Każdy z nas leciał kiedyś samolotem, podziwiał pilotów, zachwycał się eleganckimi stewardesami. Nie każdy jednak był posłem, albo żoną posła. I to zmienia punkt widzenia. Z mojego punktu widzenia, posłowie nie powinni zwracać pieniędzy zagrabionych na różnicy między ceną parlamentarnych kursów samochodem a przelotem tanim samolotem. Wychodzę z założenia, że poseł jest jak prąd... idzie po linii najmniejszego oporu, lub jak pies, który chapnie ochłap nie patrząc czyj on jest. Prawa i zasady zostały ustalone, również tak, że nie posiadający samochodu mogli brać na przejazd tym samochodem ryczałt. Za wszystkie nadużycia "Afery madryckiej" i miejmy nadzieję, wszystkich pozostałych, które zostaną dopiero ujawnione, zapłacić powinni ci, które te buble uchwalili. W ten sposób sam sobie zaprzeczyłem, gdyż to nie my, a oni sami sobie takie ryczałty uchwalili. Czyli jednak posłowie powinni zapłacić, i to najlepiej ryczałtem