Szczerze? Jest mnie to obojętne. A co ja "świętuję" lub nie - nikogo nie powinno obchodzić. Natomiast NIE JEST i NIE BĘDZIE obojętne NARZUCANIE z pozycji URZĘDU PAŃSTWOWEGO tego, w co mają lub nie maja wierzyć ludzie, co powinni świętować lub nie, jak powinni się bawić (oczywiście w ramach obowiązującego prawa), jaki mają mieć światopogląd... I przeciw temu ZAWSZE będę występował. Czymś fatalnym uznaję łączenie patriotyzmu z religią - bo to oznacza SŁABOŚĆ PAŃSTWA, społeczeństwa tego państwa... oznacza, że to społeczeństwo ma spore powody do niezadowolenia. Oznacza to także MIAŁKOŚĆ, nijakość tego, co oferują obywatelom wybrani przez nich przedstawiciele władzy, skoro oni muszą odwoływać się, wspierać - religią... Oznacza to, że to państwo niczego wartościowego nie ma do zaoferowania swoim obywatelom.