan, a pojawiła się złość i niezrozumienie. To się odbiło na moich relacjach z tatą co objawiało się częstymi kłótniami. Kiedy natomiast mój okres nastoletniego buntu minął, podrosłam na tyle, aby móc odbywać samodzielne podróże, zaczęło się polepszać. Wszelkie ferie, dni wolne czy wakacje starałam się jeździć do taty. Cóż to były za podróże! Kilkanaście, a czasem i kilkadziesiąt godzin spędzonych w autokarach. Stanie w kilometrowych kolejkach na granicy. Było to wszystko jednak warte swej ceny, bo po pierwsze odbudowywałam i podtrzymywałam kontakty z tatą, a po drugie zwiedziłam na prawdę spory kawałek Niemiec. Kolejne schody zaczęły się kiedy tata już na stałe zjechał do Polski. Ja byłam już kobietą, a on miał wciąż przed oczami obraz małej dziewczynki. Bardzo się kłóciliśmy, a mama była między młotem a kowadłem. Wspominając to wszystko uświadamiam sobie jak silną kobietą jest, że potrafiła funkcjonować między dwoma ukochanymi, a jednak skaczącymi sobie do gardeł osobami. Poza tym podziwiam ich obojga, że przetrwali te długie lata rozłąki i dziś są szczęśliwym małżeństwem, które wychowało chyba normalnego człowieka. Ja oczywiście również mam z tatą dobre kontakty, nie są może idealne, ponieważ wciąż te same charaktery robią swoje, ale myślę, że jest dumny z tego, co w życiu osiągnęłam. Ja z kolei jestem bardzo dumna z nich obojga. Potrafili mimo rozłąki przez tyle lat darzyć się miłością, szacunkiem, zaufaniem i lojalnością.

Kolejna próba i silne zaznajomienie się z tym uczuciem pojawiło się po maturze, kiedy postanowiłam spakować walizki i wyjechać do Holandii jako AuPair. Oczywiście pojawiły się zgrzyty, że nie chcę iść na studia, że sobie nie poradzę, itd. Bunt z mojej strony był niesamowity, ale dziś wiem, że wszystko to wynikało z troski moich rodziców. Mimo tego dopięłam swego, pojechałam. Krzywda mi się nie działa. Dobrze wspominam ten wyjazd, bardzo się usamodzielniłam, ukształtowałam, wiele z niego wyniosłam. Tęsknota była bardzo silna, zwłaszcza w momentach, kiedy wracałam z pracy i potrzebowałam wsparcia. Ciężko było również kiedy nadchodziły dni wolne, wtedy oddawałam się zwiedzaniu oraz namiętnej jeździe na rowerze. Ponownie podkreślam, BARDZO tęskniłam, ponieważ był to mój pierwszy samodzielny wyjazd, a do tego na prawie rok. Tato ze względu na pracę mnie w Holandii nie odwiedził, ale mama wpadła na dwa dni i były to na prawdę bardzo znaczące dni. Byłam szczęśliwa, że jest przy mnie, że mogę jej pokazać jak żyję, co robię na co dzień, gdzie mieszkam, gdzie chodzę. Myślę, że ją też uspokoiła ta wizyta, miała pewność, że nie dzieje się nic złego, że żyję na dobrym poziomie i radzę sobie ze wszystkim. Nie poradziły sobie jednak podczas tej próby moje znajomości, ponieważ wiele wydawałoby się bliskich osób, przestało się kontaktować, straciliśmy nić porozumienia. Nie żałuję jednak, ponieważ właśnie w takich sytuacjach wychodzą na wierzch prawdziwe przyjaźnie i takie właśnie przetrwały te próby do dziś.

Holandia, Groningen 2008. 

Tęsknota dopadła mnie również po powrocie z Holandii, ponieważ w ciągu zaledwie miesiąca postanowiłam, że jadę dalej. Tym razem moim celem były Niemcy, a dokładniej Bawaria. Tutaj również pracowałam jako AuPair, ale tym razem trafiłam na naaprawdę wspaniałą rodzinę, która dała mi dużo ciepła i wsparcia. Z mamą mojej podopiecznej mogłam o wszystkim porozmawiać, zrobić babski wieczór czy wyjść na piwo. Poznałam tam też wielu ludzi z różnych krajów, którzy dostarczyli mi dużej rozrywki, doładowali do mojego plecaka ogromny bagaż doświadczeń i wspierali kiedy tego potrzebowałam. Myślę, że dzięki temu, iż miałam wypełnioną każdą wolną chwilę nie skupiałam się tak bardzo na tęsknocie za bliskimi. Miałam z nimi ciągły kontakt, byłam na przestrzeni tego roku też przez kilka dni w Polsce. Udało się też zorganizować rodzicom kilkudniowy urlop w mieście, w którym mieszkałam i pracowałam. Możliwości pokazania tego wszystkiego, skrawka mojego samodzielnego życia, daje na prawdę dużo radości i poczucia, że ten kawałek nie jest już tylko mój, nie tylko ja go zasmakowałam, ale odkryłam też przed bliskimi.

 

Niemcy, Murnau am Staffelsee 2009.

Po powrocie rozpoczęłam studia i pojawił się inny rodzaj tęsknoty. Tęsknota za szeroko rozumianą wolnością, podróżami, przygodami, poznawaniem nowych ludzi. W sprzeczności z tym wyszła również na wierzch tęsknota za posiadaniem partnera, przy którym poczuję stabilizację. Partner się znalazł i pojawiły się nowe perspektywy. Kiedy byłam w trakcie studiów nadarzyła się okazja przeprowadzki do Szwajcarii. To był ciężki okres przepełniony strachem i tęsknotą. Jacek wyjechał, a ja nim do niego dołączyłam odchodziłam od zmysłów. Teraz znów tęsknię za rodzicami i przyjaciółmi. Dzisiejsze możliwości techniczne ułatwiają kontakty, ale to nigdy nie będzie to samo co spojrzenie drugiemu człowiekowi w twarz, ciepło i obecność. Staram się rozmawiać jak najczęściej, opowiadać o tym co dzieje się u mnie na co dzień, aby nie tworzyć zbyt wielkich luk.  Przepływ informacji na bieżąco jest moim zdaniem bardzo ważny, ponieważ podtrzymuje i buduje więzi. 

Szwajcaria 2012-2015.

 

Tęsknota przewija się przez moje życie od najmłodszych lat. Jest to jednak całkowicie naturalny stan, który uświadamia człowiekowi, że ma w życiu coś bądź kogoś ważnego, czego brak w danej chwili powoduje pewien dyskomfort. Ważne jest moim zdaniem, aby nie zatracać się w tym uczuciu, nie szukać jego negatywnych stron, a odkryć to co pozytywne! Tęsknię za rodzicami, bo ich kocham, bo wiele dla mnie zrobili i jestem im za to wdzięczna. Tęsknię za przyjaciółmi bo ukształtowali mnie, wspierali w najgorszych chwilach, mogę na nich zawsze liczyć, mam szczęście, że są w moim życiu. Tęsknię za miejscami, które przywołują ogrom wspomnień, ale cieszę się, że miałam okazję w nich być. Tęsknię, ale dzięki temu wiem, że w moim życiu jest wiele ważnych rzeczy, które tworzą mój świat, są jego częścią, mimo iż nie mam ich na wyciągnięcie ręki :) 

Komentarze (0)

Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Pomoc | Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.