Zamknięty

Pisze o tym:

0 reporterów

Dodano:

16 materiałów

Katastrofa w Japonii. Relacje Reporterów 24

Katastrofa w Japonii. Relacje Reporterów 24

Katastrofa w Japonii. Relacje Reporterów 24

W piątek 11 marca Japonia doświadczyła największej naturalnej katastrofy od 140 lat. O godzinie 14.46 czasu miejscowego nastąpił wstrząs o sile 9 stopni w skali Richtera, a po nim - ponad 20 niemniej silnych. Wielka fala tsunami wdarła się na 10 kilometrów w ląd, niszcząc wszystko na swojej drodze. Zginęło co najmniej kilka tysięcy osób.

Najbardziej i najszybciej ucierpiało miasto Sendai w prefekturze Miyagi na północ od Tokio. Kataklizm dotknął jednak całe Honsiu - zapaliły się rafinerie w Chiba i w Ichihara, pożary pustoszyły też przemysłową dzielnicę Jokohamy. Automatycznie wyłączyły się elektrownie atomowe, ale trzęsienie uszkodziło siłownię w Fukushimie. W kolejnych dniach doszło do trzech eksplozji nagromadzonego wodoru w budynkach reaktorów nr 1, 2 i 3. Zapalił się także budynek chroniący reaktor nr 4. Do atmosfery uwolniła się znacząca ilość promieniowania. Na terenie elektrowni poziom radiacji stanowi zagrożenie dla zdrowia.

W Japonii są nasi internauci, którzy - za pośrednictwem Kontaktu 24 i TVN24 - informują o sytuacji w tym kraju.


Jako pierwszy do redakcji Kontaktu 24 zgłosił się Marek Gajewski. „Witam, jestem w Jokohamie" - napisał w piątek o godzinie 7:30 czasu polskiego internauta. „Od godziny mamy dużo trzęsień ziemi. Lekka panika, wszyscy są na zewnątrz. Budynki się kołyszą, ściany są popękane" - relacjonował. W kilka minut potem dostaliśmy kolejną wiadomość. „Znowu było trzęsienie. Jest ostrzeżenie przed tsunami na północy" - napisał Marek. Każdy następny sms przenosił coraz to tragiczniejsze wieści.

Kolejne informacje przesłał do nas Adam Kalbarczyk, od 11 lat mieszkający w Japonii. „Wiele wstrząsów przeszedłem, ale ten był naprawdę największy. Jeszcze nigdy tak bardzo się nie bałem" - napisał Polak. Równocześnie przez serwis Kontaktu 24 skontaktowała się z nami Patrycja - Polka mieszkająca w Tokio. „Nie wiadomo, co się stanie za chwilę, cały czas trzęsie. Te ruchy są straszne" - opowiadała.

"Boję się iść spać .... teraz ostrzegają tu w Tokio przed kolejnym silnym wstrząsem, ale ponowne wstrząsy są od godziny. Jestem przerażona i piekielnie bezradna. Czegoś takiego do tej pory nie przeżyłam, nawet przy dużych trzęsieniach nie było tylu kolejnych, raz za razem. Chyba do tej pory było ich już kilkadziesiąt" – relacjonowała pani Małgorzata z Tokio.

Naszej redakcji udało się również nawiązać kontakt z 16-letnią Krystyną, która przebywa na kontrakcie w Tokio. "Jestem tutaj sama, jest strasznie" - mówiła w rozmowie z nami. „Wszystkie lotniska są pozamykane, spróbuję się stąd wydostać, ale wątpię, żeby to było możliwe" – mówiła przerażona modelka.

Kolejne dni i kolejne informacje

W następnych dniach otrzymywaliśmy kolejne relacje.

Jak relacjonował Reporter 24, Adam Kalbarczyk, w najbardziej dotkniętych kataklizmem rejonach kraju zaczęło brakować jedzenia. Racjonowane porcje pożywienia - woreczek ryżu i 1/4 jabłka - nie są w stanie zaspokoić potrzeb rodzin, dla których są przeznaczone. W sklepach, w całym kraju zobaczyć można już tylko puste półki. „Chce się płakać. Chciałbym, aby była zorganizowana jakaś pomoc" – mówił Adam Kalbarczyk.

Kiedy Marek Gajewski ponownie skontaktował się z naszą redakcją pisał, że życie w Jokohamie powoli wraca do normy choć mieszkańcy wciąż odczuwają wstrząsy. „Jak tylko czujemy, że jest silniejsze trzęsienie, musimy odczekać chwilkę. Gdy przestaje trząść, musimy opuścić budynek" - relacjonował na antenie TVN24.

W poniedziałek nawiązał z nami kontakt Cezary Treda, doktorant Uniwersytetu Tohoku przebywający w Sendai - najbardziej dotkniętym kataklizmem mieście leżącym w prefekturze Miyagi. „Sendai jest odcięte od świata. Dziś prąd już dochodzi do sporej części domów, ale wody i gazu nie ma. Ogromna armia ratowników przeczesuje zalane tereny" – relacjonował.

Wtorkowy poranek rozpoczął się niepokojącymi informacjami o eksplozji, jaka wstrząsnęła elektrownią atomową Fukushima I w nocy polskiego czasu. Rząd Japonii poinformował, że na terenie elektrowni znacząco wzrósł poziom promieniowania, a radioaktywna chmura przesuwa się w kierunku Tokio. Marek Gajewski prosto z japońskiej stolicy donosił, że Japończycy mimo trudnej sytuacji zachowują spokój. "Panika nic tu nie pomoże" - mówił na antenie TVN24.

We wtorkowy poranek dotarła do nas ponowna relacja z miasta Sendai. „Strach udziela się mocno" – mówił na antenie TVN24 Cezary. „Słychać komunikaty, żeby unikać kontaktu skóry z deszczem" - dodawał. Reporter 24 przesłał nam też zdjęcia dokumentujące skalę zniszczeń dokonanych przez żywioł.

Następnego dnia Reporter 24 opuścił zniszczone miasto. W tym samym czasie napisał do nas Michał Mazur, polski dziennikarz przebywający w Sapporo i przyznał, że panika go nie ogarnia, bo "jest dzieckiem Czarnobyla".