Owszem, pomóc trzeba. Ale BARDZO wybiórczo... bo wielu, bardzo wielu z tych frankowiczów JUŻ ma z czego spłacać. Mają po kilka mieszkań, mają domy, po kilka samochodów, mają powykupowane działki w kilku miejscach, podczepiło się pod "rolników", KRUS i dopłaty z UE... maja swoje firmy... sam znam osobiście paru takich - którzy teraz płaczą rzewnymi łzami, jaka to im krzywda się stała, jacy to oni biedni... szlag by to, hipokryzja do kwadratu ! Ale znam też i takich, którzy znaleźli się w koszmarnej sytuacji. Bez wyjścia. Bo, kiedy brali kredyt na swoje malutkie, pierwsze mieszkanie, założyli rodzinę (ileż lat można czekać!) gnieżdżącą się w jednym wynajętym pokoju... dla nich to była nadzieja, szansa na skromne, ale NORMALNE życie. Teraz - przepadło. Stracą WSZYSTKO, bo i to mieszkanko i wpłacone już raty... ich dochody nie wystarczą na płacenie rat. Bo w międzyczasie stracili pracę, choć część z nich już znalazła, ale o wiele mniej płatną... część nie ma pracy dalej... nie mają już niczego. Mieszkanie bank przejmie i zlicytuje... IM TRZEBA POMÓC. Ale bardzo skrupulatnie przed udzieleniem tej pomocy - sprawdzić ich RZECZYWISTĄ sytuację materialną. To trudne, owszem. Ale NIE WOLNO pozostawić ich samym sobie... Nie mam złudzeń. NIKT IM NIE POMOŻE. Bo właśnie zmarnowano następnych kilka miliardów na "spokój polityczny" - bo raptem nagle trzy kopalnie zbankrutowały (o czym wiadomo było już od kilku lat, od kilku już lat one tak bankrutowały, dotacje zżerały) i, zamiast je zamknąć na cztery spusty, żeby w końcu przestały obciążać finansowo resztę kraju - wsadzono w nie znowu pieniądze, żeby je dalej marnowały, jak dotychczas już parę miliardów zmarnowały. Ile jeszcze takich kopalni jest? Ile jeszcze takich "firm" jest w Polsce? Założę się, że sporo... i nie trudno je wyliczyć. Bo rząd wystraszył się kilkuset pyskaczy. Bo - wybory... a tak naprawdę - kilkudziesięciu kolesi by straciło fantastyczne synekury... a to było by groźne dla następnych kilkuset... ZGROZĄ z tego kraju wieje! Tak, ten rząd, tą partię, ten Sejm powinno się zmienić. Ale - ci, którzy chcą się dorwać do władzy - wcale nie lepsi przecież... co już wielokroć się okazało. NIE MA WYBORU... poza zmianą NAZWY jeno.