Robię dla środowiska wszystko, co dobre. Mam ogrzewanie na gaz (droższe) nie używam w swoim ogrodzie środków chemicznych, staram się bazować na naturalnych. Wykorzystuję opakowania wielokrotnego użytku, nie kupuję wcale i nie zabieram ze sklepu torebek foliowych, zużyte śmieci segreguję. Nie palę plastików, ani innych rzeczy, które byłyby trucizną dla środowiska. Nie marnuję prądu. Wody, także, nawet kiedy jestem na wyjeździe, bo jest darem życia, a ciągle jej ubywa. Ostanie lata to susza i każdego roku się pogłębia. Niestety, wciąż mam poczucie, że jestem w tym wszystkim odosobniona, a walka o poprawę stanu natury, w tym powietrza, to walka z wiatrakami. Jeśli choć złotówka wyjdzie na korzyść palącego śmieci, czy inne nie ekologiczne paliwa, to on nie przestanie. Tym bardziej, że w lokalnych społecznościach nie egzekwuje się żadnych kar za zatruwanie środowiska, ponieważ to są wyborcy tychże władz. Dotyczy to także wylewania nieczystości na pola, czy do rowu, używania w rolnictwie pestycydów, czy innych chemikaliów i dopóki to jest tolerowane, dozwolone, a nie tworzy się do tego typu działań żadnej alternatywy. Moje obserwacje w tym względzie są bardzo pesymistyczne. Potrzeba konkretnego programu walki z trucicielami, dopłat do wymiany pieców, uświadamiania społecznego, także poprzez kościół, nacisku i egzekwowania dużych kar przez władze lokalne za trucie nas wszystkich. Jeśli ludzie nie rozumieją, jak szkodliwe niesie to zmiany, niech poczują karę, np w postaci wysokich mandatów na rzecz środowiska tak, aby nie opłacało im się truć.

Komentarze (0)

Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Pomoc | Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.