MATERIAŁ INTERNAUTY
Aktualizacja:

EKU24: Bohaterski strażak z Kutna po raz drugi przez telefon uratował małe dziecko!

Gdyby nie zimna krew i doświadczenie dyżurnego kutnowskiej straży pożarnej, w sobotę wieczorem mogło dojść do tragedii. Jarosław Sobczyk przez telefon poinstruował, jak uratować małe dziecko. To kolejna taka interwencja kutnowskiego strażaka.

W sobotę około godziny 19 dyżurny Jarosław Sobczyk odebrał telefon z wołaniem o pomoc niespełna rocznemu dziecku. Doświadczony strażak poinstruował opiekunów maleństwa, jak mają się zachować i nie doszło do tragedii.

– W takich chwilach czuje się niesamowity przypływ adrenaliny. Mimo ogromnych emocji trzeba jednak zachować opanowanie. Najpierw musiałem uspokoić kobietę, a następnie instruowałem, co powinna zrobić – relacjonuje strażak. – Kobieta próbowała wywołać wymioty u dziecka i to poskutkowało, ale tylko przez chwilę. Później maleństwo znów zaczęło się dusić i poinstruowałem, jak wykonać prawidłowo rękoczyn Heimlicha. Jak się okazało, to uratowało dziecko. W międzyczasie do mieszkania dotarło pogotowie oraz nasi strażacy, i dopiero w momencie, gdy upewniłem się, że maleństwo ma już zapewnioną opiekę medyczną, zakończyłem rozmowę.


Warto dodać, że to nie pierwszy raz, gdy J. Sobczyk przez telefon uratował życie małego dziecka. W 2013 roku miał podobną sytuację. Z kolei w 2014 roku telefoniczne instrukcje Tomasza Bednarka uratowały krztuszące się maleństwo.

 EKU24.net