MATERIAŁ INTERNAUTY
Aktualizacja:

Prof. K. Myśliwiec: „Nie wykluczam, że to grobowiec Imhotepa”.

Wybitna postać, światowej sławy archeolog, wykładowca na wielu uczelniach zagranicznych, laureat prestiżowej nagrody Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej w 2005 roku. Profesor Karol Myśliwiec, jaślanin, kocha muzykę, teatr i podróże. W 2012 roku dokonał kolejnego w swojej naukowej karierze odkrycia. Portalowi mojemiasto.info.pl opowiada o tym, co znalazł po zachodniej stronie piramidy Dżesera.
Red.: Panie Profesorze, w tym roku dokonał Pan kolejnego odkrycia podczas wykopalisk w Sakkarze. Mówi Pan o tym jako o archeologicznej sensacji. Proszę przybliżyć nam szczegóły.
Profesor Karol Myśliwiec: Piramida Dżesera, najstarsza piramida świata, zbudowana około 2650 r. przed Chrystusem, otoczona jest ze wszystkich stron tzw. suchą fosą. Jest to wyżłobiona w skale przepaść o głębokości ok. 20 i szerokości ok. 40 metrów. Funkcja tej fosy pozostawała do niedawna jeszcze bardzo niejasna. Niektórzy sądzili, że ten gigant powstał tylko po to, by oddzielić świat sacrum, tzn. przestrzeń otaczającą piramidę, od świata profanum. Nasze polskie badania pozwoliły stwierdzić, że była to część kamieniołomu, z którego wydobywano kamień do budowy tej piramidy. Ściany suchej fosy, podobnie jak ściany kolejnych stopni skalnych powstałych po wyeksplorowaniu kamienia, doskonale nadawały się do żłobienia grobowców wysokich dostojników, szczególnie w czasach późniejszych o około 200 lat.
Dotychczas nasza misja odkryła szereg grobowców wysokich dostojników z czasów VI Dynastii, czyli około 2300 roku p.n. e. Jednak nikt się nie spodziewał, że w skalnych ścianach „suchej fosy” będą całe piętra grobów, pochodzących z kolejnych faz okresu Starego Państwa, tzn. trzeciego tysiąclecia przed naszą erą.
Stwierdziliśmy w tym roku, że poniżej grobowca wykutego w górnym, najwyższym „piętrze”, znajduje się kolejny grobowiec. Musi być starszy niż ten górny, ponieważ ten ostatni mógł być wybudowany dopiero w czasach, gdy cała przestrzeń przed grobowcem dolnym była już pokryta piaskiem. Między grobowcem górnym i dolnym musi więc być chronologiczna przestrzeń co najmniej 100 lat, a może znacznie więcej.
Tego rodzaju konstrukcji skalnych dotychczas nigdzie w Egipcie nie odkryto. Już samo to jest sensacją. Po drugie, będzie to niewątpliwie grobowiec V Dynastii najpóźniej, a więc z czasów szczytowego rozwoju potęgi państwa faraonów w trzecim tysiącleciu p.n.e.
Identyfikacja właściciela grobu będzie kolejną rewelacją.
Red.: Czy przypuszcza Pan, kto może być pochowany w tym grobowcu?
Prof. K.M: Wielkość grobowca wskazuje na to, że musi to być wysoki dostojnik dworu królewskiego, być może jakiś kapłan odpowiedzialny za kult grobowy, w każdym razie osoba bardzo ważna. Nad nim zbudowano przecież grobowiec dla generała. Na pewno nie był to grobowiec żebraka czy innej mało ważnej osoby. To musiała być postać, która odpowiadała swoją funkcją randze właściciela grobowca górnego. Myślę, że będzie to jeden z najbliższych współpracowników faraona, tylko pytanie którego i z jakiego czasu dokładnie. Ściany będą niewątpliwie dekorowane płaskorzeźbionymi i malowanymi scenami ukazującymi zmarłego w zaświatach. A jeżeli będziemy mieli szczęście, być może zachowają się też jakieś posągi, przedstawiające zmarłego i jego rodzinę, co w grobowcach z tego okresu zdarza się często. Zobaczymy też, co będą zawierały szyby grobowe, które znajdują się niewątpliwie w posadzce tego grobowca. Na dnie szybów, które mogą mieć głębokość nawet kilkunastu metrów, jest dopiero komora grobowa z sarkofagiem zawierającym ciało. Jeżeli grobowiec nigdy nie był okradziony, mogą tam być bardzo cenne rzeczy.
Red.: Najbardziej poszukiwanym grobowcem jest grobowiec Imhotepa, kapłana, architekta, który ok. 2650 p.n.e. zbudował pierwszą piramidę. Jakie są szanse, żeby to, co teraz Pan odkrył, było tym właśnie grobowcem?
Prof. K.M.: Różne misje, głównie angielskie już niejednokrotnie ogłaszały, że odkryły grobowiec Imhotepa , co okazało się nieprawdą. W odróżnieniu od Anglików, sam nigdy nie poszukiwałem grobowca Imhotepa; nigdy nie powiedziałem, że go szukam i w dalszym ciągu nie mam zamiaru go szukać. Ale nikt mi nie wierzy, a przede wszystkim Egipcjanie. Oni sobie wyobrażają, że jak ktoś zaczyna wykopaliska w pobliżu piramidy Dżesera, to cel takich wykopalisk może być tylko jeden – znalezienie grobowca Imhotepa.
Jeden z polskich przewodników po Egipcie poinformował nawet, że ja ten grobowiec znalazłem, co jest kompletną bzdurą.
Na przeciwległym krańcu naszych wykopalisk, t. j. tuż koło muru obiegającego piramidę Dżesera, odsłoniliśmy zagadkową rozległą platformę z cegieł suszonych, przykrywającą grobowce wielmożów z okresu Starego Państwa. Wiele przesłanek wskazuje, że platformę tę skonstruował Chaemuaset, syn Ramzesa II. Pod platformą mogą się kryć jakieś bardzo ciekawe, ważne grobowce. Kandydatów na ich właścicieli jest mnóstwo, m.in. Imhotep. Ale nie ma żadnej pewności, że to on. Najbardziej prawdopodobne jest to, że znajduje się tam grobowiec faraona z czasów II Dynastii, czyli jeszcze sprzed czasów, gdy budowano piramidy; gdyby leżała tam pierwsza żona Ramzesa II, też nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego; może być jakiś grobowiec z czasów Starego Państwa użyty później ponownie dla jakiejś innej postaci. Wiemy skądinąd, że ciało Aleksandra Wielkiego, które przez Ptolemeusza I, późniejszego władcę Egiptu, zostało wykradzione z Syrii, na pewien czas zostało pochowane na nekropoli memfickiej, niedaleko piramidy Dżesera, zanim przeniesiono je do Aleksandrii. Ale, jak to bywa w archeologii, może to być coś zupełnie innego, co nam kompletnie nie przychodzi do głowy.
Red.: Naukowcy spekulują, że skoro grobowca nie ma na południu, północy czy wschodzie piramidy Dżesera, najbardziej prawdopodobnym jest to, że pierwszy grób Imhotepa znajduje się po jej zachodniej stronie.
Prof. K.M.: Nie wykluczam, że jest tam grobowiec Imhotepa, bo w archeologii nic nie można wykluczyć. Wcale nie jest powiedziane, że go tam nie ma. Ale ja go nie szukam. Ucieszyłbym się jeszcze bardziej, gdyby tam był ktoś inny. W przeciwnym wypadku mówiono by „on szukał Imhotepa, tylko się nikomu nie przyznał”.
Red.: Od 1987 roku prowadzi Pan prace wykopaliskowe w Sakkarze. Co do tej pory udało się Panu odnaleźć? I które ze znalezisk jest dla Pana najcenniejsze?
Prof. K.M.: Nie przywiązuję się na ogół do niczego bardziej lub mniej. Jeśli już, to najbardziej przywiązany jestem do tego, co dopiero będzie.
Niemal każde z naszych dotychczasowych odkryć jest oryginalne i cenne. Wszystko, co znaleźliśmy w Sakkarze, było ogromnym zaskoczeniem. Odsłoniliśmy dwie nekropole. Jedną, wysokich dostojników królewskich z czasów VI Dynastii, czyli około 2300 roku p.n.e, którą wykuto w stopniach kamieniołomu starszego o 200 lat. Wśród tych grobowców dwa są prawdziwymi arcydziełami sztuki egipskiej i bardzo ważnymi źródłami do poznania historii dosyć ciemnego okresu dziejów Egiptu, kiedy to państwo egipskie po raz pierwszy chyli się ku upadkowi. Każdy dokument, jaki tego okresu dotyczy, jest niezwykle ważnym źródłem historycznym. W przypadku tych dwóch grobowców, źródła historyczne są jednocześnie przepięknymi dziełami sztuki egipskiej. Uzupełniamy białe karty historii Egiptu i historii sztuki egipskiej.
Udało nam się wyjaśnić, że po stronie zachodniej piramidy przebiegała tzw. sucha fosa i teraz mamy absolutną pewność, że cała piramida była nią otoczona. Udało nam się ustalić, że był tam kamieniołom, z którego wydobywano kamień do budowy pierwszej piramidy. Przez prawie 2 tys. lat na tym terenie nie chowano później zmarłych, a zatem musiał być to teren z jakichś powodów szczególny. Może tam był pochowany ktoś tak ważny, że uważano to za miejsce święte i nie należało tam chować kolejnych zmarłych. Dopiero z czasów Aleksandra Wielkiego pochodzą kolejne pochówki odkryte przez nas w piasku pokrywającym ten teren. Tym razem są to pochówki ludzi niższego stanu. Z tego okresu odkryliśmy tak dużą ilość mumii, że stały się one podstawą do pionierskich, nie przeprowadzanych dotychczas badań antropologicznych nad stanem zdrowia mieszkańców Memfis w okresie ptolemejskim.
Red.: Pana największe odkrycie?
Prof. K.M.: Mam takie i to wcale nie w Sakkarze. To było w Tell Atrib, w delcie Nilu, miejscowości położonej ok. 50 km na północ od Kairu. Tam dokonaliśmy odkryć unikatowych. Na przedmieściach dzisiejszego miasta, odsłoniliśmy część miasta zbudowanego w czasach Aleksandra Wielkiego. Udało nam się odkryć nienaruszone warstwy archeologiczne z czasów ptolemejskich i rzymskich. Właśnie ta część miasta okazała się dzielnicą rzemieślniczą, która zawierała warsztaty różnego rodzaju specjalistów, a więc garncarzy, twórców glinianych figurek, rzeźbiarzy, specjalistów od produkcji fajansów. Dzięki temu, że była tam dobrze zachowana stratygrafia, wyodrębniliśmy szereg warstw, które dały się bardzo dokładnie datować, bo znajdowało się w nich wiele monet, a także o dziwo, świetnie zachowanych, stemplowanych imadeł amfor, które były w tym okresie importowane do Egiptu, głównie z Grecji . Tu po raz pierwszy udało nam się określić dokładnie datę różnego typu zabytków, które dotychczas były ogólnie przypisywane okresowi grecko-rzymskiemu. To było wielkie odkrycie, które wstrząsnęło przede wszystkim muzeami całego świata. Gdy byłem w British Museum z wykładem na temat tych odkryć, w ciągu jednej nocy zmieniono podpis do jednej z lampek wystawionych na galerii. Okazało się, że jest ona starsza o mniej więcej 400 lat, niż wcześniej przypuszczano. Nasze odkrycia w Tell Atrib uważam za moje największe, tym bardziej, że miały one miejsce na podmokłych terenach, gdzie nikt się ich nie spodziewał.
Red.: Panie Profesorze, Pan ma chyba szczęście do takich miejsc, gdzie podobno nic nie ma. Wiadomo powszechnie, że obcokrajowcowi trudno dostać w Egipcie koncesję na prace wykopaliskowe. Panu udało się pokonać nie tylko przeszkody z tym związane, ale jeszcze dokonać wielkich odkryć w miejscu uważanym przez Egipcjan za starożytny śmietnik.
Prof. K.M.: Ja nie wiem, czy to jest szczęście. To jest wiedza. Nigdy nie kierowałem się wyłącznie szczęściem, nie liczę na nie, bo ja nie mam zbyt wiele szczęścia w życiu. Liczę na porządne przygotowanie się. Archeolog powinien się przygotować i w ten sposób przybliżyć szansę dokonania odkryć. Bywa jednak, że wierzy raczej w swoje sny, albo jest wręcz tak arogancki, że zakłada, że wie lepiej od starożytnych, co powinno być w tym miejscu. Potem się okazuje, że nie ma tam niczego.
Red.: A jak Egipcjanie zareagowali na wieść, że po zachodniej stronie piramidy Dżesera polscy badacze jednak coś odkryli?
Prof. K.M.: Oni od początku byli pewni, że my chcemy odkryć grób Imhotepa. I byli rozczarowani, że jeszcze nam się to nie udało.
Red.: Jest Pan laureatem „polskiego Nobla” z 2005 roku. Nagrodę otrzymał Pan za odkrycie grobowca wezyra Merefnebefa. Jakie ma ona dla Pana znaczenie?
Prof. K.M.: Ogromne. Ale nie tyle dla mnie samego, ile dla polskiej archeologii. Okazuje się, że ta nauka może robić rzeczy wielkie i ważne. Wobec tego jest sens, aby w nią inwestować. Przypomniało to również wszystkim, jak opiniotwórcza jest archeologia dla międzynarodowego obrazu Polski. Jeżeli do świątyni królowej Hatszepsut idą wszyscy turyści zagraniczni, wszystkie koronowane głowy, jakie odwiedzają Egipt i czytają napis: „Tutaj pracuje polsko – egipska misja archeologiczna”, to ma naprawdę ogromne znaczenie, również dla naszego kraju.
Red.: Rok 2012 był, jak widać, szczególny. A jaki będzie nadchodzący 2013? Jakie ma Pan plany?
Prof. K.M.: Wykopaliska w Sakkarze były w 2012 sensacyjne. Uważam, że to była jedna z naszych najlepszych kampanii. Po pierwsze, mogliśmy przebadać przy pomocy georadaru teren znacznie większy niż zaplanowaliśmy, ale są to na razie czyste liczby. Geofizycy pracują intensywnie nad ich interpretacją, będziemy więc mieli dane, które pozwolą nam w najbliższych latach bardziej świadomie wybierać dalsze cele wykopalisk. Poza tym, niespodziewanie odkryliśmy rzecz sensacyjną i unikatową, tzn. piętra grobów pochodzących z kolejnych okresów, wykute jedne nad drugimi w jednej ścianie skalnej tzw. suchej fosy.
W następnym roku będziemy najpierw przez cztery tygodnie przedzierali się przez warstwę piasku o grubości co najmniej 8 metrów, czyli bardzo starannie odczyszczali wszystkie pochówki i szkielety okresu ptolemejskiego, jakie tam się znajdują, mierzyli, fotografowali, rysowali, opisywali, a następnie przenosili je do magazynu, gdzie będą pracowali antropolodzy. Ci z kolei będą rozbierać te mumie do szkieletu i badać je. Następnie – w drugiej połowie misji, jak już znajdziemy się na głębokości ok. 10 metrów – zaczniemy eksplorację grobowca z czasów Starego Państwa. Tego zapewne w jednej kampanii (ok. 2 miesiące – przyp. red.) nie ukończymy. Mamy więc już program na dwie następne kampanie.
Red.: Dziękując za rozmowę, życzę kolejnych sukcesów i wielkich odkryć, wierząc jednocześnie, że to właśnie Panu uda się odnaleźć grobowiec Imhotepa.

Katarzyna Pacwa
www.mojemiasto.info.pl

*Wywiad autoryzowany

Komentarze (0)

Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Pomoc | Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.