• Szkolne rewolucje

    Idąc za przykładem świetnego programu pt."Kuchenne rewolucje" proponuję zrealizować podobny: "Szkolne rewolucje". Mam wrwżenie, że to, co dzieje się w szkołach nie podlega żadnej kontroli i ocenie. Potwierdza to zresztą dyrektor szkoły, do której chodzi mój syn. Kpi z nadzoru, bo wie, że nic nie mogą. Przez 10 lat nie wizytowali. Szkoła żyje swiom spontanicznym życiem. Czasem się troche mobilizuje, żeby mieć jakieś tam wyniki sprawdzianu ogólnopolskiego, a cały rok wielka improwizacja, szoł i dobra zabawa.Nauczyciele nieżle zarabiają i niektórzy nawet trochę uczą, ale w takim programie byłoby co pokazać, oj, byłoby. I oglądalność. Ja proponuję Supernianię i Cejrowskiego na przykład. Emocje gwarantowane i pożytek całkiem spory. Wystarczyłoby zbadać, jak się przestrzega prawa dziecka, jak się uczy muzyki bez śpiewania, plastyki bez rysowania i religii na komputerach. Zapewniam: życie przerosło kabaret. Tytlko, że bariera prawna chyba raczej nie do przeskoczenia, bo która pani katechetka poszłaby na doskonalenie się na oczach widzów?

Dodaj komentarz

Komentarze (0)