MATERIAŁ INTERNAUTY
Aktualizacja:

Czas nie stanął w miejscu

W parku Reagana ciągle jest zielono. Wysoka trawa kładzie się pod wpływem wiatru. W pobliskich stawach marszczy się woda. Ścieżki rowerowe pełne są rowerzystów, te dla pieszych – spacerowiczów. Właściwie nie zmieniło się nic. Może jest tylko trochę chłodniej, niż 17 lipca. Za chwilę zaczną opadać liście z drzew, krzaki zrobią się nagie. Idzie jesień. To już dwanaście tygodni, odkąd w tej okolicy zaginął ślad po Iwonie Wieczorek.

Idziemy trasą, którą ostatni raz szła Iwona. A właściwie zaczynamy od wejścia nr 63, to tu ostatni raz zarejestrowała ją kamera. Zastanawiamy się, która drogę mogła wybrać dziewczyna. Na pewno nie tą piaszczysta, przecież szła boso, kamyki wbijałyby się jej w stopy. Może wybrała drogę nr 15? Przeszłaby wtedy przez lasek, minęła nowoczesne osiedle. Obok ścieżki krzaki, przy nich co parę metrów ławki. Czy ktoś na nich siedział, kiedy tamtędy szła? Czy dotarła do ruchliwej ulicy? A nawet jeśli, czy wybranie tej drogi i przebijanie się przez miasto miało większy sens, niż kontynuowanie traktu wzdłuż plaży? Dochodzimy do wniosku, że nie bardzo. Po krótkim namyśle bardziej rozsądna wydaje nam się droga nr 17, zakończona opisem „wejście B".

Jej ostatnie metry łączą się z przejściem dla pieszych. Vis a vis przejścia – sławny już adres Czarny Dwór 6. Nazwa brzmi jak z horroru, ale chyba nie tylko dlatego czujemy się nieswojo. Stąd już przysłowiowy rzut beretem do bloku, w którym mieszkała Iwona.

Na budynku z numerem 6 - trzy kamery. Żadna nie patrzy w stronę przejścia, którym prawdopodobnie wracała Iwona. Jedna kamera skierowana w odwrotnym niż park kierunku, druga schowana na tyłach budynku, trzecia wbita swoim (wzr)okiem w ziemię. Jak na złość, żadna z nich nie chciała być świadkiem tego, co się wtedy wydarzyło.

Krótkie przejście dla pieszych pokonujemy w kilku krokach, później w lewo, niewielki odcinek wzdłuż ulicy i już jesteśmy na osiedlu, na którym mieszkała Iwona.

Ulica obok – prosty odcinek, zachęcający do szybkiej jazdy. Może ktoś ja potrącił. Może się zatrzymał i spytał o drogę. Może nikt wtedy ulicą nie jechał. Czy doszła do domu? Czy czekał na nią ktoś na osiedlu? Może pod klatką, na parkingu pod pobliską „Biedronką"...

Patrzymy się w okna domów. Rozmawiamy. Czy ktoś mógł coś wtedy widzieć? Co robili 17 lipca o godzinie 4:30 mieszkańcy tego bloku? Czy wszyscy spali? Może ktoś się przeciągnął, poszedł do łazienki, wstał uchylić okno? Na pewno było duszno. Czy na tym osiedlu mieszka chociaż jedna osoba, która potrafi rozwikłać tajemnicę zniknięcia Iwony?

Stoimy na środku chodnika. W bloku obok na swoje dziecko czeka matka. Próbuje normalnie żyć. Rano się maluje, jedzie do pracy, robi zakupy w osiedlowym sklepie. W warzywniaku kupuje warzywa na zupę. Odpala papierosa, jednego od drugiego.

Trzy dni temu kupiła córce kilka nowych rzeczy. Ciągle wierzy, że Iwona żyje. Wczoraj wyprała wykładzinę w jej pokoju,posprzątała, poukładała dziewczęce drobiazgi. Może przejrzała szufladę w biurku, przejechała palcami po książkach, odruchowo przetarła rękawem bluzki lusterko z toaletki. W końcu musi być czysto, jak Iwona wróci.

www.gdziejestiwona.pl

 

 

 

 

 

 

Komentarze (0)

Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Pomoc | Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.