A jaka to różnica? Zamiast gimnazjum można wprowadzić ostatnie 2 czy 3 lata z tych ośmiu jako już wstępnie profilowane, pewnego rodzaju przygotowawcze - czy do liceum ogólnokształcącego, czy już bardziej ukierunkowanego technikum, albo do tych, na wzór tych dawnych, zawodówek już ściśle kierunkowych. Ważne, aby i technika i licea były zrównane w prawach nadawania matury i prawach wstępu na studia. Ale byłbym za wprowadzeniem EGZAMINÓW na studia... identyczne testy maturalne dla wszystkich szkół stopnia średniego absolutnie nie gwarantują wyrównanego poziomu! Ale jeszcze mam propozycję - aby NIE BYŁO obowiązku ukończenia pełnych ośmiu klas podstawówki! Wystarczy co poniektórym 4, góra - 5, aby tylko nauczył się liczyć do 10, podpisać... czytać już niekoniecznie. Proste komunikaty obrazkowe zrozumie. Bardzo wielu i po średniej szkole jeszcze nie potrafi... o w miarę poprawnym wyrażaniu swoich myśli pisemnie czy w mowie - już nie wspomnę. Co w ten sposób uzyskamy? Ano, trochę więcej spokoju w klasach, szkołach, oraz miejsca - dla tych, co CHCĄ się uczyć... bo przecież dla tych, co nie chcą, jaka to różnica - 4 klasy czy 8? I tak wyniosą ze szkoły to samo... czyli niewiele, a w dodatku przeszkadzają innym... Dyskutuje się o "podniesieniu poziomu nauki" (raczej nauczania, to NIE TO SAMO) - a jest stosunkowo prosty sposób na to - ZAOSTRZYĆ DYSCYPLINĘ! MUSZĄ być restrykcje dla tych, którzy swoim zachowaniem i brakiem chęci do nauki OBNIŻAJĄ ten poziom, przeszkadzają, utrudniają innym - a te cztery klasy będą jak znalazł... a też i nie muszą kończyć szkoły średniej. Jest tylko kwestia utworzenia kryteriów selekcji, z tym będzie problem, bo krzyk się podniesie. Koniecznie trzeba uświadomić społeczeństwu, że ta tzw. "demokracja", prawa ucznia (i rodzica) w szkołach muszą mieć granice ostro zakreślone i NIEPRZEKRACZALNE... Ogólnie jestem za wprowadzeniem BRAKU przymusu ukończenia szkoły podstawowej, wystarczą cztery, pięć lat! Bo kto CHCE - ten BĘDZIE się uczył dalej. Bo poziom nauczania w dużo mniejszym stopniu zależy od nauczyciela - a GŁÓWNIE OD UCZNIA. I taka jest prawda, tak zawzięcie negowana... Czy moje wnioski mają jakieś szanse rozpatrzenia i wprowadzenia? raczej nie. I dlatego nic z tego "podnoszenia poziomu" nie będzie. Cała ta dyskusja jest psu na budę warta, bo zabieracie się za to nie od tej strony, co trzeba.