Jeśli ktoś w czasach burzenia Muru Berlińskiego pracował na biało, szaro, czy czarno w „Efie”, lub teraz w przysłowiowym „Londynie” wie, że hasło stworzenia warunków do powrotu do kraju, graniczy z cudem. Nie chodzi tylko o stawki godzinowe, ale o świadczenia, przeżarty korozją ZUS, upolitycznienie gospodarki, itd., itd… Łatwiej nauczyć się języka obcego i zasymilować się na obczyźnie, niż zaakceptować ułomności naszej administracji, która od kilku lat jest wyjątkowo zachowawcza, a dla obywatela stoi przysłowiowym „otworem”.