tvnpix
Skrzydlaty gość na tarasie, Foto: atexandrzej

Spragniony ptaszek pił z ręki. "Nie bał się nas. Z łatwością dał się złapać"

To było niecodzienne spotkanie. Mały, szaro-zielony ptaszek z żółtą "czapeczką" odwiedził Reporterów 24. Był to zniczek zwyczajny, jeden z najmniejszych ptaków Europy. A do tego bardzo spragniony. Nagranie otrzymaliśmy na Kontakt 24.

Zniczek pojawił się u Reporterów 24 w piątek. Pan Andrzej wraz z żoną mieszkają w okolicach Poznania. - Usiadł na naszym tarasie. Nie bał się nas. Z łatwością dał się złapać. Żona dała mu pić - opowiadał mężczyzna.

Na nagraniu, które przysłał na Kontakt 24 widać, że ptak otwiera dziób, czekając na kolejne krople wody. - Po około dziesięciu minutach odleciał - dodał pan Andrzej.

Podobny do mysikrólika

Jak relacjonował, na jego tarasie miał pojawić się mysikrólik. Jednak jak powiedział naszej redakcji Tadeusz Mizera z Komitetu Ochrony Orłów, jest to zniczek zwyczajny.

Jest to jeden z najmniejszych ptaków Europy. Bardzo podobny pod względem rozmiaru i masy ciała do mysikrólika, ale o jaskrawszym upierzeniu i wyrazistszym rysunku na głowie – przez oko przechodzi czarny pasek, a nad okiem wyraźna biała brew

- Byłem ciekaw, dlaczego jest taki spokojny. Może podczas lotu uderzył się? Albo został zaatakowany przez kota i ogłuszony? A może po prostu chciał sobie odpocząć? - zastanawiał się Reporter 24.

Pan Andrzej zaznaczył, że zwykle te małe ptaszki pojawiają się u nich w okolicach października. - Widzimy je przez kilka dni, mniej więcej o tej samej porze roku. Być może mieszkamy z żoną na trasie wędrówki tych ptaków - mówił.

Na pomoc zwierzętom

O tym, że Reporterzy 24 często ruszają na pomoc zwierzętom, wiemy nie od dziś.

Pan Michał wraz z bratem udał się na zwykły, niedzielny spacer po lesie w Płońsku (Zachodniopomorskie). W pewnym momencie dostrzegli jelenia uwięzionego w starej studni. Powiadomili odpowiednie służby i szybko zorganizowali akcję ratunkową, a nagranie otrzymaliśmy na Kontakt 24.

W Nisku na Podkarpaciu mieszkańcy dokarmiali stado bocianów.

Było to pod koniec marca, gdy ptaki przyleciały do Polski. Jak podejrzewał Reporter 24, z powodu zimowej aury bociany nie mogły znaleźć sobie pożywienia, dlatego mieszkańcy postanowili pomóc im przetrwać do wiosny.

Autor: jw/kab