MATERIAŁ INTERNAUTY

Bloger zwinął baner posłanki PiS z kościelnego ogrodzenia. Teraz przesłuchuje go policja

Wadowicki bloger Marcin Gładysz „Dziadunio" jest podejrzewany o zniszczenie materiału wyborczego posłanki PiS Ewy Filipiak. Policja prowadzi w tej sprawie postępowanie. Wezwano go na przesłuchanie.

 

Dziwna historia. Pół roku po wyborach wadowicka policja prowadzi postępowanie w sprawie zaginięcia/zniszczenia materiału wyborczego posłanki PiS Ewy Filipiak.

Poinformował o tym na Facebooku bloger Marcin Gładysz („Dziadunio"), który został wezwany na komendę w czwartek (7.04) na przesłuchanie.

Marcin Gładysz nie ukrywa, że cała ta historia jest dla niego absurdalna i dziwi się Ewie Filipiak.

Pamiętacie jeszcze sprawę baneru Ewy Filipiak? Kurcze, ja już o tym zapomniałem. Do wczoraj - gdy odebrałem uprzejmy telefon od oficera KPP Wadowice. Słowem - dzisiaj mam zostać przesłuchany. Tak sobie próbuję przypomnieć - no tak, oskarżenie mnie to chyba pierwsza publiczna aktywność w Wadowicach, posłanki Filipiak i jej kierownika biura, Kotarby, od czasów wyborów. Ostro prą do przodu, nie ma co – napisał Marcin Gładysz na Facebooku.

 


O co chodzi z tym banerem? W październiku zeszłego roku przed wyborami parlamentarnymi Marcin Gładysz ściągnął baner wyborczy Ewy Filipiak z ogrodzenia kaplicy przy parafii Matki Bożej Pocieszenia w Świnnej Porębie. Gładysz twierdził, że zrobił to ponieważ „obiekt sakralny" nie jest miejscem, na terenie którego powinny wisieć plakaty wyborcze, a kościół powinien być wolny od agitacji politycznej.

Nie, ja nie zgadzam się na wieszanie tego czegoś na obiekcie sakralnym. Ewo Filipiak, ma Pani kilka godzin na zdjęcie tego, w przeciwnym wypadku ja osobiście to zdejmę – pisała wówczas Marcin Gładysz.

O zdjęciu baneru Marcin Gładysz poinformował kandydatkę i jej sztab. Twierdził, że może go sobie odebrać. Baner Ewy Filipiak został„zabezpieczony" w jego garażu, gdzie do dziś się znajduje.

 

Policja będzie musiała teraz ustalić, czy rzeczywiście doszło do „zaboru mienia", ewentualnie jego „zniszczenia". Kodeks wyborczy Polsce zakazuje niszczenia materiałów wyborczych kandydatów.

Bloger zamierza się bronić i udowodnić, że jego czyn miał charakter „obywatelskiego nieposłuszeństwa", czyli celowego działania łamiącego konkretne przepisy prawne w imię przekonania, że owe przepisy rażąco naruszają wartości istotne dla stosującego nieposłuszeństwo obywatelskie.

Z posłanką Ewą Filipiak nie udało nam się skontaktować.

Komentarze (0)

Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Pomoc | Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.