Aktualizacja:

Jak firma InPost doręcza listy w Ostrołęce

 

Z samochodu jadącego po chodniku wychyla się listonosz, do skrzynki wrzuca list i jadą dalej.
W ten sposób w Ostrołęce przesyłki pocztowe dostarcza firma InPost - największy konkurent Poczty Polskiej. Proceder trwał od miesięcy.

Sygnały od czytelników dostawaliśmy już od jakiegoś czasu. Ich zdaniem, listonosze ostrołęckiego oddziału firmy InPost rozwożą listy samochodem, jeżdżąc po chodnikach. Wiele ulic na os. Stacja, gdzie nasza kamera nagrała ten proceder, została niedawno wyremontowana. Mieszkańcy obawiają się, że jazda samochodem po nieprzystosowanych do ciężkich pojazdów chodnikach, po prostu je zniszczy.

Na balkonie jednej z czytelniczek ustawiliśmy kamerę i wysłaliśmy do niej list, korzystając z usług firmy InPost. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Dwa dni później przed południem otrzymaliśmy wyczekiwany list.

Sposób dostarczenia listu do jednej z posesji przy ul. Żeromskiego był dokładnie taki, jak przedstawiają to mieszkańcy. Biały fiat seicento jechał chodnikiem od strony ul. Ostrowskiej. Zatrzymał się przy przy skrzynce powieszonej na płocie, z auta przez okno wychyliła się kobieta, która szybkim ruchem wrzuciła przesyłkę do skrzynki i samochód pojechał dalej.

O sposób dostarczenia przesyłek zapytaliśmy rzecznika prasowego firmy InPost. Na pytania czy taki standard obowiązuje w całej Polsce czy tylko w Ostrołęce, oraz czy listonosze InPostu mają specjalne licencje uprawniające do jazdy po chodnikach, nie otrzymaliśmy jednoznacznej odpowiedzi. Domyślać się jednak można, że nie, bo pismo, które dostaliśmy na redakcyjną skrzynkę, potępia zachowanie ostrołęckich listonoszy tej prywatnej firmy.

- Informujemy, że sprawa listonosza z Ostrołęki, doręczającego przesyłki bezpośrednio z jadącego samochodu - po dogłębnej analizie wewnętrznej oraz rozmowie z pracownikiem firmy - została wyjaśniona - czytamy w korespondencji z InPostu.

- Terminowość jest kwestią priorytetową w zakresie świadczenia usług pocztowych, jednak w tym względzie w firmie InPost obowiązują jasno określone standardy, zgodne z przepisami prawa. Każdy pracownik zobowiązany jest bezwarunkowo do ich przestrzegania i tym samym ponosi odpowiedzialność za działania niezgodne z warunkami współpracy, regulaminem firmy InPost i ustawowymi zapisami, dotyczącymi wszelkich działań podejmowanych w imieniu firmy - pisze Bogdan Godzwon z firmy InPost.

- Tym samym oświadczamy, że InPost - dbając o jakość świadczonych usług, jak też wizerunek firmy - jednoznacznie sprzeciwia się wszelkim przejawom łamania szeroko rozumianych przepisów, tak ustawowych, jak też umownych, wynikających z warunków współpracy. Firma negatywnie oceniła zachowanie pracownika, dlatego doręczycielka obsługująca osiedle Stacja w Ostrołęce otrzymała już naganę ustną i została poinformowana, że w przypadku kolejnej skargi oddział nadzorujący jej pracę zastosuje względem niej stosowne sankcje równoznaczne z karami finansowymi, a nawet rozwiązaniem umowy o współpracy. Podkreślamy przy tym, że dotychczas nie wpłynęły do nas żadne inne skargi na wspomnianego wyżej pracownika - wyjaśnia dyrektor z InPostu.

- Dziękujemy jednocześnie za przekazany materiał filmowy. Każdy sygnał - dotyczący jakości usług świadczonych przez firmę InPost - płynący z rynku jest przez nas analizowany indywidualnie, co pozwala na systematycznie podnoszenie standardów pracy - kończy Bogdan Godzwon, dyrektor operacyjny w firmie InPost.

O nietypowy sposób doręczenia zapytaliśmy także ostrołęcką policję. Ta jednak szybko rozwiała wątpliwości.

- Wszystkie przepisy związane z tą sprawą zawarto w ustawie prawo o ruchu drogowym. Art. 26. 3. mówi, że kierującemu pojazdem zabrania się m.in. jazdy wzdłuż po chodniku lub przejściu dla pieszych - mówi Bożena Piersa z ostrołęckiej policji. - Za to wykroczenie zgodnie z taryfikatorem mandatów grozi kara: 250 zł za jazdę po chodniku i/lub 100 zł za nieodpowiednie zatrzymanie pojazdu w strefie przeznaczonej dla pieszych - tłumaczy policjantka.

- Dotychczas nie mieliśmy zgłoszeń o tego typu naruszeniach przepisów ruchu drogowego. Dziękujemy za zwrócenie uwagi na ten problem. Zwracamy się jednocześnie z prośbą do autora filmu do złożenia zawiadomienia o popełnieniu wykroczenia - dodaje Bożena Piersa z KMP w Ostrołęce.

Od składania zawiadomienia odstąpiliśmy. Mamy jednak nadzieję, że sytuacja się więcej nie powtórzy.

Komentarze (0)

Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Pomoc | Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.