tvnpix
Taki był 2018 rok w Kontakcie 24

Jesteście naszym oknem na świat. Rok 2018 w Kontakcie 24

Patrzycie na świat w nietuzinkowy sposób. Nie boicie się informować o sprawach ważnych z kraju i z zagranicy, z miejsc dramatycznych wydarzeń, ale też z tych przepełnionych radością. Tysiące nagrań, zdjęć i informacji przesłanych na Kontakt 24 pokazywaliśmy na naszych antenach. Dzięki waszym informacjom mogliśmy być dosłownie wszędzie, często jako jedyne medium w kraju. Byliście i jesteście naszym oknem na świat, za co serdecznie dziękujemy!

 

 

Rok 2018 w Kontakcie 24

WASZE MATERIAŁY BARDZO CZĘSTO POJAWIAŁY SIĘ NA ANTENACH TVN24, TVN24 BIS ORAZ W PORTALU TVN24.PL. OTO WYBRANE WYDARZENIA Z 2018 ROKU:

 

WOŚP i biało-czerwona flaga opanowały świat

 

 

 

 

To był niesamowity 26. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Swoje serducha otworzyliście także wy - Reporterzy 24.

Na Kontakt 24 otrzymaliśmy od was mnóstwo zdjęć i filmów, na których pokazywaliście, jak graliście z Orkiestrą - m.in. tańczyliście, śpiewaliście, kąpaliście się w lodowatym morzu. Wiele waszych materiałów znalazło się także na wielkiej mapie orkiestrowych serc. Relacje otrzymaliśmy od was nie tylko z Polski, ale także z Wysp, Tokio, Irlandii, Nowej Zelandii, Teksasu, Kuwejtu czy z San Francisco.

Z kolei na biało-czerwono zaroiło się na świecie z okazji 100-lecia odzyskania przez nasz kraj niepodległości. W biało-czerwonych barwach oświetlony był najwyższy budynek na świecie, Burj Khalifa w Dubaju, most w kanadyjskim Edmonton, czy Wieże Kuwejckie. Najwyższa z nich ma 187 metrów wysokości.

„Przyszło nam świętować 100-lecie niepodległości z daleka od ojczyzny. Ale pamiętamy. I tutaj z tego miejsca, Europa Point, składamy tobie Polsko najlepsze życzenia, abyś rosła w sile, rozwijała się i piękniała z dnia na dzień. Kochamy cię, Polsko. Do zobaczenia” – pisała z Gibraltaru Jusia.

Dla Niepodległej tworzyliście też żywe, ogromne fragi, robiliście pompki, nurkowaliście i piekliście słodkości.

 

 

 

 

 

Ślub księcia Harry'ego i Meghan Markle

 

Mnóstwo uśmiechniętych i radosnych wyspiarzy i turystów z całego świata pojawiło się na deptaku prowadzącym do zamku w Windsorze, by obserwować przejazd karety z nowożeńcami - księciem Harrym i Meghan Markle. To było 19 maja.

Pan Marcin Śmigielski przesłał do naszej redakcji zdjęcia i krótki film z przejazdu nowożeńców w Windsorze, w drodze do zamku.

- Cudowna atmosfera uchwycona na zdjęciach pokazuje, jak bardzo Brytyjczycy kochają takie wydarzenia. Setki tysięcy oglądających na ulicach. Wielu z nich czekało od kilku dni. Już od godziny 7 rano większość najlepszych miejsc przy barierkach było zajętych - pisał Reporter 24.

Ślub z udziałem 600 zaproszonych gości odbył się w kaplicy św. Jerzego w Windsorze, o wiele mniejszej od Opactwa Westminsterskiego, w którym w 2011 roku starszy brat Harry'ego, książę William ożenił się z Kate Middleton.

 


"Konstytucja! Konstytucja!". Roger Waters wystąpił w Gdańsku. A Mick Jagger w Warszawie:  Polska, co za piękny kraj

 

W lipcu The Rolling Stones zagrali na PGE Narodowym. Na Kontakt 24 otrzymaliśmy nagrania, na których słychać jak Jagger pozdrawia ze sceny widownię.

Jak się macie, Warszawo? - pyta po angielsku. Następnie w języku polskim dodaje: - Polska, co za piękny kraj. Jestem za stary, by być sędzią, ale jestem dość młody, by śpiewać.

- Byliśmy w Polsce dawno temu, w 1967 roku. Byliście fantastyczni - przypomniał już po angielsku, dodając, że Polacy dużo osiągnęli od tamtego tego czasu. - Niech Bóg będzie z wami - zakończył.

Niewykluczone, że słowa Jaggera były reakcją na list, jaki kilka dni wcześniej wystosował do zespołu Lech Wałęsa. Były prezydent poprosił członków grupy o wsparcie w obronie niezależności sądów.

W sierpniu Roger Waters wystąpił w Gdańsku. Muzyk pojawił się na scenie w koszulce KOD-u.

W czasie koncertu w Ergo Arenie na telebimie wyświetlone zostały napisy komentujące sytuację w Polsce. "Uwolnić media" (ang.: set the media free), "uwolnić sądy" (ang.: set the courts free) i trzy razy po polsku "KONSTYTUCJA!".

Drugim wyświetlonym napisem na telebimie była lista państw i polityków z komentarzem "neo-faszyzm rośnie.

 

Jeden "pijany zaatakował stewardessę", drugi "awanturował się i groził". Polacy wysadzeni z samolotów

 

Incydenty na pokładach samolotów. 15 marca samolot lecący z Wrocławia do Hurghady musiał przymusowo lądować w Sofii. To z powodu jednego z pasażerów, który miał awanturować się na pokładzie maszyny.

Według relacji jednej z pasażerek, która miała widzieć całe zdarzenie, "mężczyzna był pijany". - Chciał więcej alkoholu. Stewardessa mu odmówiła, więc ją zaatakował - twierdziła.

W asyście straży granicznej Polak został wyprowadzony z maszyny.

Podobna historia wydarzyła się 29 lipca. Maszyna, która leciała z Warszawy na Madagaskar, miała przymusowy przystanek na kenijskim lotnisku w Mombasie-Moi.

- Przyczyną był awanturujący się mężczyzna, który groził również pasażerom. Sytuacja została opanowana, ale pilot i tak podjął decyzję, by lądować - poinformował nas jeden z pasażerów.

Skutego w kajdanki Polaka wyprowadziły kenijskie służby lotniskowe. Na nagraniu, które otrzymaliśmy na Kontakt 24, słychać, jak jeden z pasażerów mówi: "przerąbane, oni [obsługa samolotu - przyp. red.] dawali mu szansę przecież, mówili: uspokój się".

 

Wybuch w Bolonii, Polacy walczyli z pożarami w Szwecji, żywioł pustoszył też inne kraje. Huragan w USA

 

 

 

 

 

Wśród waszych relacji nie zabrakło również tych z miejsc dotkniętych tragedią, z miejsc gdzie niszcząca siła natury w starciu z człowiekiem zdaje się nieokiełznana.

Informowaliście nas o pożarach lasów w Grecji, gdzie płomienie zabiły 70 osób, w tym dwoje Polaków - matkę i jej dziecka. Do szpitala przewieziono blisko 200 osób.

Na południu Chorwacji w płomieniach stanęło kilkadziesiąt hektarów lasu sosnowego. Na miejscu znajdował się między innymi pan Łukasz. - Na początku był niewielki pożar. Pojawiła się straż pożarna oraz jeden samolot. W ciągu 10 minut pożar bardzo szybko się rozprzestrzenił. Sytuacja zrobiła się dramatyczna - relacjonował w połowie sierpnia Reporter 24.

Fala pożarów nie ominęła też Stanów Zjednoczonych. Te, które w listopadzie wybuchły w Kalifornii, pochłonęły aż 85 ofiar i pozostawiły po sobie spalone zgliszcza na obszarze aż 62 tysięcy hektarów.

Najpotężniejszy z pożarów nazwano Camp Fire, i to on spustoszył miasto Paradise, w którym wcześniej przebywał Reporter 24 Marcel. - Na miasto z góry zaczęły spadać żarzące się kule. To właśnie je spaliło - relacjonował. Polak znalazł schronienie w pobliskim Chico.

Na początku września we wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych uderzył huragan Florence. Pan Piotr przesłał nam zdjęcia z Myrtle Beach. - Miasto jest puste. Teraz to prawdziwe miasto duchów. Najbardziej obawiamy się zalania sklepu i braku prądu. Wszyscy boimy się powtórki z huraganu Matthew z 2016 roku - mówił wówczas Reporter 24.

Z kolei pod koniec lipca do walki z żywiołem w Szwecji pojechali polscy strażacy. W środkowej części kraju płonęło około 25 tysięcy hektarów lasów. Dzięki waszym relacjom wiemy, jak żegnano rodaków. Pani Wioletta pisała o nich, jako o "polskich bohaterach". Na trasie przejazdu strażaków pojawiło się wiele osób, które machały do nich. Nie zabrakło też polskich flag.

Byliście także świadkami potężnej eksplozji, jaka miała miejsce 6 sierpnia na autostradzie biegnącej w pobliżu Bolonii, na północy Włoch. W płomieniach stanęła cysterna i kilka aut.

- Jechaliśmy z Pizy do Bolonii i przed samym miastem unosił się czarny dym. Było go widać po prawej stronie naszego samochodu. Zbliżając się do niego, zastanawialiśmy się, co się dzieje - mówiła pani Alicja.

Po chwili wszystkie samochody zaczęły hamować. - Każdy na każdego trąbił. Zaczęliśmy cofać i w pewnym momencie był potężny wybuch. Tego się nie da opisać. Później doszła do nas fala tego podmuchu - mówiła kobieta.

W wyniku wybuchu zginęły dwie osoby, wiele zostało rannych.

Z ogniem zmagali się także mieszkańcy południowej Portugalii, gdzie w sierpniu wybuchło ponad 500 pożarów. Zdjęcia z przybrzeżnej miejscowości Olhos de Água, na zachód od Faro, wysłał nam internauta o nicku adam_majewski0xrn.

W październiku lasy płonęły w Sintrze, ale płomienie przeniosły się na Cascais.

 

"Żółte kamizelki" we Francji. "Zdobyty" Łuk Triumfalny, armatki wodne, płonące samochody

 

 

 

 

Na własnej skórze doświadczyliście działań strajkujących kierowców we Francji.

To właśnie protest przeciwko podwyżkom cen akcyzy za paliwo w listopadzie i grudniu doprowadził do jednego z największych i najostrzejszych strajków w historii Republiki Francuskiej. Na ulicach Paryża swoje niezadowolenie manifestowało blisko 80 tysięcy mieszkańców stolicy "trójkolorowych". Podobnie miała się sytuacja w całym kraju.

- Mają ze sobą bardzo dużo flag i transparentów. Głośno wykrzykują swoje postulaty. Sytuację obserwowaliśmy z boku. Kiedy na miejsce przyjechało około 20 dużych samochodów z uzbrojonymi policjantami, zaczęło to wyglądać niebezpiecznie - tak relacjonowała obecna w Paryżu pani Patrycja.

Z kolei pan Wojciech, który do Paryża przyleciał z Nowego Jorku, nie wiedział, że "znajdzie się w centrum zamieszek". - Policja obstawiła cały teren. Przyjechaliśmy z rodziną na weekend. Dookoła non stop słychać strzały. Policja odgania protestujących armatkami wodnymi - opowiadał.

W grudniu protesty miały niespokojny charakter. W pobliżu Pól Elizejskich podpalono samochody, wybijano szyby. W wielu dzielnicach Francji pozamykano domy towarowe, nie kursowało metro.

Na placu de Gaulle'a, na którym stoi Łuk Triumfalny, doszło do pożaru. Sam Łuk również został zniszczony. Wiele osób zostało rannych, wiele też zatrzymano. Policjanci - by powstrzymać demonstrantów - używali gazu łzawiącego, bomb ogłuszających i armatek wodnych.

Podczas blokowania dróg we Francji zginęła też kobieta. 70 km od Lyonu została potrącona przez samochód. Kierująca autem kobieta wpadła w panikę, kiedy uczestnicy blokady w Pont-de-Beauvoisin zaczęli uderzać w maskę pojazdu.

 

Wybuch gazociągu, pożary na wysypiskach śmieci

 

 

W 2018 roku doszło do kilku poważnych pożarów również w Polsce. W styczniu eksplodował gazociąg w Murowanej Goślinie (Wielkopolskie).

Ogień pochłonął kilka murowanych domów oraz budynek gospodarczy. Cudem żaden z mieszkańców nie ucierpiał. O pożarze redakcja Kontaktu 24 dowiedziała się pierwsza.

Wielogodzinną walkę z żywiołem strażacy toczyli również w miejscowości Wszędzień (Kujawsko-Pomorskie). Tam z kolei płonęło składowisko chemikaliów.

Wasze nagrania oraz zdjęcia otrzymaliśmy także z Łabiszyna (Kujawsko-Pomorskie), gdzie paliły się pozostałości paliwa alternatywnego. Dogaszanie składowiska trwało kilka dni.

To wy poinformowaliście nas również o pożarze odpadów w Gorlicach (Małopolskie). Przez ponad 15 godzin płomienie gasiło blisko 130 strażaków. Z kolei, by ugasić pożar w Grabowie (Łódzkie), na miejsce trzeba było ściągnąć aż 72 jednostki.

Również w tym roku wybuchł pożar na terenie sortowni śmieci w Piotrkowie Trybunalskim (Łódzkie). W trakcie akcji runął dach jednej z hal.

Kilka dni trwała walka również na nielegalnym składowisku odpadów we Wrocławiu. Z kolei w Szczecinie płomienie, które pojawiły się na terenie zakładu przetwarzającego sprzęt elektryczny i elektrotechniczny gasiło ponad 50 zastępów.

 

Uszkodzona opona i wypadek kolumny prezydenckiej

27 lutego prezydencka limuzyna, którą podróżował Andrzej Duda, najechała na jednym z krakowskich mostów na tak zwany separator oddzielający pas jezdni. Prezydent z małżonką przesiedli się do innego samochodu i kontynuowali podróż do Bochni.

4 października doszło do kolejnego zdarzenia z udziałem kolumny głowy państwa. W Oświęcimiu samochód policyjny potrącił dziecko, które wchodziło na przejście dla pieszych.

- Samochód policyjny się zatrzymał, dziecko też się zatrzymało. W momencie, w którym samochód policyjny delikatnie ruszył, dziecko po prostu wpadło na ten samochód - informował z TVN24 rzecznik prezydenta Błażej Spychalski. Jak dodawał, potrącenie było "delikatne".

Poszkodowany chłopiec był w szoku, odbiegał o własnych siłach z miejsca zdarzenia. Policjanci go dogonili i następnie trafił do szpitala, gdzie odwiedził go prezydent Andrzej Duda.

 

Czekolada zalała autostradę A2, szaleńcze jazdy pirata z lexusa, koziołkowanie w chmurze własnych części

 

 

 

Szaleńcza jazda złotego lexusa Autor: Reporterzy 24 | Źródło: Kontakt 24

Zaczęło się od nagrania Reportera 24 Dees, który w piątek 23 marca uwiecznił moment, kiedy lexus przejeżdża chodnikiem wzdłuż alei Prymasa Tysiąclecia w Warszawie. Na nagraniu widać zaskoczonych pieszych, którzy w ostatniej chwili uskakują przed rozpędzonym autem.

W ciągu kolejnych dni do naszej redakcji dotarło aż sześć nowych filmów ze złotym lexusem w roli głównej. Dwa przypadki jazdy chodnikiem zarejestrowali nasi czytelnicy w okolicach ulicy Solec. Jak relacjonowali, "mało nie zostali rozjechani".

Na innych nagraniach widać, jak ten sam samochód omija korek w Dolinie Służewieckiej, jadąc pasem zieleni; mknie slalomem pomiędzy samochodami na Wisłostradzie i zmusza kilkadziesiąt aut do hamowania.

Łącznie do redakcji Kontaktu 24 dotarło aż dziewięć nagrań, z czego dwa pochodzą z czerwca 2016 roku.

Maciej P. który szalał złotym lexusem, został zatrzymany, ale już pod koniec października, po wpłaceniu 20 tysięcy poręczenia, znalazł się na wolności.

A to historia, która obiegła cały świat i była "jedynką" w największych światowych serwisach. O czekoladzie rozlanej na wielkopolskim odcinku A2 pisały chociażby CNN, Washington Post, New York Times, The Guardian czy Chines News.

Ponad 20 ton mlecznej czekolady wylało się z przewróconej cysterny między Wrześnią a Słupcą i popłynęło autostradą. Kierowcy utknęli w kilkukilometrowym korku, a służby w zastygającej słodkiej masie. Na szczęście nikt poważnie nie ucierpiał, ale czyszczenie jezdni zajęło dużo czasu.

Do groźnego zdarzenia doszło w maju na popularnej wiślance w Drogomyślu (Śląskie). Tam laweta pełna aut po uderzeniu przez inny pojazd przecięła bariery, przewróciła się na bok i sunęła po drodze. Zatrzymała się przed nadjeżdżającym autem. Nagranie, na którym widać ten moment, otrzymaliśmy od Bielskich Dróg.

Równie groźna sytuacja miała miejsce pod koniec stycznia na autostradzie A1. Tuż przed wiaduktem kierowca SUV-a uderzył w tył jadącej skody. Na nagraniu, które otrzymaliśmy od pani Moniki, widać, jak siła uderzenia dosłownie zmiotła samochód z drogi. Auto kilkukrotnie obracało się wokół własnej osi w obłoku swoich części.

Z kolei pod koniec kwietnia przesłaliście do nas nagranie z drogi S1, gdzie w cysternie, jadącej w kierunku Mysłowic (Śląskie), pękła opona.

Pech chciał, że właśnie w tym samym momencie cysternę wyprzedzał jeden z Reporterów 24. - Już nas miażdżyła. Uderzenie było od strony syna, który siedział po prawej z tyłu - relacjonował pan Adam, który swojej szybkiej reakcji zawdzięcza życie. Jak mówił, "dodał gazu, bo myślał tylko o tym, żeby uciec".

Tyle szczęścia nie miały osoby podróżujące busem. W Rzeszowie na niestrzeżonym przejeździe kolejowym auto zostało zdmuchnięte przez szynobus. Dwie osoby zginęły na miejscu. Film z tego zdarzenia również otrzymaliśmy na Kontakt 24.

 

Blokowali przejazd karetce, jechali pod prąd i korytarzem życia

 

Brawurowe popisy kierowców to norma na polskich drogach. Również tutaj informowaliście nas o nagminnych przypadkach łamania przepisów.

Jedną z takich sytuacji była ta z początku września, opisana przez pana Bogusława, kierowcę karetki. Reporter 24 jadąc autostradą A4 na sygnałach, z sercem gotowym do przeszczepu dla dziecka, został zablokowany przez kierowcę samochodu dostawczego.

- W tej sytuacji liczy się czas. Kiedy wieziemy organy, często jedziemy ponad 200 km/h. Takich sytuacji spotykają nas tysiące. Kierowcy nie reagują na sygnały świetlne i dźwiękowe. Zdarza się, że kierowcy zupełnie blokują nam drogę. Nie wiedzą jak się zachować, panikują i hamują, zamiast zjechać na prawy pas autostrady - podkreślał pan Bogusław.

W maju trafiło do nas nagranie, na którym 30 kierowców postanowiło ominąć korek jadąc pasem awaryjnym. Tym, którym często poruszają się służby, aby jak najszybciej dotrzeć do miejsca wypadku.

Z kolei na nagraniu przesłanym w marcu było widać jak na dolnośląskiej autostradzie A4 kierowcy uciekają z korka korytarzem życia.

- Kiedy wjeżdżałem na autostradę i zobaczyłem te samochody, to zgłupiałem. Myślałem, że to ja jadę w złym kierunku. Ktoś samochodem osobowym nawet próbował się wepchać na zjazd, którym wjeżdżałem na A4. Szybko zorientowałem się, że to inni jadą pod prąd. Ten sznur ciągnął się przynajmniej dwa kilometry, a pewnie i dalej - mówił am pan Jarosław.

Podobna sytuacja miała miejsce już w kwietniu. Również na dolnośląskim odcinku A4.

 

 

Mała "czarna" kulka była na drodze, niedźwiedzie odwiedziły Reporterkę 24, ptaki zatańczyły nad wodą, a jeleń przeskoczył nad autem

 

 

 

 

 

Na Kontakt 24 otrzymaliśmy od was wiele nagrań ze zwierzętami w roli głównej.

Choćby to z Gdańska. Pan Łukasz na samym środku trzypasmowej drogi zauważył małego kotka. Reporter 24 zabrał zwierzaka. Jak mówił w rozmowie z nami, kotek był na tyle mały, że sam nie mógł zejść z ulicy, w dodatku miał zaropiałe oczy i niewiele widział.

Do naszej redakcji trafiło też zjawiskowe nagranie, na którym widać skok jelenia nad maską samochodu. Pan Bartek tę niecodzienną sytuację nagrał na trasie pomiędzy Dąbrówką a Goliną Wielką (Wielkopolskie).

- Zwolniłem, bo chciałem zobaczyć, co jeleń zrobi, ale tego przeskoku się nie spodziewałem - mówił.

Widokiem, który zapiera dech w piersiach, podzielił się z nami również pan Szymon. W okolicach Świerczowa (Opolskie) drogę zablokowało mu aż 17 jeleni.

Waszej uwadze nie umknęło także stado danieli. Pan Marek nakrył je w trakcie bekowiska, czyli okresu godowego. Daniele gromadzą się wtedy w stałych miejscach i nawołują, wabiąc do siebie łanie, a to wszystko po to, by przedłużyć gatunek.

Pan Arek nagrał z kolei łosia, który na osiedlu w Bydgoszczy spowodował niemałe poruszenie. Zwierzę przeskakiwało płoty, biegało po ogródkach mieszkańców i omal nie staranowało Reportera 24.

Nasi leśni przyjaciele często popadają też w tarapaty. Łania omal nie utopiła się w Noteci przepływającej nieopodal Kruszwicy. Dzięki sprawnej akcji zorganizowanej przez pana Remigiusza, zwierzę udało się uratować.

O wielkim szczęściu może mówić też jeleń, który wpadł do studni w płońskim lesie. Zwierzę w porę zauważyło dwóch braci. Między innymi dzięki pomocy jednego z sąsiadów jeleń odzyskał wolność.

Na zwierzęcą krzywdę nie pozostał obojętnym również pan Marcin. - Zdecydowałem się pomóc, bo kocham zwierzęta. Zawsze pomagam, jak tylko mogę - podkreślał mówiąc o sówce, która pewnego dnia wylądowała w jego ogródku ze zwichniętym skrzydłem. Reporter 24 wraz z przyjacielem odwieźli ptaka do weterynarze, skąd ten trafił do specjalistycznej kliniki.

Tak jak sówka, pani Mirosławie niespodziewaną wizytę złożyła najpierw niedźwiedzia rodzinka, a później wilki. To sytuacje z Bieszczad, a dokładniej z Kalnicy koło Wetliny.

Co prawda początkowo misie bardzo szybko uciekły z obawy przed psem pilnującym posesji, jednak po chwili najodważniejszy z nich powrócił i porwał ze sobą wystawiony na zewnątrz worek śmieci. Niedźwiedzia rodzinka zwyczajnie poszukiwała pożywienia.

Z kolei pana Zbigniewa odwiedził bocian, który usilnie próbował wejść do jego domu w Obszy (Lubelskie).

I jeszcze jedno nagranie, o którym musimy wspomnieć. Tu największymi gwiazdami były szpaki. Ptaki latały po wieczornym niebie w Szerzynach (Małopolskie), tworząc niezwykłe, nieregularne kształty. - Pięknie to wyglądało. Po prostu zatańczyły nad wodą. Zazwyczaj widzi się pszczoły w roju, a tu proszę, w rój ułożyły się ptaki - podziwiał Reporter 24.

 

Otrzymaliśmy od was mnóstwo niepowtarzalnych filmów, zdjęć i relacji. Dziękujemy za każde z nich i za to, że od tylu lat jesteście z nami! Szczęśliwego Nowego Roku!

 


Autor: Anna Karolkowska, Bartosz Kołodziejczyk

Komentarze (0)

Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Pomoc | Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.