Zamknięty

Pisze o tym:

28 reporterów

Dodano:

28 materiałów

"Jest bezpieczniej, gdy nie ma tych straszaków" vs "są potrzebne". Dyskusja o fotoradarach

Pierwszy raz od pięciu lat zwiększyła się liczba wypadków na polskich drogach. Niektórzy eksperci nie mają wątpliwości: powodem jest znaczne ograniczenie fotoradarów. Piątkowy materiał magazynu "Polska i Świat" TVN24 wzbudził duży odzew wśród naszych widzów, co widzimy m.in. po liczbie maili przychodzących na Kontakt 24.

1 stycznia 2016 roku w życie weszła nowelizacja ustawy "Prawo o ruchu drogowym", zgodnie z którą zlikwidowano fotoradary należące do straży miejskich oraz gminnych. Na polskich drogach znacząco spadła ich liczba.

Co mówią statystyki?

Jak pokazują najnowsze dane, w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy tego roku miało miejsce o ponad 500 wypadków więcej niż w tym samym okresie roku 2015. Zginęło o 56 osób więcej.

- Absolutnie pogorszyło się bezpieczeństwo na polskich drogach, jest więcej zabitych, więcej rannych, więcej wypadków - mówił w rozmowie z reporterem magazynu "Polska i Świat" gen. Adam Rapacki, były wiceszef policji.

Anna Zielińska z Instytutu Transportu Samochodowego przytoczyła natomiast dane. - W 43 miejscowościach, w których fotoradary straży miejskich funkcjonowały, liczba zabitych wzrosła np. o 46 procent. To jest ogromny wzrost - mówiła Zielińska.

Maciej Banaszak, były poseł SLD i jeden z pomysłodawców fotoradarów, odpiera zarzuty.  - Mieliśmy o 1/3 większą liczbę pojazdów na naszych drogach w te wakacje, no i musiało się to skończyć oczywiście statystycznie wyższą liczą zdarzeń drogowych - mówił Banaszak w rozmowie z reporterem TVN24. Jego zdaniem, podwyższona ilość wypadków jest spowodowana większą chęcią spędzenia urlopu na terenie Polski. - Sytuacja polityczna na świecie spowodowała, że ludzie przestali wyjeżdżać tak jak chętnie kiedyś wyjeżdżali do krajów arabskich - argumentował.

ZOBACZ MATERIAŁ PROGRAMU "POLSKA I ŚWIAT"

Gorąca dyskusja

W tej sprawie otrzymaliśmy od Was wiele komentarzy. Zdaniem Andrzeja, powinny one wrócić. "Jednak z pewnymi ograniczeniami, np. nie tam gdzie służą zarabianiu pieniędzy" - argumentował internauta. Jak dodał, potrzebne są one w newralgicznych punktach - np. przy szkołach.

"Często jadę trasą Częstochowa-Katowice. O wiele lepiej jedzie się, gdy nie ma tych straszaków. Każdy jedzie bezpieczniej, bo patrzy na drogę, a nie wypatruje radaru" - twierdził natomiast inny internauta.

"Uważam, że kierowcy powinni jeździć zgodnie z przepisami i warunkami na drodze. Wtedy nie były by potrzebne radary, i można by było uniknąć wielu niepotrzebnych wypadków" - argumentowała natomiast internautka Nikka72.